Apple w ostatnich tygodniach nie wiedzie się najlepiej. Najnowsze iPhony nie sprzedają się wedle oczekiwań, czego nie ukrywa już nawet sam Tim Cook. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele, jednakże ta najbardziej oczywista nie jest brana pod uwagę. Na domiar złego, najnowsze iPady gną się jak szalone, a ceny akcji spadają. Jeszcze początkiem października cena oscylowała w granicach 230 dolarów za jedną akcję, a po trzech miesiącach spadła do poziomu 15 dolarów, czyli o blisko 32%. Wygląda na to, że szalupą ratunkową dla Apple ma być nowy iPhone XI. Tematem przewodnim urządzenia ma być jeszcze lepszy aparat oraz najpewniej wyższa cena, co akurat w przypadku Apple jest standardem.

Wczoraj do sieci trafiły pierwsze rendery nadchodzącego iPhone’a. Przyznam szczerze, że nie jestem zaskoczony, a na pewno nie pozytywnie. W moim mniemaniu straty Apple nie wynikają z coraz częściej zdarzających się niedoróbek, bowiem firma jest obdarzona gigantycznym zaufaniem wśród konsumentów, głównie dzięki świetnie prowadzonemu marketingowi. Główną ich przyczyną jest brak innowacji, z której kiedyś słynęła firma z Cupertino. Dziś w ofercie Apple nie ma już czegoś, co rewolucjonizuje świat. Dopóki nie będzie, firma musi zapomnieć o finansowych sukcesach jak za dawnych lat.

Tak naprawdę rozchodzi się o to, że to już było. Zarówno w Huawei jak i w Samsungu. Po raz kolejny nie ma rewolucji, a będzie ewolucja wzorowana na dorobku innych producentów. Kilka lat temu było nie do pomyślenia, że role tak mocno się odwrócą i to Apple będzie gonić konkurencję czerpiąc z niej wzorce.

Oczywiście na zamieszczony powyżej render należy wziąć poprawkę, bowiem przecieki nie muszą okazać się prawdą, jednakże coś musi być na rzeczy z trzema aparatami z tyłu. Mimo, że twitterowy profil @OnLeaks niejednokrotnie udowodnił, że jest godzien zaufania, choć ostateczną odpowiedź pokaże czas.