iPhone bardzo mocno zrewolucjonizował rynek, a konsekwencje tego czujemy do dziś. Już pierwsza generacja była czymś czego świat potrzebował, mimo że wcześniej nie miał o tym pojęcia. Po przeczytaniu biografii Steve Jobsa, a właściwie jej przesłuchaniu, jestem przekonany, że tego dobrodziejstwa techniki nie byłoby, gdyby nie powstał iPod. Ten sam, który wywrócił branżę muzyczną do góry nogami, razem z iTunes. Mimo tego, że obecnie nie potrzebujemy odtwarzaczy muzyki tak jak kiedyś, co widać po wynikach sprzedażowych choćby samych iPodów, firma z Cupertino nie zraża się i najprawdopodobniej pokaże nam nową generację iPoda Touch jeszcze w tym roku.

Wydaje się to być sprawdzoną informacją, ponieważ mówi się o tym w wielu miejscach. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to co najmniej zaskakujące, biorąc pod uwagę, że coraz częściej słuchamy muzyki, audiobooków czy jakiegokolwiek innego audio na swoich smartfonach z wykorzystaniem serwisów streamingowych. Wykorzystanie iPoda Touch jest w tej materii utrudnione, choćby z racji braku gniazda na kartę SIM. By słuchać na iPodzie muzyki np. ze Spotify, należy ją wcześniej pobrać na urządzenie bądź wykorzystać Wi-Fi, co znacznie niweluje mobilność, a co za tym idzie przydatność tego urządzenia.

iPod Touch 6. generacji
iPod Touch 6. generacji / fot. Apple

Skąd więc pomysł na nową generację? Wydaje mi się, że powodu można szukać w zbyt dużej przepaści pomiędzy iPodem, a najnowszymi iPhonami. Obecnie dostępny iPod Touch w wersji 32 GB kosztuje 990 złotych, a w tej cenie mamy m.in. procesor Apple A9, który jest o jedną generację starszy od tego zastosowanego w iPhonie SE, który jest w zbliżonej cenie. Co więcej, z niego można dzwonić i smsować. Mimo to, model SE jest uważany za nieco podstarzały i nawet wizualnie odstaje od najnowszej gamy produktów Apple.

Wydaje mi się więc, że nowy iPod Touch będzie nawiązywać do iPhone’a XR, ale będzie dostępny w znacząco niższej cenie. By poznać więcej szczegółów, musimy jeszcze poczekać.