Gdybym poprosił was o wymienienie przynajmniej pięciu modeli elektrycznych hulajnóg to jestem niemal pewien, że mielibyście niemały problem, już przy trzeciej pozycji. W sumie szczerze powiedziawszy, to sam miałbym z tym pod górkę. Od razu wspomniałbym o Xiaomi M365 czy hulajnogach od Ninebota. Ale teraz znam jeszcze jedną – nazywa się KUGOO S1.

Pomyślałem o tej hulajnodze, bo chwilę przed tym jak zacząłem klepać ten tekst, spojrzałem na prognozę pogody na najbliższe 16 dni. Zima to słaby okres na testowanie wszelakich elektrycznych jeździdełek, szczególnie na zewnątrz przy temperaturze w pobliżu zera, ale okazuje się, że już w okolicy 11 marca termometry mogą wskazywać… 25 stopni. Wiadomo, że to tylko prognozy, ale tyle kresek w marcu byłoby niezłą anomalią. Z drugiej strony, w końcu można byłoby pojeździć na hulajnodze dłużej niż jakieś 36 sekund, bez konieczności ogrzewania dłoni palnikiem i odłamywania sopli z nosa.

KUGOO S1
KUGOO S1 / fot. Geekbuying.pl

KUGOO S1 to hulajnoga elektryczna, która ma całkiem niezłe parametry i to w niewygórowanej cenie. Pewnie niektórzy będą przecierać oczy ze zdumienia, ale pod pewnymi względami, S1 jest lepsza od wspomnianych wyżej dwóch modeli. W czym?

Okazuje się, że w hulajnodze wmontowano silnik o mocy 350 W, który jest w stanie rozpędzić ją do maksymalnie 30 km/h, a bateria schowana w podstawie ma wystarczyć na 30 kilometrów. Oczywiście są to dane prosto od producenta, ale myślę, że w idealnych warunkach jesteśmy w stanie się do tego zbliżyć.

KUGOO S1
KUGOO S1 / fot. Geekbuying.pl

Na pewno interesująco robi się, gdy spojrzymy na kierownicę i komputer pokładowy. Jest bardzo rozbudowany i nawet jeśli nie jest to żaden ekran LCD to i tak pokazuje sporo informacji jak prędkość, dystans, poziom baterii czy tryb jazdy. Są też osobne przyciski do świateł, klaksonu i ustawień. Zresztą, wszystko dokładnie widać na powyższej grafice.

KUGOO S1 kosztuje niecałe 1300 złotych, a wysyłka jest z polskiego magazynu.

Hulajnoga ma 8,5-calowe koła, prawdopodobnie bezdętkowe, przedni amortyzator, podpórkę, składane rączki przy kierownicy, maksymalne obciążenie na poziomie 120 kg i może podjechać pod nachylenie 15 stopni. Co ciekawe, ma też regulowaną wysokość kierownicy – 930, 1070 lub 1160 mm.

Co sądzicie o takim sprzęcie? Myślę, że cena jest w porządku, tym bardziej, że już nic do niej nie musimy doliczać – wysyłka jest w cenie i realizowana jest z Polski w ciągu kilku dni.