Na targach elektroniki takich jak przykładowo MWC w Barcelonie można trafić na przeróżne urządzenia, szczególnie, gdy człowiek się zgubi i znajdzie się w ostatnich halach z azjatyckimi firmami. Tam wszystko może się zdarzyć i nie jest powiedziane, że jak już tam wejdziemy to będzie łatwo wyjść. Jest jednak taka amerykańska firma jak Energizer, która już samymi przedtargowymi informacjami potrafiła nieźle zszokować. Okazało się, że wcale nie żartowali i smartfon z akumulatorem jak w sześciu ajfonach rzeczywiście istnieje. Nazywa się Energizer Power Max P18K Pop.

Szczerze powiedziawszy to po tym jak widziałem informacje przez MWC, że Energizer właśnie tam ma pokazać ponad 20 smartfonów to od razu sprawdziłem czy przypadkiem targi nie rozpoczynają się 1 kwietnia. W rzeczywistości ja widziałem tylko dwa (może było więcej, nie wiem, nie było mnie tam) ale takie, które bardzo długo zapadną w pamięć. I myślę, że Energizera ktoś źle zrozumiał, nie chodziło o pokazanie takiej ilości modeli tylko o to, że jeden smartfon będzie działał dłużej od tyłu modeli i to na jednym ładowaniu. Może i tak, ale nie zmienia to faktu, że smartfon wygląda komicznie.

Energizer Power Max P18K Pro
Energizer Power Max P18K Pro / fot. expertreviews.co.uk

Power Max P18K Pop wygląda trochę tak jakby ktoś przysnął podczas projektowania w Autocadzie i oparł się na klawiaturze. Wygląda jak ogromny powerbank z funkcją dzwonienia albo jakby projektujący miał zapędy budowlańca, bo stworzył niezłą cegłę. Smartfon wygląda też tak jakby miał służyć do samoobrony. Ale ok, poważnie, nie ma informacji ile waży, ale skoro inne, znacznie mniejsze smartfony tego producenta potrafią mieć dwójkę z przodu, to jestem w stanie założyć się o „duże zimne”, że w tym przypadku może być nawet z 400 gramów. Śmiesznie wygląda też kwestia grubości. Na jednej stronie znalazłem informację, że smartfon ma 30-40 mm grubości, a inne serwisy podają 18 mm. Najrozsądniej jest określić to w skali smartfonowej – opisywany Energizer to jakieś trzy Galaxy S10 położone na sobie.

A wszystko przez to, że w środku smartfona siedzi bateria o pojemności 18000 mAh.

Smartfon może ponad 50 dni przeleżeć w trybie standby, ale to jest tak istotne jak to jaka była pogoda w zeszły wtorek. Bez testów ciężko jest coś powiedzieć, ale myślę, że około tygodnia, może nawet dwóch powinien wytrzymać bez podpinania ładowarki. Tylko co z tego, że to jest smartfon, którego i tak nikt na dłuższą metę by po prostu nie używał?

https://twitter.com/raywongy/status/1100430382665814016

Kurier? Nie, przecież niektóre paczki mniej ważą niż ten telefon. Zawodowy kierowca? Nic z tych rzeczy, bo nie ma takiego uchwytu, który utrzymałby to bydle przy szybie. Jakiś zagubiony survivalowiec? Prędzej nie będzie miał siły go już podnieść żeby zadzwonić po pomoc, mimo tego, że w smartfonie po kilku dniach będzie jeszcze z 80% baterii. No dobra, mam, księgowa mogłaby go używać, ale jako bardzo nowoczesnego przycisku do papieru.

Ma 6,2-calowy wyświetlacz, procesor Helio P70, 6 GB RAM i 128 GB pamięci wewnętrznej. W specyfikacji najistotniejsze jest jednak to jak ten smartfon będzie można ładować. Oczywiście przez USB type C i z technologią Power Delivery 2.0 (18 W). Czas ładowania nie został podany, ale zakładam, że podłączając smartfon przed snem, to rano, gdy spojrzymy na niego to akurat wskoczy ostatni procent.

Energizer Power Max P18K Pro
Energizer Power Max P18K Pro / fot. expertreviews.co.uk

Także ten, pokazali smartfon jakiego jeszcze nikt nie widział i jednocześnie taki, który jest absurdalnym tworem, wywołującym konsternację i typowe „WTF!”. Tym bardziej, że w smartfonie nie znaleziono miejsca dla chociażby mini jacka 3,5 mm i to przy 2-centymetrowej obudowie. Pewnie pozbyli się tego złącza żeby wsadzić… większą baterię ( ͡° ͜ʖ ͡°).

Główne zdjęcie pochodzi z Mashable