Przygodę z marką Ferguson zacząłem sprzętem z naprawdę wysokiej półki. Pierwsze co wpadło w moje testowe ręce to było radio internetowe Ferguson i400s z obsługą Spotify – na tamten moment i w chwili pisania tej recenzji, najbardziej rozbudowane radio tego producenta. Dlatego też nie wiem jak jest lepiej testować – najpierw topowy model, a potem te z niższej półki czy jednak odwrotnie? Jakby jednak nie było, sprawdzić trzeba, więc tutaj dowiecie się co myślę o radiu Ferguson i350s.

Gdybym miał opisać to radio jednym zdaniem to na pewno wspomniałbym o tym, że jest to prawie „wszystoodtwarzające” radio internetowe z Bluetooth i Wi-Fi, które daje przyjemny dźwięk, dobrze wygląda (tylko w ciemnym kolorze), ale ma przeciętny wyświetlacz i mogłoby być trochę tańsze. Ale nie byłbym sobą, gdybym tego bardziej nie rozwinął.

Zatem, zaczynamy od wyglądu.

Przyznam szczerze, że byłem mocno zaskoczony jak otworzyłem pudełko z radiem. Po czarnym jak… coś bardzo czarnego modelu i400s przyszło zupełnie coś innego. W sumie nawet nie wiedziałem, że to radio występuje w takim kolorze, bo zawsze gdzieś przed oczami przewijał mi się ten ciemny egzemplarz. W każdym razie, dla mnie jest to kolor „bezpłciowy” i kojarzy mi się trochę z amerykańską kuchnią z lat 70-tych. Moja żona, która z pewnością na kolorach zna się bardziej niż ja, stwierdza, że to radio jest w kolorze pudrowego różu i… ja jej wierzę. Do tego dochodzi jeszcze obudowa z czegoś co bardzo dobrze udaje jasne drewno. Osobiście podoba mi się bardziej czarna wersja, choć wiem, że będą osoby, które preferują jasne kolory.

Ferguson i350s
Ferguson i350s

Jeśli chodzi o wykonanie, to z przekonaniem daję 6,5 w 10-stopniowej skali i byłoby 7 gdyby nie ten kolor. Radio jest dobrze zbudowane, odpowiednio spasowane i nie czuć w nim tandety. Przyciski działają poprawnie, mają wysoki skok i wyraźny klik, ale pokrętła mogły by kręcić się z większą precyzją. Jak wspomniałem, obudowa udaje drewno i to co zauważyłem, nie robi tego jakoś wybitnie dobrze. Nie chciałem rozkładać tego na czynniki pierwsze, ale jestem niemal pewien, że obudowa to jakiś tani mdf czy coś podobnego, które zostało oklejone drewnopodobną folią. Wystarczy kawałek paznokcia i kilka chwil żeby to zdrapać. Trzeba zatem uważać, by przez przypadek nie zarysować powierzchni czymś ostrym.

Z przodu mamy 2,4-calowy, kolorowy wyświetlacz TFT, ale na temat jego jakości nie będę się rozpisywał. Po prostu jest, pokazuje to co ma pokazywać, według mnie jest odpowiedniej wielkości jak na taki odbiornik i tyle. Istotną informacją może być też to, że w trybie standby może wyświetlać godzinę w formie analogowej jak i cyfrowej. Od razu piszę, że to pod nim to nie jest kamera, choć na pierwszy rzut oka może tak wyglądać. To dioda odbiornika pilota. Są też dwa pokrętła: jedno od głośności i drugie od przeskakiwania między opcjami i wybierania tej, którą chcemy, ale też rząd ośmiu przycisków między innymi do wybierania trybu czy przypisanych uprzednio stacji (jednej z czterech).

Jest jeszcze jedna rzecz, na którą trzeba uważać. Zauważyłem, że ekran, a w zasadzie ten cały okrągły element z ekranem bardzo łatwo i szybko zbiera zarysowania. Dowiedziałem się o tym już przy pierwszym przejechaniu po nim ściereczką, a co ciekawe, była z mikrofibry.

Z kolei na spory plus trzeba zaliczyć gumowe podkładki, które znajdują się na spodzie. Są na tyle mocne, że pewnego razu ciężko było mi „odkleić” radio od blatu i je przestawić.

Guzikami, pilotem, aplikacją…

Fergusonem i350s możemy sterować na kilka sposobów, podobnie jak to miało miejsce przy okazji lepszego modelu. Jest podobnie, ale mimo wszystko jest kilka drobnych różnic i w sumie to nie do końca jestem w stanie napisać, w którym urządzeniu jest lepiej. Mamy do dyspozycji przyciski na obudowie, o których już wyżej nieco wspomniałem, jest pilot zdalnego sterowania i aplikacja AirMusic Control, która działa na Androidzie i iOS. Radio i400s można było obsługiwać z poziomu telefonu przez aplikację UNDOK i krótko mówiąc, ta aplikacja bardziej do mnie przemawiała, bo była bardziej funkcjonalna i po prostu działała i wyglądała lepiej. Nic więc dziwnego, że w ogóle z niej nie korzystałem, czego nie można powiedzieć o… pilocie.

Ferguson i350s
Ferguson i350s

Bez pilota to radio nie miałoby sensu, poważnie.

Przyciski na obudowie jakie są takie są, nadają się do podstawowej obsługi, ale najzimniejsze piwo z najbardziej limitowanej warki temu, kto powie mi jakim przyciskiem robi się „wstecz”. Ja nie znalazłem, więc według mnie bez pilota ani rusz. W zestawie z radiem dostajemy pilot RCU301 i co ciekawe, jest lepszy od tego, który mamy razem z lepszym modelem i400s, mimo tego, że oznaczenie pilota jednoznacznie wskazuje co innego. W mojej ocenie pilot przede wszystkim jest lepiej wykonany, ma wygodniejsze klawisze i czytelniejsze oznaczenia. Bez pilota ciężko byłoby poruszać się po ustawieniach, a wprowadzenie hasła do Wi-Fi (gdy z jakichś powodów nie możemy skorzystać z opcji WPS) doprowadziłoby każdego do krwawicy. Nie jest to może super intuicyjne, bo przykładowo nie ma szans, by podłączyć do radia jakąś bezprzewodową klawiaturę, ale przyciski jak w starych, klasycznych telefonach naprawdę się przydają.

Ferguson i350s - pilot zdalnego sterowania
Ferguson i350s – pilot zdalnego sterowania

Pilot nie działa radiowo ani na bluetooth, a na podczerwień, więc musimy liczyć się z pewnymi utrudnieniami. Przede wszystkim musimy celować mniej więcej w odbiornik na radiu (który przypomnę, że jest pod ekranem) żeby cokolwiek zmienić. Nie ma szans, żeby pilot zadziałał, gdy stoi za radiem.

Trochę o działaniu i jakości dźwięku

Radio uruchamia się około 20 sekund, a potem robi coś na zasadzie łączenia/odświeżania połączenia Wi-Fi. Widać to przede wszystkim po „kręcącej się” ikonie zasięgu. Przyznam, że większych „ale” do działania nie mam, choć to właśnie połączenie z siecią bezprzewodową przysporzyło mi najwięcej problemów. Zdarzyło się kilka razy tak, że po włączeniu Fergusona i350s, chwilę „mięliło” i pokazywał się pełny zasięg sieci, ale w rzeczywistości połączenia nie było. Było to na tyle dziwne, że na przykład godzinę wcześniej wszystko działało jak należy. Radio co chwilę próbowało się łączyć, mimo tego, że między radiem, a routerem nie było więcej jak dwa metry, by ostatecznie pokazać „błąd sieci”. Czasami było tak, że w ogóle nie pokazywał mojej sieci, mimo tego, że na liście wyświetlały się SSID sąsiadów, którzy mieszkają w bloku obok. Skoro z routerem w jednej chwili mam często połączone kilka, a nawet kilkanaście urządzeń i wszystko działa bez zarzutu, a o samym routerze można napisać tyle, że należy do tych bardziej profesjonalnych sprzętów, to po której stronie może leżeć problem? No właśnie.

Ale, gdy już radio dogada się z siecią to wreszcie funkcjonuje poprawnie i ciężko jest trafić na coś, co wyprowadzi nas z równowagi. Potrzebujemy około 2-3 sekundy po wybraniu stacji w radiu internetowym żeby zaczęło grać, gdy połączymy smartfon przez bluetooth to wszystko płynnie możemy przełączać, nawet korzystając z pilota. Czasami coś dłużej się załaduje, ale nie na tyle długo, by od razu pod nosem powtarzać sobie coś z łacińskiego.

Przydatna okazuje się też funkcja pogodynki, do której podchodziłem na początku bardzo sceptycznie. Ostatecznie okazuje się, że jest całkiem pomocna, bo w trybie czuwania wyświetla między innymi pogodę na kolejne 10 dni i pokazuje też wartość ciśnienia atmosferycznego, czego zawsze mi brakuje w informacjach pogodowych na różnych stronach.

Ferguson i350s
Ferguson i350s

Muszę przyznać, że ogólna jakość dźwięku jest więcej niż zadowalająca, a byłoby jeszcze lepiej, gdyby radio było trochę tańsze. Teoretycznie radio jest do słuchania „wszystkiego i ze wszystkiego”, więc niezależnie czy będzie to ulubiona stacja internetowa, playlista z telefonu, nowy odcinek podcastu czy program z mainstreamowego radia to powinniśmy być zadowoleni, choć nie ukontentowani jakby to było coś wyjątkowego.

Ja przeważnie słuchałem swojej listy ze Spotify na połowie głośności i było dobrze, choć na potrzeby testów podkręciłem głośność na maksa. I od tego momentu wiem, że z tak małego radia może naprawdę wydobyć się sporo, czego w sumie mało kto może się spodziewać. Według specyfikacji w obudowie wsadzono dwa 2,5-calowe głośniki, a ich łącza moc sięga 60 W. Mimo wszystko, nigdy na maksymalnej głośności nic dłużej niż jeden pełny kawałek nie słuchałem, a bardziej traktowałem to jako coś co ma grać w tle, np. jak robię obiad czy sprzątam. Sporo daje tutaj tak zwany system „bass reflex”, który ma jeden tunel i znajduje się z tyłu (i400s ma dwa tunele, też z tyłu).

Ferguson i350s
Ferguson i350s

Szkoda tylko, że złącze mini jack na słuchawki i USB są ulokowane z tyłu obudowy. O ile dla zasilania jest to odpowiednie miejsce, tak dwa złącza, do których częściej będziemy coś podpinać powinny znajdować się z przodu. Po pierwsze, byłby do nich łatwiejszy dostęp, a po drugie, nie trzeba byłoby odsuwać radia od ściany czy mebli, gdy korzystamy z dłuższego pendrive’a.

Ferguson i350s – czy warto?

Ferguson i350s to bardzo rozbudowane radio, które daje nam spore możliwości odtwarzania tego co lubimy. Możemy słuchać tradycyjnych jak i cyfrowych stacji radiowych, korzystać z tysięcy stacji w radiu internetowym czy też odtwarzać ulubione kawałki z telefonu. Jest też całkiem rozbudowana funkcja pogodynki, która może wyświetlać sporo informacji w trybie standby. U mnie radio docelowo znalazłoby się w kuchni, choć i w salonie nie wyglądałoby źle (albo w sumie może stać tu i tu, bo w końcu często łączy się salon z aneksem).

Jeśli ktoś tam od oprogramowania popracuje jeszcze nad sporną kwestią z Wi-Fi, to zniweluje problem, z którym borykałem się przez czas testów. Czy polecam? I tak i nie. Jeśli ustrzelimy to radio w dobrej, co rozumiem niższej cenie, to tak. W przeciwnym razie, jeśli miałbym wybierać tylko w ofercie Fergusona, pomyślałbym nad dołożeniem do modelu i400s, które jest pod kilkoma względami lepsze.

thumbs-up-icon

Plusy
  • Dobre wykonanie i dwa kolory do wyboru
  • Tuner cyfrowy DAB i DAB+
  • Bardzo dobra jakość dźwięku
  • Pilot lepszej jakości niż ten od i400s
  • Funkcja pogodynki
  • System „bass reflex”
  • Mocne gumowe podkładki, które trzymają radio w miejscu

thumbs-down-icon

Minusy
  • Ekran mało odporny na zarysowania
  • Słaba imitacja drewna
  • Wszystkie złącza z tyłu obudowy
  • Sporadyczne problemy z połączeniem Wi-Fi
  • Cena mogłaby być niższa