Xiaomi prezentując model Mi 9 naprawdę „odwaliło” kawał dobrej roboty. Pomimo tego, że nie miałem telefonu w dłoni, śmiem twierdzić, że stosunek ceny do jakości w tym urządzeniu jest wręcz fenomenalny. Za 1999 złotych nie jesteśmy w stanie kupić telefonu o lepszych parametrach sprzętowych, chyba że rozpatrujemy zakup z chińskich sklepów z elektroniką. Wtedy jego konkurentem jest… Xiaomi Mi 9, którego można kupić jeszcze taniej, bo za około 1600 złotych. Jeżeli jednak nie stać nas na taki wydatek, chiński producent przygotował również tańszą propozycję w postaci Redmi Note 7, którego w przedsprzedaży można dorwać za 899 złotych. W sumie to można było, bo zarówno jeden jak i drugi model wyprzedał się na pniu.

Do całej sytuacji odniósł się Tony Chen, który pełni funkcję dyrektora firmy na region środkowej Europy. Jak pokazała przedsprzedaż, 10 tysięcy sztuk Redmi Note 7 to zbyt mało, by wypełnić zapotrzebowanie głodnych nowych urządzeń polskich użytkowników. Analogicznie sprawa się ma z flagowym Mi 9, którego wszystkie sztuki wyprzedały się już po jednym dniu. Xiaomi błędnie oszacowało zapotrzebowanie, w wyniku czego chętni za zakup muszą wykazać się odrobiną cierpliwości.

I know that our Polish customers cannot wait to purchase Mi 9 and Redmi Note 7. Those unique devices make a sensation…

Opublikowany przez Tony Chen Poniedziałek, 25 marca 2019

Chiński producent widać nie bardzo umie w prognozowanie i tabelki z czego wynikają obecne problemy z zakupem są tego konsekwencją. Jeśli mam być szczery, tak duże zainteresowanie nie jest dla mnie zaskoczeniem. Xiaomi idealnie dopasowuje się w potrzeby przeciętnego użytkownika smartfonów w Polsce, a Ci wymagający również są w stanie znaleźć coś dla siebie wśród naprawdę bogatej oferty.

Widząc po raz pierwszy cenę modelu Mi 9 w Polsce byłem pozytywnie zszokowany, z tym że jednak powstrzymałem swoją rządzę wydania kolejnych pieniędzy na elektroniczne gadżety. Wiele innych osób zdecydowało się jednak na zakup, zaskakując samo Xiaomi.