Smartfony dla graczy to ciężki temat, przynajmniej dla mnie. Nie bardzo wiem, jaki jest sens ich istnienia, skoro każdy obecny flagowiec poradzi sobie w zasadzie ze wszystkimi nowymi tytułami. Mimo to, producenci urządzeń myślą, że wprowadzając na rynek urządzenie dedykowane graczom, wszyscy pobiegną do sklepów, by wydać swoje ciężko zarobione pieniądze. Cóż, tak się nie dzieje, bo dla większości osób smartfon służy po prostu do komunikacji i ewentualnie drobnej rozrywki jak oglądanie filmów, słuchanie muzyki czy okazjonalne granie. Powtórzę – okazjonalne.  Mimo to, raz za razem widzimy próby zagarnięcia tej niszy przez kolejnych producentów – zaczęło się od Sony, a obecnie w tym temacie dominuje Xiaomi z modelem Black Shark oraz smartfon od Razera. Do tego grona może dołączyć Nintendo, które na grach zna się jak mało kto.

Japoński producent gier i konsol jest firmą, którą można przyrównać do Apple. Ktoś powie, że jestem szalony, jednakże firma ta sprzeda wszystko za każde pieniądze, z uwagi na liczne grono wiernych fanów. Tak jak każdy z nas wie co to iPhone, tak każdy zna wąsatego hydraulika w czerwonym kapeluszu, który dostarczył bądź wciąż dostarcza nam wiele rozrywki. Niewykluczone, że już niebawem na smartfonie będziemy mogli zagrać w więcej gier od Nintendo, z uwagi na planowane ruchy.

Na kilku serwisach dotyczących szeroko-pojętej branży technologicznej ukazały się artykuły dotyczące nadchodzącej premiery od Nintendo. Najprawdopodobniej nie będzie to nowa konsola do gier, a pierwszy w historii telefon marki.

Smartfon od Nintendo?
Smartfon od Nintendo? / fot. mydrivers

Z pewnością byłoby to coś wielkiego, pytanie tylko czy tak samo udanego. Nintendo ceni się, pomimo przestarzałej specyfikacji sprzętowej, jaką odnajdziemy chociażby w ostatnim hicie, jakim jest Nintendo Switch. Na rynku smartfonów nie ma czasu na przestój, tu i teraz ma być to co najlepsze, bo inaczej już na starcie jesteś przegrany. Mam nadzieję, że japoński producent dobrze przemyślał swoją strategię na ten ruch, bo inaczej możemy mieć do czynienia ze spektakularną klapą, choć wierzę, że to tylko niepotrzebne obawy.

O tym wszystkim przekonamy się, kiedy wspomniane urządzenie faktycznie zobaczy światło dzienne. Na razie to tylko plotki i przypuszczenia, ale w każdej z nich może być cząstka prawdy. O zainteresowaniu Nintendo rynkiem mobilnym mówiło się już od jakiegoś czasu, być może nadszedł czas na zdecydowane działanie ze strony japońskiego potentata.