Można powiedzieć, że coś się kończy, coś się zaczyna. Akurat w tym przypadku takie powiedzenie dotyczy serii smartfonów Samsunga, która już dalej nie będzie rozwijana. Chodzi o budżetowe smartfony Samsung Galaxy J, na których miejsce wejdą te z serii Galaxy A. Według mnie to dobry ruch.

Pamiętacie te czasy kiedy roiło się od modeli w stylu Core, Plus, Neo i Lite? Było ich tyle, że pewnie ludzie w Samsungu w tym wszystkim się gubili. Później było trochę lepiej, a wygląda na to, że będzie jeszcze lepiej. Świat obiegła informacja, że na miejsce budżetowców z serii Galaxy J wskoczą nowe modele Galaxy A, jak np. Galaxy A30. Postanowił to nawet przekazać w konkretnej formie, bo za pomocą poniższego materiału wideo:

Tak w ogóle, pamiętacie ostatnie modele z rodziny Galaxy J? Fakt, być może i były popularne, ale głównie u operatorów, wciskane na przedłużenie umowy dla mało obeznanych klientów. Prawda jest taka, że takie ustrojstwa jak Galaxy J4+ czy Galaxy J6+ już na starcie przegrywały z dużo lepiej wyposażonymi smartfonami od Xiaomi czy Huawei.  32 GB pamięci w smartfonie za prawie 9 stów? No właśnie. Najnowsza seria Galaxy A została mocno przebudowana, całkiem sensownie wyceniona i ma więcej modeli, więc ja wcale na „Jotką” nie będę płakał. Uważam, że poniekąd połączenie tych dwóch serii w jedną wyjdzie Samsungowi na dobre.

Już teraz możemy kupić Samsunga Galaxy A50, niebawem pewnie dołączą Galaxy A20, Galaxy A30 i Galaxy A40, gdzieś tam jest Galaxy A60, a po ostatnich przeciekach sporo osób czeka na Samsunga Galaxy A90 z nietypowym aparatem. Wszystkie można zaliczyć do średniej półki, oby tylko odpowiednio je wycenili.