Pakiet biurowy w wersji online ma swoje zalety. Z pewnością można do nich zaliczyć dostęp do plików na niemal każdym urządzeniu i praktycznie z każdego miejsca, gdzie mamy choć trochę internetu czy możliwość edycji dokumentów w kilka osób jednocześnie. Od dawna używam pakietu Microsoft Office, od niecałego roku Google Docs i wygląda na to, że w niedalekiej przyszłości będę mógł to jakoś połączyć.

Wszystko dlatego, że w Dokumentach Google będzie można nie tylko przeglądać pliki zapisane w microsoftowych formatach, ale też je edytować. Do tej pory nie było to możliwe i każdy kto chciał taki plik wrzucić do Google Docs, musiał go poddać konwersji. A jak słyszymy słowo „konwersja” to zawsze mamy myśli, że coś może pójść nie tak. W sensie, finalny plik nie zawsze będzie wyglądał tak jak powinien.

W sumie to zastanawiam się skąd taka nagła zmiana, ale jedyne co przychodzi mi do głowy to to, że Google chce „ściągnąć” do siebie użytkowników, którzy teraz korzystają z pakietu Office od Microsoftu. Początkowo funkcja edytowania miała być dostępna tylko na grupy biznesowej, ale ostatecznie zwykli użytkownicy też będą mogli z niej korzystać. Będzie więc szansa na to, by przerzucić się na jeden pakiet biurowy z natywnym wsparciem większości wykorzystywanych formatów plików.

Reasumując, aktualizacja ma pojawić się niebawem i umożliwi edycję plików pochodzących z Worda (doc, docx, dot), Excela (xls, xlsx, xlsm, xlt) i PowerPointa (ppt, pptx, pps, pot).