Chyba wszyscy już słyszeli o konflikcie między USA, a chińskim gigantem elektronicznym Huawei. Oficjalnym powodem rewolty i wstrzymania dostaw kluczowych komponentów przez amerykańskich producentów na polecenie swojego rządu są rażące naruszenia prywatności użytkowników przez Chińczyków.

Nie oszukujmy się. Konflikt na linii USA-Huawei czy USA-Chiny nie wynika z jakiegoś tam „szpiegowania”.

My jako użytkownicy i tak nie mamy możliwości wyłączenia przesyłania „danych diagnostycznych”, bo nawet blokowanie adresów IP serwerów w routerach częściej niż rzadziej skutkuje nieprawidłowym działaniem usługi, zmuszając nas do godzenia się na tak zwane profilowanie. Szpiegostwo jeszcze nie powstrzymało nikogo przed robieniem interesów, a tutaj w grę wchodzą miliardy dolarów zarobku dla obydwu zwaśnionych stron. Zachowanie USA przypomina raczej sankcje, a te wywiera się do uzyskania konkretnych nacisków politycznych i nietrudno się domyślić tutaj, że chodzi o dostępność patentów dla technologii 5G, której czołowym graczem jest właśnie chiński gigant. Skoro więc amerykańskie marki we współpracy z rządem USA są w stanie poświęcić taki rynek zbytu to przewidywania zysków z implementacji infrastruktury 5G muszą być niebotyczne i warte poświęcenia obecnych kontraktów. Szpiegostwo było, jest i będzie a Amerykanie prześcigają w nim chyba wszystkich mając najwięcej za uszami. W końcu Snowdena nie pogonili za zgranie sobie tapety z logiem NSA na pendrive’a.

Hej Huawei, już Cię nie lubimy! Ić stond!

Kilka lat temu Microsoft nie chciał udostępnić chińskiemu rządowi do wglądu kodu źródłowego Windowsa, który miał znaleźć się na ich komputerach, a o tym, że amerykański służby korzystają z baz danych jakie posiadają Facebook i Google na temat sporej części globalnej populacji nie trzeba nawet wspominać – czarny sen Orwella. A mikrofony montowane we wszystkich mikrofalówkach przez CIA <zakłada foliową czapkę> to przecież oczywistość ;). Oczywiście inni też szpiegują i zbierają wszelkie dane ze wszystkich urządzeń, których używamy (jak choćby skanowane nazw plików z nośników podłączonych do telewizorów najpopularniejszych koreańskich marek). Problem wydaje się dopiero pojawiać, gdy któraś ze stron nie chce dzielić się swoim wywiadem z krainą hamburgerów. Chiny oczywiście też święte nie są, bo to wynika jakby z automatu ze względu na panujący tam ustrój polityczny. Jednak, gdy kocioł przygania kotłowi to kocioł kotłem kotłowi. Wyobrażam sobie tylko jaką bekę z owej schizofrenii i użytkowników sympatyzujących czy to z jedną czy z drugą stroną musi mieć Richard Stallman, który już dekady temu przestrzegał przed skutkami braku poszanowania prywatności ludzi przy wykorzystaniu oprogramowania, zamykaniu urządzeń przed użytkownikiem i zwiększaniem się kontroli w Internecie.

Huawei MateBook 13
Huawei MateBook 13

No, ale to wszystko wydaje się być mało istotne dla przeciętnego Kowalskiego, bo albo się na to godzimy albo przestajemy korzystać z większości urządzeń i systemów, z których korzystamy na co dzień. Mało też istotnym jest na dzień dzisiejszy kto bardziej szpieguje, bo i tak szpiegowani jesteśmy i póki co alternatywny dostępne dla „zwykłej Grażyny i Janusza” są zbyt skomplikowane. Co jednak mogłoby wyniknąć mimowolnie z owej wojny z korzyścią dla konsumentów i ich prywatności a również samej idei wolności? Piszę właśnie „mogłoby”, a nie „może”, bo byłoby fajnie jakby było, a jak będzie to zobaczymy.

Oto kilka pożądanych hipotez:

Skoro Huawei będzie zmuszony do budowania własnego systemu choćby bazującego na AOSP to może pojawiać się uniwersalny „sklep” dający dostęp do wszystkich repozytoriów, a nie tylko Google Play. Może doprowadzić to do spadku cen oraz dywersyfikacji dostępnych aplikacji, które z różnych względów nie są obecnie dostępne w głównym instalatorze również ze względu na umożliwianie użytkownikom wyraźnie się z ekosystemu Google.

Skoro na celowniku są inne popularne chińskie firmy to nowy system spopularyzowałyby się do tego stopnia, że producenci spoza Chin musieliby stworzyć możliwość jego instalacji również na swoich urządzeniach. Wtedy też w modę weszłoby zaopatrywanie telefonów w „normalny BIOS” i udostępnienie sterowników dla podzespołów, co wreszcie pozwoliłoby na prawidłowe wejście systemów opensourcowych na telefony i bezkarne eksperymentowanie, a to z kolei mimowolnie przyczyniłoby się do wzrostu kontroli nad przepływem danych we wszelakie strony przez użytkowników i wzrost prywatności. Dzięki temu nie byłoby już obawy o utratę gwarancji przez np. wykonanie roota, a hegemonia systemu amerykańskiego giganta dobiegłaby końca.

Może wreszcie pojawiałyby się „desktop mode” na telefonach umożliwiający korzystanie z telefonu jako komputera. W końcu moc telefonów zaczyna dorównywać, a nawet prześcigać standardowe laptopy używane w domach do konsumpcji multimediów, a których posiadanie ma coraz mniejszy sens.

Chińczycy być może zaczęliby produkować własne procesory, kończąc hegemonię Intela i innych jemu podobnych, co doprowadziłoby do spadku cen i ożywiłoby również rynek komputerów osobistych. Skoro nowe procesory PC i zapewne brak wsparcia Microsoftu to i spopularyzowanie się wreszcie systemów uniksowych, a co za tym idzie, znowu spadek cen i wzrost funkcjonalności i co chyba najważniejsze, zwiększenie popularności systemu. Przykładowo, większa dostępność najnowszych gier, a więc i w efekcie wymuszenie wieloplatformowości trybu dla wielu graczy, znowu z korzyścią dla konsumentów.

Na koniec, pamiętajcie, że są to tylko moje mokre hipotezy. Czas pokaże jak będzie w rzeczywistości, a raczej analizy finansowe i strategie biznesowe, bo przecież nie wolnościowe czy ideologiczne, czołowych graczy biorących udział w owym konflikcie.