Oppo jest firmą, która zaskakuje, od jednej jak i drugiej strony. Czasami pokazują coś pierwsi i wtedy jest „wow”, ale czasami też wprowadzają do Polski takie smartfony jak Oppo Reno za 3500 złotych i wtedy jest „meh”. Dzisiaj jest „wow”, a to za sprawą aparatu, który został ukryty w ekranie.

Prawda jest taka, że od czasu wkroczenia na nowe, wyższe proporcje sporo w smartfonach nie zmieniło, ale mam wrażenie, że producenci przez ten czas nie za bardzo wiedzieli co zrobić z przednim aparatem. Albo wrzucali go do tak zwanego notcha, który miał już kilka form, później wycinali na niego dziury w matrycy i tworzyli wysuwane, wręcz dziwaczne (jak we wspomnianym Reno) moduły. A co jakby aparat schować pod ekran? No to wyobraźcie sobie, że schowali.

Oppo pokazało króciutki filmik, gdzie pokazali jak pokrótce działa aparat, który znajduje się pod wyświetlaczem. Jest smartfon, dodatkowo zapakowany w „przeciwwyciekową” obudowę, ale nie on jest najważniejszy. Najważniejsze jest to w jaki sposób działa kamerka, a działa właśnie tak:

https://twitter.com/oppo/status/1135393369113280512

W mojej ocenie to najlepsze rozwiązanie jeżeli chcemy zrobić tak, by ekran zajmował praktycznie cały przód smartfonu, bez żadnych wycięć, kropelek czy innych udziwnień. Mamy prostą taflę i tyle, a aparat mamy pod spodem. Fajne, a jedyne co może martwić w tej chwili to nieco niższa jakość zdjęć, o czym wspomniał też Brian Shen z Oppo. Ale wierzę, że wszystko jest do dopracowania.

Taka technologia jest dopiero w trakcie testowania i sprawdzania, ale biorąc pod uwagę pierwsze zdanie z tego newsa i fakt, że jest to Oppo to smartfon możemy zobaczyć w najbliższym czasie.