Pamiętacie jak kilka dni temu pisałem o nowej szczoteczce od Oclean, która jednocześnie jest tą pierwszą, w której zastosowano dotykowy wyświetlacz? Pamiętacie jak kiedyś pisałem, że jestem gadżeciarzem, a nadal używam tradycyjnej szczoteczki? No, to teraz połączcie te dwa zupełnie nikomu niepotrzebne informacje, a domyślicie się, że ślinię się na Oclean X jak małe dziecko na festynową watę cukrową w kolorze tęczowym. Można już zamawiać!

Oclean X to chyba najbardziej zaawansowana szczoteczka dostępna teraz na rynku, a jeżeli nie, to na pewno najbardziej nowoczesna. Już nie chodzi mi tylko o ten malutki, dotykowy ekranik, ale o całokształt czy możliwości. W przypadku tych ostatnich przede wszystkim trzeba wspomnieć o tym, że główka szczoteczki robi około 40 tysięcy ruchów na minutę, ma aż 32 poziomy intensywności działania, którą możemy regulować i cztery tryby pracy.

Oclean X / fot. Oclean

W sumie z wyglądu nie różni się jakoś znacząco względem poprzednich modeli od Oclean, a takim wyróżnikiem jest właśnie wyświetlacz. Niewielki, zaokrąglony i rzeczywiście podobny do tego co mamy w Mi Band 3 czy już bardziej w najnowszym Mi Bandzie 4 (ze względu na to, że wyświetlacz jest kolorowy). Ważniejsze jest jednak to, co pokazuje. Na wyświetlaczu zobaczymy aktualnie wybrany tryb pracy, czas, który pozostał do końca szczotkowania, pogodę (tak, pogodę), sugestie dotyczące mycia zębów czy jeszcze kilka innych statystyk. Oczywiście, firma, która w jakimś tam stopniu jest powiązana z Xiaomi, nie może zrobić tak, by ich urządzenie nie było połączone z aplikacją. Aplikacja będzie przechowywać informacje o szczoteczce i wszystkie dane dotyczące jej pracy. To tak, w skrócie, bo na testy jeszcze, mam nadzieję, przyjdzie czas.

Oclean X – Aplikacja / fot. Oclean

Jest jeszcze coś – szczoteczka ma wbudowany żyroskop na podstawie którego Oclean X wie, którą partię zębów wyczyściliśmy, a którą jeszcze musimy poprawić. Do tej pory zastanawiałem się, do czego służy ten okrągły przycisk pod ekranem. Z początku sądziłem, że jest to czytnik linii papilarnych, ale jeśli tak by było, to producent na pewno od razu by się tym pochwalił. W sumie miałoby to sens, gdyby z jednej szczoteczki (tak, ma wymienne główki) korzystały dwie osoby – po dotknięciu paluchem ładują się np. statystyki konkretnego użytkownika. Ale wygląda na to, że to tylko zwykły przycisk do obsługi.

Aaa i byłbym zapomniał. Oclean X można ładować na dwa sposoby: ładowarką magnetyczną lub taką wiszącą, którą przytwierdzamy np. do płytek. Co więcej, wbudowana bateria ma 800 mAh i ponoć ma wystarczyć na miesiąc pracy, a sama szczoteczka ma standard IPX7, więc żadna woda jej nie straszna.

To gdzie i za ile kupimy Oclean X?

No i najważniejsze – cena i dostępność. Nigdy nie wierzę w premierowe ceny przeliczane z juanów, bo i tak później jest drożej. Jeszcze w trakcie przecieków obstawiałem cenę w przedziale od 60 do 80 dolarów i w sumie cieszę się, że się pomyliłem, bo cena jest niższa. I w mojej ocenie – choć widziałem komentarze, w których nie brakuje narzekania – jest to kwota adekwatna do tego co Oclean X sobą reprezentuje.

Oclean X kupimy za 59 dolarów, a z kodem GB-HBZOCEAXS zaoszczędzimy jeszcze 10 „baksów”.

Oclean X / fot. Oclean

Oferta pochodzi z GearBestu. Jeżeli uda nam się skorzystać z kodu to zmieścimy się w 190 złotych z wysyłką. Jeżeli nie – bo „ważność” kodu odświeża się codziennie i ma limit do 50 sztuk – to wyjdzie około 225 złotych. Kod rabatowy jest ważny do 18 czerwca.

To jak, kto kupuję? 🙂