Przeglądając chińskie sklepy internetowe można trafić na różne dziwactwa. Nie tylko związane z elektroniką, choć tym razem będzie to elektronika. Kiedyś widziałem smartbanda z wbudowanymi słuchawkami na bluetooth i myślałem, że nic mnie nie zaskoczy. Do dzisiaj, a to wszystko za sprawą Servo R25.

Servo R25 tylko na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykły telefon. Ma klasyczną, kanciastą obudowę i w dodatku grubą, przyciski fizyczne czy niewielki ekran. Trochę tak jakbyśmy cofnęli się w czasie o przynajmniej 15 lat i trzymali w rękach jakiegoś Sony Ericssona – szczególnie patrząc na ułożenie przycisków, które jest bardzo podobne do tego w starych „soniaczach”.

Servo R25
Servo R25 / fot. GearBest

Ale Servo R25 to tak naprawdę „wszystkomający” wynalazek, który oprócz funkcji telefonu ma też kilka nietypowych dodatków. To trochę tak jakby miał go używać sam James Bond. Telefon ma wbudowane słuchawki bluetooth, które możemy wyjąć od góry i które od razu się ładują jak są w telefonie. Ma też cholernie dużą baterię o pojemności aż 6000 mAh i co ciekawe z możliwością wyjęcia jej z obudowy i ładowania innych urządzeń. Podobno ma też bardzo donośny głośnik, co może przydać się wtedy, gdy telefonu będzie używać osoba starsza i wbudowaną, mocną latarkę.

Servo R25
Servo R25 / fot. GearBest

Specyfikacja jest marna, ale tego można było się spodziewać. Ekran 2,8 cala, 64 MB pamięci, aparat VGA, którego w sumie mogłoby nie być. Ten telefon nie będzie służył do przeglądania fejsbuka czy robienia mega zdjęć w nocy. Ten telefon ma zaskakiwać zupełnie czymś innym. Ma być sprzętem, którego nie będzie szkoda zabrać ze sobą na biwak, wycieczkę rowerową, do więzienia czy na Woodstock.

Servo R25 można mieć za niecałe 50 dolców, czyli około 185 złotych.

W chwili pisania tego artykułu cena wynosi 49,99 dolarów, a telefon jest dostępny w trzech kolorach – czarnym, czerwonym i złotym. Z jednej strony wygląda komicznie, ale z drugiej jest tak pozytywnie absurdalny, że cholernie chciałbym go przetestować.