Kiedyś wydatek czterocyfrowej kwoty na jakiekolwiek słuchawki byłby dla mnie nie do pomyślenia. Na przestrzeni kilku lat to się jednak zmieniło i jakiś czas temu powiedziałem sobie, że chcę mieć te jedne, porządne i najlepsze dla mnie słuchawki. Ale zanim przyjdzie czas decyzji chciałem trochę potestować. Udało się już sprawdzić słuchawki Sennheiser PXC-550, a ostatnio miałem szansę zapoznać się z tytułowymi i sądząc po komentarzach niemal legendarnymi Bose QuietComfort 35 II. Jak sobie poradziły i czy mnie do siebie przekonały?

Do czasu mojego „pierwszego razu” z technologią aktywnego tłumienia hałasu (ANC) nie sądziłem, że ta funkcja jest tak istotna w słuchawkach. Po prostu odcina nas od niepotrzebnych dźwięków z otoczenia i nawet odseparowanie szumów głupich wiatraków pracujących w stacjonarce czy dźwięków z telewizora dochodzących z pokoju obok sporo zmienia. Jakoś tak przyjemniej, jakoś lepiej i po prostu ciszej, a człowiek może bardziej skupić się na tym co aktualnie robi, niezależnie czy jest to pisanie kolejnego tekstu na bloga czy odkurzanie mieszkania. Teraz zakup słuchawek nauszych bez ANC mija się z celem i przynajmniej dla mnie jest to tak zwany „must-have”.

Bose QuietComfort 35 II
Bose QuietComfort 35 II

Myślałem, że takie naprawdę pierwsze wrażenie w przypadku słuchawek od Bose będzie lepsze. Wyjąłem proste pudełko, lekko pozaginane tu i ówdzie, ale to pewnie dlatego, że już przez kilka recenzenckich łapek przeszło. Spory plus za porządne etui, które można nazwać nawet kompaktowym, bo słuchawki możemy złożyć (trochę nietypowo, bo nie obydwoma nausznikami do środka tylko jednym lekko poziomo), wsadzić do środka i łatwiej przenieść. Mimo wszystko patrząc na renomę marki, sądziłem, że zabierając się pierwszy raz za te słuchawki to rzuci mnie o ziemię, już na starcie. Tak nie było, ale może to oznacza, że firma skupiła się w pełni na samym produkcie, a nie tym co go otacza? Oby.

Bose QuietComfort 35 II są słuchawkami z wyższej półki i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Oczywiście półki, która jest w zasięgu nawet niekoniecznie obrzydliwe majętnego Kowalskiego, który chce kupić słuchawki za kilkanaście stówek, a nie kilkadziesiąt tysięcy. Pałąk po bokach i większa część nauszników to dobre, półmatowe tworzywo sztuczne, przy czym trzeba zauważyć, że w środku i tak jest trochę metalu dla zachowania solidności. Góra prawdopodobnie została pokryta miękką skórą albo czymś co wzorowo taki materiał udaje (tak jak wewnętrzna część nauszników), dół welurem, a jeszcze trochę metalu poczujemy tam gdzie widać logo – a przynajmniej takie miałem wrażenie, bo ta część była wyraźnie zimniejsza od reszty. Ogólnie słuchawki wyglądają dobrze, solidnie, klasycznie i też trochę nudne. Ktoś kto lubi „fajerwerki”, dziwne przetłoczenia czy błyszczące elementy tu i ówdzie, musi po prostu poszukać czegoś innego albo wybrać słuchawki „gejmingowe”.

Bose QuietComfort 35 II
Bose QuietComfort 35 II

Sprawdzając któreś słuchawki z rzędu doszedłem do wniosku, że strasznie ciężko taki sprzęt się testuje. Nie tylko pod względem wyglądu i konstrukcji, ale przede wszystkim brzmienia, bo to mocno indywidualna sprawa. Każdy preferuje coś innego i jak to się mówi, każdy ma inny słuch, playlistę, głowę czy przyzwyczajenia. Niektórzy zachwalają te słuchawki za wygodę podczas ich noszenia i muszę się z tym zgodzić, choć jak zwykle, dorzucę też co nieco od siebie. W QC 35 II udało się znaleźć balans między tym, by nie wyglądały jak budowlane nauszniki, ale też by starannie zakrywały uszy. Rzeczywiście, słuchawki Bose są wygodne i nawet po kilku godzinach na głowie nie czujemy się z nimi źle. Nic nas nie uciska, ale jest jedna rzecz, która może przeszkadzać – słuchawki mocno nas izolują i przez to, po dłuższym używaniu na pewno poczujemy, że okolice uszu są niekoniecznie suche. A jeśli dołożymy do tego trzydzieści kilka stopni na zewnątrz to z pewnością zrobi się mocno niekomfortowo. Słuchawki można zaliczyć do lekkich, ale nie najlżejszych – różnica jest znikoma, ale jednak wspomniane na samym początku „Senki” ważą ciut mniej.

Chwała Bose za to, że w swoich słuchawkach nadal stawia na przyciski fizyczne.

Jest kilka urządzeń gdzie dotykowe przyciski są w porządku, ale na pewno nie można zaliczyć do nich słuchawek. Nie można i tyle. Jeżeli przez większość czasu używamy sprzętu, który mamy na głowie i którego w zasadzie wtedy nie widzimy, to musimy wiedzieć gdzie są przyciski, czuć je i mieć pewność, że klikamy ten, który chcemy. Z fizycznymi przyciskami w Bose nie ma tego problemu, są duże, wygodne i mnie osobiście bardzo pasują. I tak, na prawym nauszniku są trzy przyciski od kontroli muzyki, złączę microUSB (szkoda, że nie nowsze USB typu C) i przełącznik zasilania/Bluetooth. Na drugim z kolei mamy jeden duży przycisk (tzw. czynności), który domyślnie uruchamia asystenta głosowego, ale w aplikacji Bose Connect można go przestawić, by zmieniać nim poziom redukcji hałasu – można wybrać między niskim lub wysokim. Na lewej muszli jest też gniazdo mini jack.

Bose QuietComfort 35 II
Bose QuietComfort 35 II

Dzięki aplikacji możemy też aktualizować oprogramowanie w słuchawkach i bardzo fajne jest to, że w trakcie testów taka aktualizacja się pojawiła. Widać to na powyższym zdjęciu. Nie zauważyłem jednak, by coś się zmieniło czy coś dodano, albo inaczej, nie zmieniło się nic, co wskazywałoby na to, że słuchawki działają gorzej niż przed aktualizacją. Warto też tutaj zaznaczyć, że korzystanie z aplikacji nie jest obligatoryjne – słuchawki będą działać i połączą się z telefonem i bez niej.

Słuchawek można używać „na kablu”, nawet tym dołączonym do zestawu, który nie wygląda tak jakby miał przetrwać dłużej niż gwarancja, ale oczywiście można ich używać też bezprzewodowo, łącząc jest przez Bluetooth. I mam wrażenie, że są stworzone do tej drugiej opcji, mimo tego, że ze względu na wersję BT wspierają tylko kodeki AAC i SBC, a nie AptX i LDAC.

Bose QuietComfort 35 II grają zadowalająco dobrze, choć mam nieodparte wrażenie, że nie tak jak powinny grać słuchawki za taką cenę. Jest czysto, ładnie i można napisać, że nawet szczegółowo, choć mnie w nich czegoś jednak brakowało. Brakowało trochę przestrzenności i takiej idealnej przyjemności podczas słuchania, tak zwanego banana na twarzy, gdy zdajesz sobie trochę sprawę z tego, jak powinny grać słuchawki za około 1700 złotych. Nie jestem w stanie określić czy są lepsze od poprzedniego modelu, a to z prostego względu – tego wcześniejszego nie testowałem. Pozostaje wierzyć, że jest lepiej albo chociaż tak samo jak w QC 25, bo wiele dobrego się o nich słyszy. Ogólnie każdy powinien być zadowolony z tego co potrafią te słuchawki w kwestii brzmienia, ale mimo wszystko warto jest gdzieś porównać i przekonać się co w tej kwestii ma do pokazania najbliższa konkurencja.

System redukcji hałasu świetne sobie radzi i robi to co do niego należy.

Mikrofony wyłapywały to co powinny, przez co mając słuchawki na głowie mogliśmy odciąć się od zewnętrznego świata na tyle, by po prostu trochę odpocząć. Tutaj trzeba zaznaczyć, że ANC działa od razu po włączeniu słuchawek, więc wcale nie musi lecieć muzyka, by ich używać. Ja najczęściej zakładałem je, gdy pracowałem przy komputerze. Było to mega fajne odczucie, że po założeniu nie słyszałem wentylatora z komputera, tego co dzieje się za uchylonym oknem czy tego co akurat dochodzi z telewizora z drugiego pokoju. Dźwięk klepania w klawiaturę (zwykłą, a nie mechaniczną) był słyszalny, ale w znacznie mniejszym stopniu, był jakby stłumiony.

Bose QuietComfort 35 II
Bose QuietComfort 35 II

Jest jeszcze kilka rzeczy, które w testowanych Bose’ach mi bardzo nie pasują. Przede wszystkim, QC 35 II są mało „inteligentne”. Oznacza to, że nie wyciszą/zatrzymają odtwarzanego utworu, gdy na chwilę zdejmiemy je z głowy i powiesimy na karku. Nie wyłączą się też w wygodniejszy sposób niż ten z wykorzystaniem przycisku na obudowie. Według mnie, w Sennheiserach, które nie tak dawno testowałem zrobili to lepiej – stopują muzykę, ale też wyłączają się w chwili, gdy w odpowiedni sposób przekręcimy nauszniki. Irytujące są też komunikaty głosowe w języku polskim. Tak, poważnie, co z tego, że są w naszym języku jak brzmią strasznie sztucznie, „robotycznie” i potrafią się zaciąć. Do tak prostych komunikatów (np. o poziomie baterii) w słuchawkach można spokojnie użyć uniwersalnego angielskiego albo chociaż dać użytkownikowi opcję wyboru.

Bose QuietComfort 35 II to udane słuchawki, ale…

Z początku czułem, że testowane Bose’y są trochę przereklamowane, ale teraz zdaje się, że to słowo byłoby dla nich zbyt krzywdzące. QC 35 II nie są słuchawkami idealnymi i nie można też powiedzieć, że jest im do nich szczególnie blisko. Owszem, można stwierdzić, że są wygodne nawet jeśli używamy ich kilka godzin dziennie, wyglądają porządnie i mają taki design, że będą pasować do kolorowego dresu jak i gustownego garnituru. Można napisać też, że funkcja redukcji hałasu działa tak jak powinna działać i nie można jej niczego zarzucić, obsługa słuchawek jest wygodna i intuicyjna, a jakość dźwięku więcej niż zadowalająca. Aaa i działają na baterii tak długo, że ja przez okres około dwóch tygodni testu ładowałem je tylko raz.

Bose QuietComfort 35 II
Bose QuietComfort 35 II

Z drugiej jednak strony są to słuchawki, którym brakuje kilku istotnych funkcji, a które w tej zbyt wysokiej cenie być powinny i kropka. Gdzie lepsze kodeki dźwięku jak choćby aptX? Gdzie przydatne funkcje, które są w konkurencyjnych i nawet tańszych modelach? Gdzie nowsze USB-C, by przyczynić się do większego spopularyzowania tego standardu i wpłynąć na wygodę podpinania? Oby to wszystko pojawiło się w kolejnej generacji.

Podsumowując, QC 35 II można śmiało brać pod uwagę jeśli chcemy mieć jedne, porządne słuchawki z ANC. Warunek jest jeden – musimy wstrzelić się w jakąś promocję (były już oferty za ok. 1100 złotych), bo w regularnej cenie blisko 1700 złotych można znaleźć kilka innych, lepszych propozycji. Osobiście wybrałbym jednak wspomniane Sennheisery, bo nie wydaje mi się, by dopłata około 30% ceny do Bose zrobiłaby diametralną różnicę w jakości samych słuchawek, dźwięku czy efektywności działania funkcji ANC.

Plusy

Plusy
  • Dobra jakość wykonania (choć mogłaby być jeszcze lepsza)
  • Wygodna, lekka konstrukcja i elegancki design
  • Zadowalająca jakość dźwięku
  • Fizyczne, wygodne przyciski
  • Świetna jakość ANC
  • Porządne etui w zestawie
  • Długi czas pracy na baterii

Minusy

Minusy
  • Cena!
  • Brak aptX i LDAC
  • Brak funkcji wyciszania po zdjęciu z głowy
  • Zamknięte nauszniki powodują pocenie się uszu
  • Sztuczne komunikaty w języku polskim