Przy okazji QuakeConu 2019 Bethesda postanowiła zrobić fanom staroszkolnych strzelanek „prezent”. Wypuścili Dooma na Nintendo Switch, Playstation 4 i Xbox One X. Pierwsze trzy części. Powinniśmy się cieszyć?

Doom, którego większość z nas zna i kocha ma już 26 lat, o ile pamięć nie myli. Fenomenalnie, że obecna generacja konsol dostała oficjalne wydanie wspomnianych w tytule tytułów i to w całkiem niezłych pieniądzach. Doom 1 i 2 po niecałe 5 dolarów, trójka za 9,99 dolarów. Dramatu nie ma, bo klasyk jest klasyk.

Nic tylko piać z zachwytu, nie? No właśnie nie.

Bo widzicie, Bethesda znana jest ostatnimi czasy z tego, że jak się za coś złapie, to katastrofa nastąpi niewiele później. Co zrobili? Digital Rights Management. DRM. Zabezpieczenie antypirackie, które wymaga od nas podłączenia do internetu, zalogowania się, albo założenia nowego konta Bethesda Net i dopiero zalogowania się, wyrażenia zgody na to, co w ścianie tekstu jest zawarte i dopiero wtedy możemy grać.

Fajnie by było, jakby na tym się skończyło, ale nie, oczywiście, że nie. Doom na X360, który był dostępny w Xbox Live Arcade, który nie wymagał od nas podłączenia do sieci, niespodziewanie i tajemniczo – zniknął. Ot, tak po prostu.

DOOM 3 na Nintendo Switch
DOOM 3 na Nintendo Switch / fot. Nintendo eShop

O ile rozumiem, że można chcieć chronić swoje produkty, szczególnie teraz, kiedy piractwo kwitnie jak słonecznik za wiejskim wychodkiem, to z ochroną Dooma w ten sposób się zwyczajnie nie zgadzam. Ta gra wyszła na wszystko, z wyświetlaczami w smart-lodówkach włącznie. Na zegarku i kalkulatorze da się w to grać i nie wiem czy jest w ogóle sens tłumaczyć, że dostęp do sieci nie jest w tamtych przypadkach dostępny. No i nie ma też logicznego powodu, żeby nie przyjąć do wiadomości jednej prostej prawdy. Jak się Bethesda położy, a w tym tempie popełniania głupot, może to nastąpić wcześniej niż później, to nasze gry działać zwyczajnie nie będą.

DOOM 3 na Nintendo Switch
DOOM 3 na Nintendo Switch / fot. Nintendo eShop

A szkoda, bo porty, szczególnie te na Switcha, gdzie wcześniej Dooma nie było, są całkiem niezłe. Zrobione, zaskakująco, na Unity, a nie z użyciem oryginalnego kodu gry, zachowują się bardzo poprawnie, zarówno podłączone do telewizora, jak i w trybie mobilnym – to bardzo dobra wiadomość dla wszystkich, którzy planują zakup wersji Lite, jak się tylko pojawi. Jedyne zastrzeżenia, jakie pojawiły się w sieci odnośnie tych portów, to fakt, że muzyka, z nieznanych powodów, została lekko spowolniona. Dlaczego tak jest? To już trzeba pytać firmę, która ten port popełniła.

W przypadku trójki, zrobionej przez Panic Button, znanych z portu Dooma 2016 na Switcha sytuacja wygląda już lepiej. Full HD i 60 klatek w doku, 720p i 60 klatek w łapce – no miodzio.

Wspomniałem wcześniej o tym, że to wydanie oficjalne. Tak się składa, że dzięki fanom, zarówno Switcha jak i Dooma, wszystkie wersje, jedynka, dwójka, trójka, ba, nawet Doom64 są legalnie, bez obostrzeń dostępne na Switcha od ponad roku. Co zatem dostajemy od Bethesdy? Poza utrapieniem w chwili, kiedy ich serwery się położą? Jak dla mnie nie warto.