Gdy myślimy konsola, w głowie od razu pojawia się myśl o Playstation lub Xboxie. Z pozoru to przecież dwaj najwięksi gracze w tym temacie, w zasadzie bezkonkurencyjni. Rzeczywistość jest jednak inna, bo królem kanapowej rozrywki jest Nintendo, które sumarycznie święci największe triumfy. Może nie w Polsce, ale w USA jest to w zasadzie niedościgniony lider. Konsola Nintendo Switch pozwoliła japońskiemu producentowi na kolejny sukces. Wszystko za sprawą użytkowników, którzy po raz kolejny okazali zaufanie, wydając swoje ciężko zarobione banknoty.

Niektórzy z nich zdecydowali się zrobić krok dalej i poświecić się dla eksperymentu, dla dobra ogółu. Kupili konsolę nie tylko dla rozrywki, ale także dla tworzenia sztuki dla sztuki, jaką niewątpliwie jest tworzenie alternatywnego oprogramowania dla Nintendo Switch. Wydaje się, że japoński producent zoptymalizował urządzenie w doskonałym stopniu, pozwalając na płynną rozgrywkę przy dość różnorodnych, wymagających tytułach. Tym bardziej dziwią próby portowania Androida na tę konsolę, którzy nie daje jej nic extra, a zabiera kilka atutów.

Nie mniej jednak, takie rzeczy się dzieją i pisałem o tym już jakiś czas temu. Obecnie prace poszły jednak znacznie dalej i samo oprogramowanie oferuje już nieco więcej, niż samą możliwość zbootowania systemu. Dostępny na XDA port LineageOS 15.1 oparty o Androidzie 8.1 wciąż zawiera wiele „bugów”, ale pozwala na względnie normalne użytkowanie urządzenia. Można zainstalować tysiące spośród aplikacji w Google Play, w tym także ciekawe rozbudowane gamingowe tytuły. Z opublikowanych changelogów wynika, że obecnie do najpoważniejszych problemów należą kiepski czas pracy na baterii i czasem rozłączające się Wi-Fi. Nie ma więc tragedii względem tego co było jeszcze kilka miesięcy temu.

Android na Nintendo Switch
Android na Nintendo Switch / fot. XDA

Czy jest sens instalacji Androida na Nintendo Switch?

W moim mniemaniu, bilans zysków i start lepiej nazwać bilansem strat, bo nie zyskujemy zbyt wiele. Nie mniej jednak niezwykle interesujący jest zapał z jakim społeczność pracuje nad nowymi rozwiązaniami, które długofalowo mogą przyczynić się do wielu korzyści. Mimo tego, że osobiście jestem użytkownikiem Xboxa One, z ogromnym zainteresowaniem przyglądam się scenie „moderskiej” w kontekście handhelda prosto z Japonii. Być może przyjdzie moment, że poproszę Krzyśka o pożyczenie tego genialnego sprzętu. Myślę jednak że nie będzie chciał się z rozstawać, ratując księżniczkę Zeldę piętnasty już raz.