Wysłaliśmy samochód w kosmos, który gdzieś tam sobie do dzisiaj krąży. Możemy przymierzać ubrania nie wychodząc z domu, które w niedalekiej przyszłości zostaną dostarczane dronami tuż pod same drzwi. W Polsce zarabia się więcej, a obywatelom żyje się lepiej. No dobra, to może nie był dobry przykład, ale dążę do tego, że są jeszcze osoby, które nagrywają filmy smartonem, który trzymają pionowo. Wygląda jednak na to, że Motorola znalazła na to lekarstwo. Tym lekarstwem jest nowy smartfon Motorola One Action.

Pisząc o nowej Motoroli One Action, która właśnie zadebiutowała w Polsce, kończę testować Motorolę One Vision, która jest niejako prekursorem tego tytułowego modelu. Mimo tego, że jednego widzę póki co tylko na grafikach, a drugi leży koło mnie, mogę stwierdzić, że obydwa smartfony są do siebie bliźniaczo podobne. Te same proporcje ekranu, czyli 21:9 i ogromne wycięcie na aparat z przodu, bardzo zbliżony design obudowy, ponownie uczestnictwo w programie Android One czy w końcu – jak się okazało po premierze – bardzo atrakcyjna cena w naszym kraju.

Za Motorolę One Action zapłacimy 1099 złotych. Czy warto?

Motorola One Action
Motorola One Action / fot. Motorola

Na to czy warto będziemy musieli sobie odpowiedzieć nieco później. Trzeba poczekać na pierwsze testy i wrażenia, bo to co na papierze, nie zawsze potwierdza się w rzeczywistości. Nie mniej już teraz można stwierdzić, że za lekko ponad tysiaka mamy naprawdę wiele, bo między innymi jest to jeden z tańszych smartfonów, który ma NFC i trzy aparaty z tyłu. Z aparatami jest związana jedna ciekawa funkcja – możliwość rejestrowania filmów w Full HD i 60 klatkach w poziomie, a na dodatek z kątem widzenia do 117 stopni, trzymając telefon pionowo. Wiem, że brzmi to dziwnie i być może zaskakująco, ale ja to bardzo szanuję. Być może dzięki tej funkcji w internecie będzie mniej pionowych filmów

Motorola One Action
Motorola One Action / fot. Motorola

Istotny jest też procesor, czyli Samsung Exynos 9609, który pierwotnie został stworzony specjalnie dla nieco droższej Motoroli One Vision. Mamy tylko 4 GB RAM, więc Motorola zdaje się wierzyć, że czyściutki Android 9.0 Pie krótko mówiąc „da sobie radę” i 128 GB pamięci wewnętrznej na dane, co akurat można uznać za standard. Jest też niezbyt dobrze zapowiadająca się bateria 3500 mAh (testy pokażą jak będzie) czy szybkie ładowanie, które tak naprawdę szybkim nazywać się już nie powinno (10 W). Aaa i mini jack 3,5 mm też jest – podobnie jak w One Vision ulokowano go na górnej krawędzi.

Cena dobra. Aparat podobno też. Są takie rzeczy jak mini jack i NFC. Czyżby hit? Ja póki co podchodzę do tematu ostrożnie, bo póki co wygląda to zbyt pięknie, a Motorola musiała na czymś oszczędzić, by spiąć się w budżecie.