Na pewno kojarzycie smartfony Black Shark. Nawet jeśli nie wiecie od kogo są czy jaką mają dokładnie specyfikację to na pewno widzieliście je chociaż raz, bo mają bardzo charakterystyczną budowę. Jest Black Shark, który pojawił się w kwietniu 2018 roku i nowszy Black Shark Helo, który był pierwszym z 10 GB RAM, a pod koniec lipca 2019 swoją premierę miał Black Shark 2 Pro. Jeżeli ktoś ma jeden z nich to teraz może mieć też tematyczny powerbank Black Shark o pojemności 10000 mAh.

Powerbank Black Shark
Powerbank Black Shark / fot. Black Shark

Powerbank wygląda jak jeszcze bardziej przekombinowana obudowa od smartfonu Black Shark, jak jakieś urządzenie żywcem wyjęte z gry Dead Space albo jak to mówi Adam – jak pastylka z plutonem. Efektowny jest na pewno. Obudowa jest wykonana z metalu i gumowanego tworzywa, więc można zakładać, że będzie odporna na rożnego rodzaju niespodzianki bardziej niż taki standardowy powerbank. Ten zielony pasek, który widać na środku wskazuje poziom rozładowania powerbanka, co akurat jest spoko.

Powerbank Black Shark
Powerbank Black Shark / fot. Black Shark

Fajne jest też to, że powerbank wspiera szybkie ładowanie 18 W i to w dwóch kierunkach. Oznacza to, że szybko naładuje podłączone do niego urządzenia, ale też sam szybko się „napełni”, gdy podłączymy go do prądu. Z tego czym chwali się producent, powerbank może naładować Black Shark 2 Pro prawie do połowy w pół godziny. Powerbank ma dwa USB-A i jedno USB type C.

Powerbank Black Shark
Powerbank Black Shark / fot. Black Shark

Czy gamingowy powerbank ma sens? Oczywiście, że nie, ale nie od dziś wiadomo, że wszystko co ma w sobie „gaming” i trochę LED’ów sprzedaje się jak szalone. Prawda jest jednak taka, że są zwykłe powerbanki i to nawet o lepszych parametrach.

Powerbank od Black Shark wstępnie wyceniono go na 119 junaów – jakieś 17 dolców. Zapewne gdy trafi do regularnej sprzedaży i będziemy sami chcieli go kupić z dostawą do Europy będzie kosztował przynajmniej dwa razy więcej.