Kiedy w końcu zabrałem się za pisanie recenzji tytułowego monitora od Samsunga to żałowałem, że miałem go tylko na trochę ponad dwa tygodnie i… że nie mam go teraz. Wszystko przez to, że kilka dni temu mój prywatny monitor (co ciekawe, też Samsung) postanowił sobie pójść na ewidentnie wcześniejszą emeryturę. Jest w serwisie pogwarancyjnym i prawda jest taka, że nie wiadomo czy będzie się jeszcze do czegoś nadawał. Wtedy od razu pomyślałem sobie o Samsung Space Monitor – ze względu na to, że bardzo by się teraz przydał i ze względu na to, że to w zasadzie jedyny taki monitor.

Samsung przytargał Space’a na początku roku do Las Vegas i oficjalnie go zaprezentował na tamtejszych targach CES. Dopełniając na początku oczywiste oczywistości, Space Monitor jest do zdobycia w sklepach w dwóch wariantach z 27-calowym i większym, bo 32-calowym ekranem. Do mnie trafił na testy ten mniejszy, oznaczony jako S27R750QEUX. Monitor w chwili publikacji recenzji był w promocji i można było go wyrwać nawet za 1399 złotych, ale standardowa cena wynosiła 1599 złotych.

Samsung Space Monitor
Samsung Space Monitor

Samsung Space Monitor to nie taki zwykły monitor i od tego właśnie muszę zacząć. Mam tutaj na myśli jego nietypową budowę. Już od czasu jego premiery było to coś, co chciałem kiedyś sprawdzić i coś co – obok parametrycznie świetnej matrycy – wielu interesowało najbardziej. Pomysł Samsunga wyglądał tak, że chcieli stworzyć monitor z podstawą, która jednocześnie jest ruchomym uchwytem przykręcanym do biurka. Wszystko po to, by po pierwsze, można było ustawić monitor „pod siebie” i po drugie, by zwiększyć przestrzeń do pracy na biurku. Czy to się udało? I tak i nie. Mimo tego, że takie rozwiązanie ma sporo zalet to znalazłem też kilka rzeczy, które ewidentnie wymagają poprawy.

Ale po kolei, najpierw zobaczcie jak to w ogóle działa:

Wyciągamy monitor z pudełka i nie wystarczy tylko przymocować podstawki żeby postawić go na biurku. Zazwyczaj robię to w pięć, góra siedem minut i to bez użycia narzędzi. Tutaj trzeba poświęcić więcej czasu na montaż, przede wszystkim uchwytu do biurka, no i jednak złapać się za śrubokręt. W zamyśle ma to być tak, że nakładamy nóżkę na krawędź biurka, skręcamy od spodu i viola. Ale nie jeżeli masz biurko z Ikei, tak jak w moim przypadku z serii MALM, albo jakiekolwiek inne o podobnej konstrukcji. Okazało się, że jest z tyłu zabudowane i ma tylko niewielką szczelinę na przewody, więc nie ma jak tam wsadzić uchwytu. Dlatego też zrobiłem to trochę od innej strony – najpierw odkręciłem ten okrągły uchwyt od nóżki (patrz, zdjęcie poniżej), przyłożyłem nóżkę do krawędzi biurka i nurkując pod biurko spróbowałem najpierw przykręcić z powrotem uchwyt, a dopiero potem skręcić to tak tym okrągłym mocowaniem, by się trzymało blatu. Udało się, ale co się nagimnastykowałem to moje.

Ramię na pierwszy rzut oka nie wygląda jakoś super solidnie, ale to tylko takie wrażenie, bo po przykręceniu monitora wszystko działało jak należy. Mechanizm działał płynnie, nic nie trzeszczało czy skrzypiało, a już po testach i odkręceniu uchwytu od blatu nie widziałem żadnych śladów, zagłębień czy zarysowań. Niestety, podczas wychylania monitora do konkretnej pozycji dało się wyczuć to, że trochę chwieje się na boki i do stabilności znanej chociażby z takiego Surface Studio brakuje mu lata świetlne. Oczywiście po chwili się uspokoił, ale wystarczyło mocniej szturchnąć biurko, by monitor też to odczuł.

Sam pomysł z uchwytem jest genialny, ale wymaga dopracowania.

Zauważyłem też, że ciężko jest ustawić monitor na prawie maksymalnym wychyleniu, to znaczy, tak by między dolną krawędzią, a blatem biurka było około 1-2 cm przestrzeni. W takiej pozycji monitor, ze względu na swoją wagę, po prostu opada i lepiej jest go całkowicie oprzeć na biurku niż zostawić tak, by „lewitował”.

Samsung Space Monitor
Samsung Space Monitor

Kolejna rzecz, której według mnie tutaj brakuje to szersza możliwość regulacji. Chodzi mi tutaj głównie o regulację wysokości w pionie, bo fajnie byłoby móc ustawić monitor z dala od siebie (na wyprostowanej nóżce), ale jednocześnie trochę go jeszcze obniżyć. A tak musimy patrzeć lekko do góry, mimo tego, że biurko i fotel są ustawione prawidłowo. Nie da się też „położyć” monitora na biurku, ale to w zupełności rozumiem – monitor nie ma dotykowego ekranu, więc taka pozycja ekranu jest zbędna. Nie ma też regulacji kąta pochylenia (co z kolei jest w wersji 32 cale) czy możliwości obrotu (Pivot).

Jeszcze kilka słów o miejscu na przewody, które jest, ale jakby go nie było. Niby są dwie szczeliny, do których możemy wepchnąć kabel, ale nie ma tam żadnych elementów, które ów kabel przytrzymają na swoim miejscu. W efekcie po chwili zabawy z ramieniem monitora przewód po prostu wyleci. Co więcej, szpary są niewielkie, więc można zapomnieć o włożeniu tam grubszego HDMI, a przecież te przewody przeważnie są grube. Tak jak w moim przypadku kable HDMI 2.0 z firmy Unitek (Y-C138RGY).

Jakość wykonania można ocenić na 6 w 10-stopniowej skali.

Dlaczego nie wyżej skoro monitor kosztuje „półtora klocka”? Już tłumaczę. Ewidentnie Samsung skupił się na pomyśle z uchwytem,a design i wykonanie premium nie było tutaj priorytetem. W żadnym wypadku nie jest ono złe i monitor – przede wszystkim przez minimalne ramki – prezentuje się w porządku, ale prawda jest taka, że więcej aluminium jest w klawiaturze, która leży przed nim niż w samym monitorze. Co prawda nic tutaj nie lata i nie trzeszczy, ale plastikowa ramka z dziwną fakturą wygląda po prostu tandetnie i ma odczucie, że jest tylko po to, by zmieścić tam tylko logo. Trochę po oczach kuje też brak symetrii, bo wierzę w to, że jeśli dolna ramka byłaby taka jak pozostałe, to dorzuciłbym przynajmniej jeden punkt do wspomnianej wyżej oceny.

W nieco inny sposób ulokowane są też wejścia/wyjścia, a to tylko dlatego, by można było „rozłożyć” monitor maksymalnie do ściany. Złącza są tylko trzy z czego jedno jest tym zasilającym. Trochę słabo, bo nie dość, że mamy jedno HDMI to jeszcze DisplayPort w wersji mini.

Samsung Space Monitor - złącza
Samsung Space Monitor – złącza

Z całą świadomością to napiszę, że jest sporo monitorów, które mogą być lepiej wykonane niż ten tutaj, ale z równie mocnym przekonaniem wspomnę, że ze świecą szukać takiego ekranu jaki jest w Samsung Space Monitor. W rozmiarze nawet 32-calowym, o rozdzielczości 2560 x 1440 pikseli (WQHD) i oparty na ledowej matrycy VA. Do tego matowy, płaski (bez durnego zakrzywienia) i wisienka na torcie – z odświeżaniem na poziomie 144 Hz. Jedyne do czego mógłbym się doczepić to jasność 250 cd/m², co ma też dobre strony, bo w sumie jest wystarczająca, ale „nie wali” po oczach, gdy pracujemy przy komputerze po zmroku bez trybu nocnego. Nie mniej, powinno być minimum 350 cd/m².

Tutaj muszę też zaznaczyć, że wersja 32-calowa ma wyższą rozdzielczość matrycy, bo 4K, ale z kolei z odświeżaniem tylko 60 Hz. Warto o tym pamiętać przy ewentualnym zakupie.

Osobiście jakością obrazu, ale też sposobem jego wyświetlania jestem po prostu oczarowany. Nie jest to może idealny, wykalibrowany monitor pod grafików, ale dla osoby, która często pisze przy kompie, czasami coś wydetyuje i sporadycznie w coś zagra jest więcej niż tylko odpowiedni. Dla osoby, która chce znacznie zwiększyć swoją produktywność – również.

Samsung Space Monitor
Samsung Space Monitor

Na Space Monitor pracuje się po prostu lepiej, co zauważycie od razu, nawet po pierwszym otworzeniu paska Start w Windowsie. Poważnie, nawet taka błahostka sprawia, że japa się cieszy, a to wszystko przez odświeżanie. Jest płynniej, szybciej i przyjemniej, praktycznie na każdym etapie obcowania z czymkolwiek na ekranie. Wysuwanie paska, przesuwanie, otwieranie i zamykanie okien, przeskakiwanie między aplikacjami/pulpitami czy nawet głupie poruszanie kursorem. O grach oczywiście nie wspominając, bo tam też jest płynnie jak w fabryce czekolady. Ja od kilku lat używałem monitora z matrycą VA i być może dlatego tak polubiłem się też z tym egzemplarzem.

Jednym zdaniem, głównie w kwestii ekranu: Dostałem to do czego byłem przyzwyczajony od lat, ale z wyższym odświeżaniem, rozdzielczością i możliwościami. Samsung Space Monitor jest trochę „badaczem rynku” i można go śmiało nazwać udanym produktem, z mniejszymi bądź większymi wadami. Nie mniej, chciałbym zobaczyć jego odświeżoną, co rozumiem też przez udoskonaloną, wersję, która choć o połowę zmniejszy listę z minusami.

Samsung Space Monitor
Samsung Space Monitor

Zaskakujące jest też to, że w chwili publikacji tej recenzji cholernie ciężko jest znaleźć monitor o takich parametrach jak ten testowany tutaj. Zdaję sobie sprawę, że moje preferencje mogą być trochę wyśrubowane, ale w tym poprzednim zdaniu jest sporo prawdy. Sprawdźcie sami. Spróbujcie znaleźć monitor z matową, niezakrzywioną matrycą o przekątnej 24-27 cali, niegamingowym wyglądzie, rozdzielczości wyższej niż Full HD, IPS lub VA i odświeżaniem na poziomie 144 Herców. I jak, ciężko? Łatwo na pewno nie.

Pros

Plusy
  • Świetny pomysł z uchwytem (ale do dopracowania)
  • Genialna matryca: VA, WQHD, matowa
  • Odświeżanie 144 Hz
  • Niezakrzywiony ekran
  • Można mieć więcej miejsca na biurku

Cons

Minusy
  • Jakość wykonania powinna być lepsza
  • Mała ilość wejść/wyjść
  • Niewielka ilość miejsca na kable
  • Tylko 60 Hz w wersji 32-calowej
  • Problematyczny montaż (w zależności od rodzaju biurka)
  • Wysoka cena (ale można trafić na promocje)