Już od dawna słyszy się, że smartwatche już nikogo nie interesują, powoli „wymierają” z rynku i ogólnie mało kto je kupuje. Bezużyteczne, niepotrzebne i jak mówi pan Klawiatur -w ogóle bez sensu. Okazuje się jednak, że jest zupełnie inaczej, smart-zegarki zyskują na popularności, a ich sprzedaż w tym roku jest znacznie wyższa niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. A przynajmniej tak wynika z najnowszych danych.

Na pewno znacie przynajmniej kilka osób, które używają smartwatchy i kilka, które uważają, że jest to kompletnie zbędny gadżet. Ja tak mam, w sensie, znam kilka osób ze smartwatchami na nadgarstku, ale mam też znajomych, których w ogóle to nie interesuje i noszą klasyczny zegarek. Gdybym miał siebie wrzucić do jakiejś grupy, to znalazłbym się w tej pierwszej, ale tylko dlatego, że po pierwsze, jestem gadżeciarzem, po drugie, odzwyczaiłem się od normalnych czasomierzy, a po trzecie, nie wkurza mnie jeszcze tak, żebym zmienił zdanie. Opierając się na moim Huawei Watch 2 Classic mogę napisać tyle, że lubię go, bo dobrze się kamufluje wśród zwykłych zegarków, ma Wear OS i można nim płacić zbliżeniowo, ale coraz częściej denerwuje wolnym działaniem, dziwnymi zachowaniami i przycinkami.

Wracając do aktualnych danych na temat smartwatchy, zerknijcie najpierw na tabelę:

Ilość smartwatchy wg. producentów (mln sztuk)
III kw. 2018 r.III kw. 2019 r.
Apple4,56,8
Samsung1,11,9
Fitbit1,51,6
Inne2,93,9
Łącznie1014,2
Udział producentów w rynku smartwatchy (% całości)
III kw. 2018 r.III kw. 2019 r.
Apple45,0 %47,9 %
Samsung11 %13,4 %
Fitbit15 %11,3 %
Inne29 %27,5 %
Wzrost "rok do roku" (YoY)67 % (do 2017 r.)42 %

Co tam widać? W pierwszej części mamy pokazane ile milionów sztuk smartwatchy wprowadzono na rynek, a w drugiej, jaki procent wszystkich smartwatchy należy do konkretnego producenta albo inaczej mówiąc, jaki udział w rynku mają najwięksi producenci. Doprecyzowując jeszcze dane, chodzi tutaj o III kwartał 2019 roku w porównaniu do tego samego okresu w roku 2018.

Okazuje się, że prawie połowa, bo aż 47,9% rynku należy do Apple’a i ja tym faktem wcale nie jestem zaskoczony. Tak naprawdę to spodziewałem się udziału z piątką z przodu. Od dawna wiadomo, że Apple Watch, zbierając wszystkie generacje do kupy, cieszy się największą popularnością. Mimo tego, że niemal każdy model wygląda tak samo, a istotne zmiany wprowadzane są sukcesywnie, ale tak szybko jakbyśmy chcieli. Naciągając delikatnie takie dane, można więc stwierdzić, że bez mała co drugi sprzedawany smartwatch to właśnie Apple Watch, a wzrost na poziomie 2,9 % to pewnie zasługa Apple Watch Series 5.

Apple Watch Series 5
Apple Watch Series 5 / fot. Apple

Drugie i trzecie miejsce należy odpowiednio do Samsunga i Fitbita i tutaj też zaskoczenia raczej nie powinno być. Samsung, bo… wiadomo, a Fitbit, bo głównie przez amerykański rynek. O ile ten pierwszy jeszcze istnieje i pokazuje nowe modele, tak ten drugi kilka dni temu został wykupiony przez Google’a i raczej smartwatcha od Fitbita, w takiej formie jak dotychczas, nie uświadczymy. Ale wcale się tym nie martwię. Google w końcu będzie miał szansę stworzyć Pixel Watcha, przynajmniej tak dobrego jak Pixele i wykorzystać to co zostało z Fitbita jak tylko się da. Tym bardziej, że Fitbit wprowadził na rynek sporo mniej smartwatchy niż w tym czasie rok temu. A Samsung? Powoli rośnie, choć applowskiej maszyny raczej nikt nie zatrzyma.

Zaskoczony z kolei jestem dalszymi pozycjami. Tym, że takie firmy jak Xiaomi, Huawei, Garmin i… Manta (nie, Manta jednak nie) zostały wrzucone do jednego worka i nie mamy informacji o tym, ile dany producent wypuścił ich do obrotu. Widać tylko, że ogólnie jest ich więcej, choć rok temu było ich trochę więcej. Myślę jednak, że czwarty kwartał będzie lepszy dla tych „innych” marek, a to za sprawą takich modeli jak choćby Xiaomi Mi Watch czy nawet nietypowy Kospet Prime.

Xiaomi Mi Watch. Czy na taki smartwatch czekaliśmy tyle lat?

W trzecim kwartale 2019 roku wprowadzono na rynek łącznie 14,2 mln egzemplarzy różnych smartwatchy. To o 4,2 mln więcej niż w tym samym czasie roku ubiegłego. Z jednej strony cieszy, bo „coś się dzieje”, a my za sprawą nieco mniejszych firm mamy większy wybór. Z drugiej z kolei nie ma jeszcze smartwatcha z takiego prawdziwego zdarzenia, który trzymałby przynajmniej tydzień na baterii, działał idealnie i miał opcję płatności zbliżeniowych za pomocą Google Pay. Poza tym, wzrost jest dobry, ale nie aż tak dobry, jak między 2017, a 2018 rokiem.

zdjęcie główne z Pixabay