Sennheiser PXC 550 to jedne z tych słuchawek, które chodzą za mną już od dawna, a przetestowanie kilku modeli z ANC uświadomiło mnie tylko, że to jeden z tych modeli, który mógłbym używać na co dzień. W trakcie wrześniowych targów IFA 2019 pojawiła się druga generacja tych słuchawek Sennheiser PXC 550-II Wireless. Po nieco ponad dwóch miesiącach od premiery można szukać ich w sklepach.

Tak naprawdę na pierwszy rzut oka PXC 550 i PXC 550-II ledwo się od siebie różnią. Jestem w stanie też stwierdzić, że gdyby ktoś mało obeznany w temacie miał obydwie generacje w rękach, to powiedziałby pewnie, że to ten sam model tylko w dwóch kolorach. Nowsze 550-tki są praktycznie całe czarne i nie mają srebrnych elementów jak poprzednik. Konstrukcja jest niemal identyczna, więc jestem pewien, że będą szalenie wygodne.

Sennheiser PXC 550-II Wireless
Sennheiser PXC 550-II Wireless / fot. Sennheiser

Dużo więcej zmieniło się w tak zwanym „w środku”. Przede wszystkim pojawiło się Bluetooth 5.0 i obsługa kodeka AAC. Podobno – w zależności od tego czy będziemy ich używać przewodowo czy bez kabla – mają wytrzymać od 20 do 30 godzin na baterii. Myślę, że pod tym względem będzie ciut lepiej niż w PXC 550. W nowszej wersji pojawił się też dedykowany przycisk do obsługi asystentów głosowych i funkcja Anti-Wind ANC do jeszcze lepszego tłumienia dźwięków otoczenia. Poza tym większość rzeczy została po staremu – trzy mikrofony, automatyczne włączanie i wyłączanie czy bardzo intuicyjny panel dotykowy.

Sennheiser PXC 550-II Wireless
Sennheiser PXC 550-II Wireless / fot. Sennheiser

Słuchawki miały być dostępne w sprzedaży w październiku, ale jak widać, było lekkie przesunięcie sklepowej premiery. Ostatecznie można stwierdzić, że zadebiutowały oficjalnie w listopadzie i można ich już poszukiwać w sklepach. Oczywiście jeżeli macie 1499 złotych żeby za nie zapłacić – taka jest oficjalna cena Sennheiserów PXC 550-II. Czy to dużo? Trudno powiedzieć, do czasu aż się ich nie sprawdzi na własnych uszach, ale sądząc po tym, że pierwszą generację można kupić już nawet za 3-cyfrową kwotę, to zakup „dwójki” może stać pod znakiem zapytania.