Chuwi odświeża laptopa i wrzuca do HeroBook Pro… dwuletni procesor

0

Dopiero co pisałem o takim urządzeniu jak Chuwi Herobox, czyli odświeżonej wersji mini peceta Chuwi GBox Pro. Wsadzili tam trochę nowszy, wydajniejszy procesor i dorzucili szybsze pamięci RAM. Podobnie stało się w przypadku laptopa HeroBook, który zadebiutował na początku 2019 roku. Nazywa się Chuwi HeroBook Pro i to „Pro” w nazwie jest trochę na wyrost.

Chuwi to chińska firma, która znana jest przede wszystkim z produkcji tanich i całkiem popularnych komputerów. Radzi sobie bardzo dobrze i ma już mocno rozbudowaną ofertę urządzeń. Coś czuję jednak, że po koniec roku zostało im trochę podzespołów w fabrykach, bo bawią się w „wielkiego odświeżacza”. I zastanawiając się nad tym ciut dłużej muszę stwierdzić, że średnio mu to wychodzi.

HeroBook sam w sobie jest bardzo przyzwoitym sprzętem, jeśli potrzebujemy komputera do podstawowych zadań. Mamy aluminiową, smukłą obudowę, wyświetlacz Full HD o przekątnej 14 cali, baterię 38 Wh z szybkim ładowaniem czy wagę nieprzekraczającą półtora kilograma. Był procesor Intel Atom x5-E8000, 4 GB RAM i 64 GB pamięci eMMC. Aktualnie laptop można znaleźć za 199 dolarów.

Chuwi HeroBook Pro
Chuwi HeroBook Pro / fot. Chuwi

I tak jak „wąskim gardłem” w pierwszym HeroBooku był procesor, tak w odświeżonej wersji jest… tak samo. Chuwi kilka dni przed 2020 rokiem postanowiło wsadzić do HeroBooka układ Intel Celeron N4000, który już na starcie jest solidnie przestarzały. Miał przecież swoją premierę w IV kwartale 2017 roku! Dla mnie to jakieś nieporozumienie. Podobnie jak fakt, że wśród 7 dostępnych portów nie ma USB-C tylko bardzo rzadko wykorzystywane micro HDMI.

Na szczęście nieco lepiej jest w kwestii pamięci. Laptop dostał 8 GB RAM LPDDR4 (w pierwszym HeroBooku było połowę tego i DDR3), a także 256 GB przestrzeni na dane w formie dysku SSD M.2. W porównaniu z eMMC, skok wydajnościowy powinien być odczuwalny.

I teraz wisienka na torcie albo jak ktoś woli boczuś na bigosie. HeroBook Pro podobno ma kosztować około 250 dolarów, czyli niecałe 1000 złotych. To obecnie więcej niż wcześniejszy model, co jest zrozumiałe, ale stwierdzam, że z tym procesorem nie powinno być dwójki z przodu.