Słuchawki, szczególnie te gamingowe, powinny być lekkie, łatwa i przyjemne. Niestety, nie jest tak różowo, gdy na rynku znajduje się jakiś brazylion modeli od równie licznego grona producentów. Przewodowe, bezprzewodowe, ładne, nieładne, wytrzymałe… Wymieniać można cały dzień. Czy Plantronics RIG 700HD to coś, nad czym warto się pochylić? Szczególnie, że są bezprzewodowe?

Fajnie mieć bezprzewodowe słuchawki. Żadnego męczenia się z kablami, nie ma mowy o tym, że w ferworze walki coś się gdzieś urwie, same zalety. No nie do końca, bo za różowo by było, jakby się niczym jedne od drugich nie różniły. Po pierwsze, różnica w budowie, by schować niezbędną baterię. Po drugie odbiornik, najczęściej nie za wygodny, bo przecież. Grają nie za dobrze, bo trzeba iść na kompromisy między jakością dźwięku i czasem pracy na jednym ładowaniu. Jak Plantronics poradził sobie z tymi problemami? W mojej opinii to jeden z najlepszych producentów słuchawek na świecie, choć pewnie podpadnę tym stwierdzeniem. Jak na razie nie trafiłem na żadne, które by mi nie pasowały, ale tak czy siak, trzeba RIG 700HD przetestować.

W pudełku dostajemy standardowy zestaw. Ślicznie wszystko zapakowane, nie ma się nad czym rozczulać. Pierwszy rzut oka i mamy pierwsze spostrzeżenia. Jak tylko wyjąłem słuchawki z opakowania – waga. Zaskakująco lekkie. W pierwszej chwili myślałem, że akumulatory trzeba dokładać, że wyjęte, bo transport i ogniwo powinno być zabezpieczone. Otóż nie. Tak lekkich słuchawek bezprzewodowych nie miałem jeszcze w rękach. Nawet na wagę kuchenną trafiły, a ta pokazała 240 gramów. Z baterią. Nie wiem jak to zrobili, ale szacunek się należy. Wprost nie do uwierzenia, jak dobrym rozwiązaniem jest utrzymanie tak niskiej wagi. Mało kto siada do kompa na godzinkę przecież. Sesje gamingowe, szczególnie w przypadkach ekstremalnych (tak, na ciebie się patrzę wowie jeden) potrafią trwać grube godziny, ba, sam swego czasu kilka w tygodniu nocek potrafiłem zarwać, co sprawia, że uszy odparzają się jak zadek noworodka w niekoniecznie świeżym pampersie. Dobrze jest!

Plantronics RIG 700HD
Plantronics RIG 700HD

Dodatkowo w pudle był odbiornik, ładny, nie za duży. Ok. Prócz tego przewód do ładowania, oraz kabel optyczny, by podłączyć sobie trochę lepszą jakość, bo przecież nikt nam nie zabroni. No i osobno dopinany mikrofon. Tu wrażenia pozytywne.

No i jak to gra? Pozytywnie, choć nie bez zastrzeżeń.

W kwestii muzycznej, testowanej na tej samej playliście, na której sprawdzam wszystkie recenzowane słuchawki było różnie. Basy, jak na 40-milimetrowe przetworniki w słuchawkach bezprzewodowych, bez rewelacji. Znaczy, nie powiem, że grają źle, bo byłaby to nieprawda. Średnie tony fenomenalne, stąd chciałoby się tego basu trochę więcej, ale nie ma co narzekać. Wysokie tony lubią się trochę spocić, szczególnie jak coś chce lecieć naprawdę wysoko, ale ogólnie wrażenia „okołomuzyczne” są bardzo pozytywne.

Jako, że mamy do czynienia ze słuchawkami gamingowymi, to na tym aspekcie trzeba się skupić trochę dokładniej. Testowane na zwyczajowej baterii gier, od tytułów takich jak Subnautica, gdzie audio raczej nie jest przesadnie umuzycznione, przez Dooma, gdzie gitarowe riffy są tak samo soczyste jak wrzaski rozdzieranych na strzępy przeciwników. Dobrze jest. Szczególnie, że mamy magiczne pokrętło.

Plantronics RIG 700HD
Plantronics RIG 700HD

To chyba jedyne słuchawki, które widziałem z regulacją głośności między odgłosami gry, a tym, co zbiera mikrofon, która nie wymaga „alt+tabowania”. Dzięki możliwości miksowania sobie tego, co ma być bardziej słyszalne, bez wychodzenia z aktywnej aplikacji zaoszczędzamy czasu, wysiłku i stabilności, bo przecież niektóre gry strasznie nie lubią, jak się je do paska spuszcza. Super sprawa i mam nadzieję, że z czasem takie rozwiązanie będzie standardem, a nie ciekawostką.

Dźwięk przestrzenny nie pozostawia złudzeń. Plantronics wie co robi, nie ma się czego czepiać. Zawsze wiadomo z której strony do nas strzelają, więc ja zastrzeżeń z tego tytułu nie zgłaszam.

Żeby nie było za różowo, bo na razie to tylko o pozytywnych rzeczach mówiłem, trzeba trochę wytknąć, bo idealnie nie jest. Największy zarzut jaki mam do tych słuchawek, to niestety jakość mikrofonu. Jednokierunkowy, z szerokim zakresem. No rewelacja. Szkoda tylko, że zbiera dosłownie wszystko. Oddech, beknięcie, mlaśnięcie jęzorem i cioranie w brodę recenzenta. Można sobie jakoś radzić za pomocą wspomnianych wcześniej pokręteł, ale to trochę jak plaster na amputację. Żal trochę, że w naprawdę porządnym produkcie muszę ponarzekać na to, że jakaś część jest zwyczajnie za dobra, ale tu nie da rady inaczej. Za mikrofon, niestety minus. Plantronics RIG 700HD jest naprawdę dobrym rozwiązaniem dla streamerów, bo można się w czasie transmisji powygłupiać i nie urwać niczego przy okazji, ale mikrofon, to trzeba sobie będzie jakiś dodatkowy dokoptować. O ile w „normalnym” graniu, w komunikacji po discordzie czy innym teamspeaku jest ok, to w bardziej skomplikowanych zastosowaniach, to bym się dwa razy zastanowił. Na ten przykład – podcastu bym tym nie nagrywał.

Plantronics RIG 700HD
Plantronics RIG 700HD

Nie można też nie wspomnieć o czasie pracy na baterii, bo wiem, że to jedna z tych rzeczy, które interesują każdego, kto w ogóle bierze pod uwagę zakup czegoś takiego. Plantronics chwali się, że RIG 700HD jest w stanie podziałać na jednym ładowaniu aż 12 godzin. Jak to działało w moim przypadku? Prawie idealnie. Oczywiście nie spodziewałem się, że przy w miarę normalnym obciążeniu (dzięki ci Spotify i opcjo nie kończących się playlist) wytrzyma aż tyle, ale pełne 10 i pół godziny to naprawdę fantastyczny wynik.

Kolejna sprawa, to kwestia zasięgu. W praktyce wszystko jest zależne od tego, co nam jest potrzebne. Jako standardowy, statystyczny mieszkaniec bloku ze standardowej i równie statystycznej wielkiej płyty mogę spokojnie powiedzieć, że jest bardzo ok. Jak nie ma między nami i odbiornikiem większej ilości komunistycznego betonu, to 10 metrów na spokojnie, bez pocenia się i jąkania. Jak się trafi przeszkoda, która spokojnie mogłaby osłaniać rdzeń czarnobylskiego reaktora, to mocnych nie ma. Odetnie sygnał jak początkujący fryzjer kawałek ucha. Na pewne rzeczy nie mamy wpływu, żeby nie wiem co się działo, więc za zasięg na moim postkomunistycznym podwórku punktów odejmować nie zamierzam.

Plantronics RIG 700HD
Plantronics RIG 700HD

No i kolejna sprawa. Plantronics, odważnie, napisał, że dźwięk jest bez lagów jakichkolwiek. Powiem wam szczerze, że się starałem. Naprawdę. Od ustawiania się w przegrodach z czasów późnego gierka, przez folię aluminiową. Ludzie, jedno, czego nie zrobiłem, to klatka Faradaya. Działa. Tutaj chylę czoła, szacun i pokłony. Faktycznie, żebym nie wiem jak się spinał, to żeby się skubany zająknął. Jeśli o moje zdanie chodzi, no i jeśli to jest argument za zakupem dla Ciebie, to wal śmiało, bo faktycznie lagów nie uświadczyłem. Teraz „Rush B cyka” zawsze dojdzie na czas.

Wspomniany wcześniej kabel optyczny, który możemy znaleźć w pudełku, to moim zdaniem bardzo zawoalowana, ale preferowana metoda podpięcia RIG 700HD. Dopiero dzięki takiemu podłączeniu magiczne pokrętło działa tak, jak powinno. Nikt nam tego oczywiście nie powie, bo po co, ale jeśli mam sugerować cokolwiek, to tylko po optyku i basta.

Same słuchawki, a w zasadzie odbiornik, działa ze wszystkim, do czego zechciałem go podpiąć. Playstation 4, Xbox One (dobrze mieć kolegów, zaopatrzonych w konsole lepiej ode mnie) zaprażyło bez zająknięcia. Plantronics się chwali (jak do tej pory słusznie), że RIG 700HD działa też z Nintendo Switch, ale z racji dolegliwości finansowych nie byłem w stanie tego sprawdzić. Więc jakby miał ktoś możliwość, to niech da znać w komentarzach poniżej. Przyda się sprawdzenie.

Plantronics RIG 700HD
Plantronics RIG 700HD

Niestety, ale doszliśmy do tego momentu w recenzji, kiedy muszę naprawdę zacząć się czepiać. Źle jest w niektórych momentach. Mało tego, to jeszcze czepiać się muszę, a niewiele można z tym zrobić. Chodzi mi o rozmiar słuchawek. Z racji tego, że baniak niestety na karku noszę wielki (żona twierdzi że próżnia dużo miejsca zajmuje) to mam trochę problem z ustawieniem słuchafonów tak, by mieć pełny komfort z użytkowania. Czepiać się nie mogę, bo przecież nie Plantronicsa wina, że nie przewidział, no cóż… mnie. Z dwóch stron mam problem. Raz, że przywykłem do tego, że moje słoniowej wielkości uszy lubię mieć przykryte, to nauszniki RIGA 700HD są nieco za małe. Dwa, uwiera mnie to, że regulacja nauszników nie odbywa się w sposób standardowo-klasyczny, przez przesuw i tyle, a przez odkliknięcie, przesunięcie i zakliknięcie dynksa na pałąku słuchawek. Tak, wiem, brzmi przeskomplikowanie i średnio opisowo, ale dokładnie tak wygląda regulacja. Niepotrzebnie skomplikowana, a przecież nie o to powinno chodzić. Jak do tego dołożyć fakt, że nauszniki (nadal za małe) są przymocowane na sztywno, więc najlepiej mieć jeden, konkretny i jedyny słuszny kształt łba. Szkoda trochę.

Plantronics RIG 700HD
Plantronics RIG 700HD

W ramach podsumowania muszę przyznać, że produkt mocno nierówny. Z jednej strony bomba i rewelacja, ale z drugiej, trochę tych niedoróbek jest. Czy polecam? Zależy. Jak na słuchawki bezprzewodowe, to z zamkniętymi oczami – po prostu brać i nie pytać. Jeśli chodzi o wszechstronność użytkowania, to ilość rzeczy, które mi średnio spasowały też nie może pozostać bez echa.

Czy polecam? Tak. Ale nie do wszystkiego. Sam planuję się mocno z nimi sprężyć w przyszłości, ale z nagrywaniem czegokolwiek za pomocą tego mikrofonu i okazjonalne, kilkugodzinne sesje growe, to sobie zwyczajnie odpuszczę.

Plusy

  • Lekkie i wytrzymałe
  • Świetny czas pracy na baterii
  • Przewód optyczny w zestawie
  • Dobry zasięg
  • Jakość pracy bezprzewodowej

Minusy

  • Rozmiar nie każdemu przypasuje
  • Mikrofon!
  • Skomplikowana regulacja nauszników