Huawei MateBook 14 był jednym z popularniejszych laptopów w ubiegłym roku i wcale nie trzeba było być na premierze odświeżonej wersji, by o tym się dowiedzieć. Przesady z ust przedstawicieli też nie ma. Wystarczy się rozejrzeć. Ja znam przynajmniej dwie osoby wśród znajomych, które używają wspomnianego MateBooka. 14-calowiec był szczególnie rozchwytywany w wersji z procesorem AMD Ryzen 5, która wyceniona była na około 2619 złotych. Myślę, że teraz będzie podobnie, ale z tą różnicą, że wybór będzie większy. Mamy bowiem dwa modele „kolegoksiążki” – MateBook D 14 i MateBook D 15. Pomacałem je na polskiej premierze i co nieco mogę już napisać.

Widać, że Huawei poszedł za ciosem. Może odświeżenie nie jest jakieś wybitnie przełomowe i konkretne, ale idące w dobrze obranym kierunku. Nadal obydwa modele można zaliczyć do średniej półki laptopów, które nie przekraczają 3 tysięcy złotych. Ten mniejszy, czyli MateBook D 14 został wyceniony na 2999 złotych, a większy z 15,6-calowym ekranem na – zaskakujące – 2799 złotych. Do Polski trafią w lutym tego roku, będą dostępne tylko w jednej specyfikacji, a każdy kto klepnie zamówienie w przedsprzedaży, dostanie w gratisie słuchawki bezprzewodowe Huawei FreeBuds 3. Aktualnie w oficjalnym sklepie Huawei kosztują 699 złotych. No dobra, ale za co płacimy tyle ile przed chwilą napisałem?

Huawei MateBook D 14
Huawei MateBook D 14

Osobiście bardziej pasuje mi czternastka. I tak, cały czas chodzi mi o laptopa. Nie tylko ze względu na to, że jest mniejszy, lżejszy i poręczniejszy. Przede wszystkim dlatego, że ma dwukrotnie pojemniejszy dysk, większy akumulator, który spokojnie wystarczy na pół dnia pracy i podświetlaną klawiaturę. W MateBook D 14 znajdziemy dysk SSD NVMe o wielkości 512 GB i 4-komorową baterię 56 Wh. Laptop waży 1,38 kg i ma 15,9 mm grubości. Nie jest to może rekordowy wynik, ale już taki, że śmiało można uznać go za smukłego.

Zaskakująco, pomimo tego, że MateBook D 15 jest większy, to ma mniej pojemną baterię (42 Wh), która tym samym wystarczy na trochę ponad 6 godzin pracy. Ewidentnie to czternastocalowy model jest tym, który jest ciut lepiej wyposażony i uznawany za ten, który przyciągnie większe zainteresowanie.

W nowych MateBookach znalazło się kilka nowości, które do tej pory były zarezerwowane dla wyższej serii MateBook X.

Mam tu na myśli wyskakująco-chowającą się kamerkę, która została ulokowana między klawiszami F6 i F7, a także aktywny czytnik linii papilarnych zintegrowany z przyciskiem zasilania. Wystarczy dotknąć zapisanym paluchem żeby uruchomić laptopa i automatycznie zalogować się do systemu. Fajne!

W D 14 mamy USB-C, które wykorzystuje się do ładowania i transferu danych, po jednym USB 2.0 i USB 3.0, a do tego mini jack i HDMI. Gdzie podziało się miejsce na kartę SD? Huawei też nie wie, dlatego ani w jednym ani w drugim takiego slotu nie dołożył. W MateBooku D 15 zestaw portów jest zbliżony – dodano jeszcze jedno USB 2.0.

Huawei MateBook D 15
Huawei MateBook D 15

Obydwa laptopy mają wiele cech wspólnych. Jest to przede wszystkim układ AMD Ryzen 5 3500U i 8 GB pamięci RAM. Procesor jest nowszy niż ten, który był w poprzednim MateBooku. Nie wyobrażam sobie, by było inaczej, choć przyznam, że spektakularnej różnicy w wydajności nie uświadczymy. Nowszy układ został delikatnie podtaktowany i w trybie Turbo może osiągnąć 3,7 GHz. Podobnie jest z grafiką – Vega 8 została podniesiona z 1100 na 1200 MHz. Spoglądając na przeróżne testy, przekłada się to na maksymalnie 8-10% wyższą wydajność.

W D 14 i D 15 znajdziemy też oprogramowanie Huawei PC Manager, które bardzo chwaliłem przy okazji recenzji MateBooka 13. Jest też funkcja OneHop, którą ewidentnie Huawei chce promować zawsze i wszędzie. Nie dziwię się, bo jeżeli ktoś używa też smartfonu od Huawei to może stworzyć sobie świetny duet do pracy. Telefon można obsługiwać z poziomu laptopa np. przerzucając pliki czy odpisując na wiadomości.

Na koniec, kilka pytań:

Dlaczego tylko 8 GB RAM?

Też o to zapytałem. Okazuje się, że fabryczna konfiguracja przewiduje 8 GB pamięci operacyjnej, którą można rozszerzyć przynajmniej dwukrotnie. Można, ale nie samemu. Mimo łatwego dostępu do wnętrza, modernizację trzeba przeprowadzić przez serwis Huawei. Pewnie chodzi o kwestie gwarancyjne. Nie rozkręcałem, ale ponoć są dwa sloty i żadna pamięć nie jest wlutowana na stałe.

Co z Windowsem?

System jest preinstalowany i jest to Windows 10 w wersji Home. Bez żadnych ograniczeń, w pełni działający i pełnoprawny. W tym przypadku żadne przepychanki między Huawei, a Stanami nie wpłynęły na współpracę między Huawei, a Microsoftem.

Czemu tak dużo USB 2.0?

O ile USB-C powoli staje się standardem, nie tylko w kwestii ładowania urządzeń, to kompletnie nie rozumiem pchania przestarzałego USB 2.0. Czy rzeczywiście zamiana wszystkich portów na 3.0 tak strasznie podniosłaby koszt produkcji? Nie sądzę.

Kiedy ta przedsprzedaż?

Zamówienia w pre-orderze można składać między 27 stycznia, a 2 lutego. To uprawnia nas do zgarnięcia darmowych słuchawek FreeBuds 3.

Czy można nowe MateBooki otworzyć jedną ręką? 

Nie, nie można. Próbowałem. Wygląda na to, że to nadal „ficzer” w najdroższych urządzeniach.

Huawei MateBook D 14
Huawei MateBook D 14

Mam nadzieję, że w najbliższym czasie czternastka wpadnie do mnie na testy i sprawdzę ją dokładnie. Poprzedniego MateBooka D nie udało mi się przetestować, ale wyżej pozycjonowanego MateBooka 13 już tak. Tak w skrócie, nie sądziłem, że będzie aż tak dobrze. Poniżej link do recenzji:

Nie sądziłem, że kiedykolwiek będę chciał mieć laptopa od Huawei. Huawei MateBook 13 – recenzja