YouTube to prawdziwy śmietnik z przeróżnymi materiałami wideo. Wiem, że niektórym osobom określenie „śmietnika” może się nie spodobać, ale ta nazwa idealnie tu pasuje. Dlaczego? Możemy tam obejrzeć coś przydatnego jak poradnik pokazujący układanie paneli w mieszkaniu, ale też trafić na „raka internetu” w stylu kto dłużej będzie lizał taboret. To przede wszystkim od nas zależy czy będzie to czysty śmietnik na przyjaznym i zamkniętym osiedlu czy może jakieś miejskie i cuchnące wysypisko, obok którego strach jest przechodzić (czyt. karta na czasie). Pewnie większość użytkowników ma swoje ulubione kanały na YouTube, które subskrybuje i ogląda na bieżąco. Ja też takie mam i postanowiłem wspomnieć tutaj co nieco o tych najważniejszych.

Gdzie i na czym oglądacie YouTube’a?

Zanim jednak przedstawię moje propozycje, zapytam: Jak to jest u was z tym YouTubem? Ja już kiedyś o tym pisałem na Galaktycznym, że u mnie przeglądanie tego serwisu wcale nie wygląda tak standardowo jakby mogło się wydawać. Rzadko używam do tego zwykłego peceta w domu, a znacznie częściej robię to na smartfonie czy czasami na TV. Ale mniej istotne jest to na czym to robię, tylko gdzie to robię. Jakieś 80% mojego czasu spędzonego „na jutubie” to czas, gdy oglądam coś w samochodzie. Codziennie wręcz pokonuję minimum jakieś sto kilometrów i strasznie nie lubię marnować czasu za kółkiem. Po prostu włączam coś lepszego i sensowniejszego niż radio z ogłupiającymi reklamami. Tylko nie zrozumcie mnie źle – nie oznacza to, że nie skupiam się na drodze i gapię się tylko w ekran smartfonu. Nic z tych rzeczy, bo bezpieczeństwo ponad wszystko. Dlatego, bardziej pasuje tutaj określenie, że słucham czegoś na YouTubie niż oglądam. No dobra, ale kogo właściwie słucham?

Majster Pirzu

Nie mogę zacząć inaczej niż – Majster Pirzu testował Xiaomi zanim to było modne. Nie mogę też nie dodać, tego że Pirzu miał w swoich rękach więcej smartfonów niż Sasha Grey… wiadomo czego i wiadomo gdzie. Czy w końcu to, że nikt wam lepiej nie opowie o różnego rodzaju urządzeniach – szczególnie tych szalenie egzotycznych i niespotykanych – z większą charyzmą, luzem i szczerością. Materiały są niezwykle starannie przygotowane, a wieść gminna niesie, że Łukasz (bo tak Pirzowi na imię) tak się do tego przykłada, że jest w stanie nagrać odcinek od nowa, tylko dlatego, że nie spodobała mu się jakaś pierdoła w poprzednim. Co ciekawe, patrząc na miniaturę czy styl jego filmów od razu wiadomo kogo to jest. Dla mnie to czołówka polskiego tech YouTube’a i kropka.

Co więcej, z Łukaszem udało nam się nagrać jeden ze specjalnych odcinków podcastu Dwóch po dwóch, który możecie posłuchać tutaj.

Majster Pirzu
Majster Pirzu / fot. YouTube

Pertyn Ględzi

Niemal każdy odcinek Pertyna rozpoczyna się tak samo i jest to chyba najbardziej rozpoznawalne „dzień dobry” na całym YouTubie. A już na pewno w całej motoryzacyjnej branży. Zacząłem go oglądać jak miał jeszcze trochę ponad 10 tysięcy widzów, a teraz ma ich prawie 7 razy tyle. Społeczność kanału ciągle rośnie i ja wcale nie jestem tym zaskoczony. No może jestem, ale tylko pod jednym względem – Czemu rośnie tak powoli?

Pertyn nie testuje samochodów tylko opowiada o nich historie i to w tak niesamowicie przyjemny, niestandardowy i wciągający sposób, że po prostu aż chce się go słuchać. Zientarski to mu co najwyżej może drzwi otworzyć albo piwo potrzymać. W mojej ocenie to najbardziej merytoryczny kanał motoryzacyjny na YouTubie, a dzień bez krótkiego filmu o jakimś samochodzie, oglądalnym w drodze do pracy, jest dniem straconym.

Pertyn Ględzi
Pertyn Ględzi / fot. YouTube

Coleslav

Stosunkowo świeży kanał na YouTubie, bo w chwili publikacji tego tekstu nie miał jeszcze 10 tysięcy widzów. Jestem jednak pewien, że za miesiąc czy dwa, będzie ich znacznie więcej. Bo z całą pewnością zasługuje na to, by tak było. To miejsce dla osób, które – tak w skrócie – interesują się nieco starszą elektroniką i minioną erą w świecie komputerów. Jest tam już historia MS-DOS’a, dyskietek, procesora 386 czy szczegóły upadku Commodore. Jest też ciekawy cykl pod tytułem „Retro Przegląd Prasy”. Tak jak wspomniałem, kanał dopiero się rozwija, ale niech o popularności tworzonych materiałów świadczy fakt, że historia upadku Commodore ma prawie 180 tysięcy odtworzeń.

I pamiętajcie, nie ma co wpisywać „Coleslav” w jutubową wyszukiwarkę, bo zamiast filmów o retro sprzęcie, wyskoczy wam przepis na… sałatkę. Wystarczy kliknąć na poniższą grafikę.

Coleslav
Coleslav / fot. YouTube

RetroGralnia

Z tego co zauważyłem, to na kanale są filmy nawet sprzed 9 lat, a ja śledzę RetroGralnię od… miesiąca. Ciężko będzie wszystko nadrobić, ale i tak cieszę się, że na nich trafiłem. W końcu mogę znaleźć sporo informacji na tematy, które mnie fascynują, a których osobiście nie mogłem doświadczyć. Rocznik 90-ty, rozumiecie. Mamy totalną kopalnię wiedzy o komputerach, konsolach, grach, filmach, fantastyce czy czy wszystkich, mniej lub bardziej powiązanych rzeczach z lat ’70, ’80 i ’90.

I jeszcze tak zwana petarda – chłopaki wyszli z inicjatywą stworzenia muzeum gier i komputerów, które znajduje się we Wrocławiu. Każdy może je odwiedzić i przenieść się do minionej ery komputerów.

RetroGralnia
RetroGralnia / fot. YouTube

Irytujący Historyk

Napiszę tak – gdyby każdy nauczyciel (a przede wszystkim ten od historii) przekazywał wiedzę i opowiadał o różnych wydarzeniach w taki sposób jak Irytujący Historyk, to na pewno znacznie więcej rzeczy zostałoby mi w głowie. A historia, jako przedmiot, nie byłaby traktowana w szkole jako coś przymusowego i nielubianego. Jest coś w głosie tego gościa, że słucha się go z zainteresowaniem. Przykładowo, dowiemy się między innymi skąd wzięła się swastyka, jak wyglądała obrona Westerplatte czy w jaki sposób działał Panzerfaust.

Irytujący Historyk
Irytujący Historyk / fot. YouTube

Stand-up Polska

Legenda głosi, że kabarety kiedyś były śmieszne. Prawda jest taka, że jak ktoś teraz włączy jakiś przegląd kabaretowy to naprawdę trzeba się bardzo starać żeby się zaśmiać, a te różne występy ocierają się o żałosność. Dlatego też warto przerzucić się na stand-up, co zresztą zrobiłem już kilka lat temu. Stand-up nie jest już w Polsce czymś nowym, bo na standupowej aktualnie działa kilkudziesięciu komików i co chwilę pojawia się ktoś nowy. Dla mnie najlepszym z najlepszych i tak zawsze będzie Lotek, ale jest też kilku innych świetnych standuperów, właśnie ze Stand-up Polska.

Bartek Walos, Stand-up Polska
Bartek Walos, Stand-up Polska / fot. YouTube

Funny Animals’ Life

Na koniec tak zwany „odmóżdżacz”. W sumie Stand-up Polska też można podciągnąć pod „odmużdżacza”, ale trzeba mieć coś awaryjnego, gdy już wszystkie nowe stand-upy się obejrzy. To w zasadzie jedyny kanał na YouTubie z głupotami, który subskrybuję i który jest dla mnie często zamiennikiem kanałów w TV podczas „nicnierobienia”. Nie od dziś wiadomo, że biorąc pod uwagę mocno dyskusyjną ofertę polskiej telewizji, to nawet klip z kotem srającym do miski będzie czymś bardziej wartościowym. Warto jest czasami włączyć coś takiego i trochę się pośmiać. Bo śmiech to zdrowie, tak gdzieś słyszałem.

 Funny Animals' Life
Funny Animals’ Life / fot. YouTube

Zdjęcie główne pochodzi z serwisu Pixabay