Przyznam szczerze, że kompletnie nie spodziewałem się tego, co zrobi Sony. Ba, że w ogóle coś zrobi, bo nieco żartobliwie podchodząc do tematu, zdążyłem już zapomnieć, że Sony robi smartfony. Po totalnie mdłej, bezpłciowej Xperii 1 z poprzedniego roku, pokazali smartfon, który nazywa się Xperia 1 II. Do nazwy jeszcze wrócę. Teraz muszę stwierdzić, że to co pokazali naprawdę mi się podoba. Wiem jak to brzmi, ale nie byłem tak zainteresowany smartfonem Sony od czasu… Xper… tfu, odkąd Sony w ogóle robi smartfony.

Xperia 1 II. Xperia Jeden Dwa?

Poproszę Xperię. A którą? No tą, Jeden. Ale Jeden czy Jeden Dwa? No Jeden Dwa. Od razu po premierze każdy uczepił się tego i ja z jednej strony to rozumiem, bo nazwa może wydawać się co najmniej kuriozalna. Ale wiecie co? Nie jest i – aż sam się sobie dziwie – całkowicie popieram Sony. Nowy flagowiec to tak naprawdę Xperia 1 mark II. Nazewnictwo podobne do tego stosowanego w aparatach Sony Alfa albo… kombinezonach Iron Mana. Jak kto woli. I widać też, że Sony jest wręcz dumne z tej nazwy, bo nawet w prasówce jak tylko się ów nazwa pojawi, to tylko pogrubioną czcionką. Według mnie to znacznie lepiej niż nazwy pokroju Lite E czy Plus Extra Max Trzy Czwarte. Obawiam się jednak, że zrozumieją i zaakceptują to tylko najwięksi fani Sony. Ci, którzy już używają Xperii, grają na Plejaku, na ścianie mają Bravię, a do zdjęć używają właśnie Alfy.

Sony Xperia 1 II
Sony Xperia 1 II / fot. Sony

Xperia 1 II wygląda fe-no-me-nal-nie pod względem specyfikacji i zdaje się, że po prostu nic jej nie brakuje. Jest świetny 6,5-calowy wyświetlacz OLED w proporcjach 21:9 przez co flagowiec Sony nie wygląda już staro (tak, wiem, że było to już w poprzedniej Xperii 1). Jest najnowszy procesor od Qualcomma, dzięki czemu Xperia dostała też modem 5G. Jest pełno pamięci na dane, bo 256 GB, więc dwa razy więcej niż rok temu. Są przede wszystkim trzy aparaty z tyłu z optyką od ZEISS, czujnikiem iToF 3D, zdjęciami seryjnymi z szybkością 20 klatek na sekundę (tylko aparat 24 mm) i trybem Cinematography Pro dla pro-użytkowników. Jest też sporo pojemniejsza bateria, bo 4000 mAh z szybkim i bezprzewodowym ładowaniem, ale też mini jack, głośniki stereo i świetny przetwornik audio, wodoodporność, czytnik linii papilarnych na boku czy Android 10. Na kompletnym zapleczu komunikacyjnych kończąc. Tak naprawdę ciężko jest znaleźć coś, na co można odpowiedzieć „nie ma”. No dobra, może brakuje większego odświeżania ekranu, choć Sony usilnie chce nas zapewnić, że mają technologię, która redukuje smużenie i wyświetlacz działa tak jakby miał 90 Hz. I chyba, to tyle?

To wszystko wygląda genialnie, ale mam spore obawy, że będzie tak tylko na papierze.

Nie od dziś wiadomo, że Sony często miało problemy z wykorzystaniem potencjału swoich rozwiązań i Xperie odstawały na tle innych flagowców. Nie trzeba szukać daleko, bo sam pamiętam jak aparat kompletnie nie radził sobie ze śledzeniem poruszających się obiektów. A było to przecież już z 2-3 lata temu. Od dawna jest też takie przeświadczenie, że Sony dostarcza najlepsze matryce do topowych smartfonów, a samo nie potrafi ogarnąć tego w swoich Xperiach. A może po prostu nie potrafimy z nich korzystać? Coś w tym jest, ale trzeba tutaj poczekać na pierwsze testy. Albo najlepiej samemu złapać nową Xperię w łapki i sprawdzić.

Sony Xperia 1 II
Sony Xperia 1 II / fot. Sony

Mimo wszystko, Xperia 1 II nie jest warta tyle, ile Sony chce by za nią zapłacić.

W chwili publikacji cena Xperii 1 II w Polsce nie była jeszcze znana. Europejska w euro tak, ale polska nie, a to 1199 euro wcale dobrze nie wygląda. I mam pewną teorię czemu tak jest. Obawiam się, że cena w Polsce będzie tak wysoka, że Sony po prostu nie chce jej tak wcześniej upubliczniać, by wszystkim zainteresowanym nie zmarszczyła się pupa, gdy zobaczą piątkę z przodu. No właśnie, nie trzeba mieć dyplomu z politechniki radomskiej, by stwierdzić, że będzie to najdroższy smartfon Sony ever. Jak być może pamiętacie, Xperia 1 była sprzedawana ze świetnymi słuchawkami WH-1000XM3 w zestawie za 4399 złotych. Tutaj pewnie też coś dorzucą w przedsprzedaży, ale wątpię, by pomogło. No chyba, że będzie to PlayStation 4 Pro z pakietem gier. I butelką szkockiej, by opić wydanie brazyliona pieniędzy na telefon.

Ale, mimo wszystko – #testowałbym