Jako, że jestem tu nowy, to na wstępie wypadało by się przywitać: Dzień dobry! Mam na imię Michał i jestem „freakiem” zaczytanym we wszystkie nowinki technologiczne, gadżeciarzem. Ale do rzeczy. W tym artykule dowiecie się co nieco o …

Moja przygoda ze switchem rozpoczęła się od…paczki Tic-Tac. Moja żona jest zapalonym graczem konkursowym. Większość produktów, które kupuje do domu ma na etykiecie napis KONKURS lub LOTERIA. Dzięki temu któregoś pięknego dnia ujrzałem takiego maila:

Konkurs Tic Tac z konsolą
Konkurs Tic Tac z konsolą

To był pierwszy raz kiedy zainteresowałem się konsolą od Big N. Na początku myślałem, że będzie to zabawka tylko na chwilę. Do czasu kiedy wziąłem ją do ręki! Po chwili zabawy wiedziałem, że wsiąknąłem całkowicie i wtedy się zaczęło… Przekopywanie biblioteki gier, szukanie akcesoriów, kombinowanie co kupić żeby poprawić wygodę użytkowania i zabezpieczyć tego małego potwora. Przeczytałem chyba cały internet zanim wybór padł na Skull & Co. i ich GripCase z futerałem MaxCarry.

Na przesyłkę czekałem jak małe dziecko na prezenty pod choinką. Status przesyłki sprawdzałem kilka razy dziennie, aż w końcu po długich tygodniach dotarła.

GripCase

Na pudełku mamy standardowo kilka grafik i podstawowe informacje o produkcie oraz logo producenta. W środku znajdujemy GripCase, 3 pary wymiennych chwytów w różnych rozmiarach i wybranym kolorze oraz futerał MaxCarry.

GripCase - różnica między najmniejszym i największym gripem
GripCase – różnica między najmniejszym i największym gripem

Na sucho, bez konsoli wybrałem TriggerGripy, które i tak później trzy razy wymieniałem żeby upewnić się, czy to na pewno była dobra decyzja. No to wsadzamy konsolę. Wszystko elegancko spasowane, poza jednym szczegółem. Po odpaleniu konsoli napotkałem pierwszy problem, bo prawy bumper był wciśnięty na stałe. Kilka chwil poświęciłem żeby ułożyć konsolę prawidłowo i by wszystko działało jak należy. W końcu przystąpiłem do pierwszych testów, które zakończył komunikat „Console battery low”. Nie mam pojęcia kiedy ten czas zleciał.

Od tamtej pory nie wyobrażam już sobie grania bez tego gripa.

Chwyt jest zdecydowanie lepszy, a sama konsola zyskała na sztywności i zniknęło uczucie, że zaraz wyłamię joy-cony. Jakość wykonania naprawdę godna podziwu. Całość jest z dość sztywnego, czarnego, matowego tworzywa z błyszczącym logo Skull & Co. na środku i bardzo  ładnie wyciętymi otworami. „Chwyty” i ich mocowaniami są z twardego, ale przyjemnego w dotyku plastiku. Można je dostać w różnych kolorach i z tego co wiem, na obecną chwilę dostępnych jest 12 wersji kolorystycznych. Każdy znajdzie coś dla siebie.

MaxCarry

Wydawało by się, że pokrowiec nie będzie niczym specjalnym. Będzie chronił konsolę przed kurzem i warunkami zewnętrznymi, nic więcej. W przypadku MaxCarry jest nieco inaczej, bo skrywa kilka ciekawych rzeczy. Zaczynając od tego co ma większość „kejsów”, czyli miejsce na 10 kartridży z dodatkowym zastosowaniem, jakim jest ochrona ekranu konsoli. Jest też kilka schowków – jeden na górnej części za gęstą siateczką na gumce, drugi pod środkową częścią konsoli. Spokojnie zmieści się tam, przykładowo, większy powerbank lub oryginalny zasilacz albo nawet dodatkowa para joy-conów z gripem. To ostatnie mieści się „na styk”. Jest też szansa na spakowanie JumpGate’a, stacji dokującej od tej samej firmy (ale o niej innym razem).

Skull & Co. MaxCarry
Skull & Co. MaxCarry

Kolejną funkcją, którą ukrywa futerał jest podstawka na konsolę z 5-stopniową regulacją kąta nachylenia, która świetnie zdaje egzamin podczas gry poza domem. Poniżej możecie zerknąć na animacji jak to wygląda:

GripCase pomimo chwilowych trudności z ułożeniem konsoli – a te powtórzyły się dzisiaj gdy wyciągnąłem konsolę do zdjęć – jest najlepszym z tych, z którymi miałem styczność do tej pory. Zamówienie w Skull & Co. to najlepsza decyzja zakupowa jaką podjąłem. Samo uchwyt to koszt 19 dolarów. Za zestaw z futerałem MaxCarry trzeba zapłacić 39 dolarów. Biorąc pod uwagę jakość i możliwości, nie jest to wygórowana cena Serdecznie polecam.