Sony wreszcie, częściowo, zaspokoiło ciekawość wszystkich oczekujących na PlayStation 5 i pokazało w ostatnim wpisie na Playstation Blog, kontroler. DualSense, czyli pad PlayStation 5. Nie mylić z DualShockiem.

I o ile DualShocka zna praktycznie każdy, kto miał kiedykolwiek z PlayStation do czynienia, to jednak ta konstrukcja nieco się różni. Osobiście się za głowę złapałem, kiedy dotarło do mnie, że DualShock 4 został wypuszczony w ostatnim kwartale 2013 roku. To przecież eony temu, więc czas najwyższy na zmiany. Czy będą na plus?

Jak na razie, to ogólnie ciężko było wycisnąć z Sony jakiekolwiek istotne informacje na temat ich wkładu w nową generację konsol, a to co wykapało, (vide ostatni reveal) podane było z entuzjazmem podobnym do tego, jaki prezentuje sobą Pani wydająca kartofle w postkomunistycznej garkuchni. Jednakowoż – teraz wiadomo nieco więcej. Spokojnie, pad nie trafia jeszcze do sprzedaży, nie ma co mordować prosiaka z oszczędnościami. Na razie urządzenie trafi w ręce developerów, szczęściarze, wiem, żeby mogli w swoje gry wprogramować to, co DualSense umie, a nie czarujmy się, unikalnych rozwiązań nie zaimplementuje się prawidłowo, jak się nie ma tego w rękach.

Największe zmiany jakie nastąpiły zaczynają się od nazwy.

Jak pisałem wcześniej, już nie DualShock. Chociaż po tylu latach akurat taka zmiana, to kontrowersji raczej nie powinna wzbudzać. Jakby mnie kto pytał, to od 1997 roku – czas najwyższy. Oczywiście zmiana nazwy nie jest jedynie podyktowana czasem. Najbardziej istotna rzecz, to zastąpienie wściekłych wibracji interfejsem haptycznym, który pozwoli na lepsze odwzorowanie na przykład różnic między asfaltem i szutrem w samochodówce.

Otrąbiona też wcześniej funkcja „adaptive triggers” jest ciekawa. Klawisz pod palcem wskazującym ma się stawiać mniej lub bardziej, w zależności od okoliczności. Wydaje mi się, że to właśnie jedna z funkcji, które developerzy będą musieli przetestować przed użyciem. Co jak co, ale imersja w grze to mocno istotna sprawa. Dołożyć do tego nową technologię Tempest 3D AudioTech I może być ciekawie.

DualSense - pad PlayStation 5
DualSense – pad PlayStation 5 / fot. Sony

W porównaniu z DualSensem pad od Playstation 4 wygląda trochę jak zezowata Multipla.

Żeby nie było, DualShock 4 to dobra konstrukcja, której w sumie jedynym mankamentem jest wbudowana latarka, ale to mało ważne. Czasy się zmieniają, moda i gusta graczy też, więc okrągłości poprzednika wyglądają przy DualSensie zwyczajnie gorzej. Nie da się też nie zauważyć, że kształtem, zaskakująco nowy pad Sony przypomina trochę kontroler od Xboxa One. Może mi się tylko wydaje?

Gałki analogów są zrobione inaczej. Plastik obudowy jest zdecydowanie bliżej górnej części analoga, więc wygląda to trochę tak, jakby ten było niejako schowany. Na pierwszy rzut oka jest szansa, że kurz się w tym miejscu nie będzie zbierać, ale czas pokaże.

Już teraz mogę spokojnie powiedzieć, że jedna ze zmian, jakie zostały pokazane będzie, w mojej opinii, na plus. I to taki jak Pałac Kultury, wielki, śliczny plus. Wreszcie ktoś poszedł po rozum do głowy! Zlikwidowali latarkę! DualShock 4 miał jedną kolosalną wadę, której nie przewidzieli projektanci – lampę. Gracze, to zazwyczaj stworzenia nocne, a jak się siedzi w ciemnym pomieszczeniu, to to, co miał w sobie pad od Czwórki mógł służyć do wzywania Batmana, albo szukania telefonu w czeluściach kanapy. DualSense ma teraz dwa śliczne paseczki obok touchpada. Obawy budzi trochę nowy kierunek świecenia, ale myślę że będzie dobrze.

Apropos touchpada – nadal jest. Do dziś dnia nie wiem po jakiego czorta był we wcześniejszej iteracji kontrolera w ogóle zamontowany, bo sprawdzić, to się za bardzo nie sprawdził, ale kto wie? Może w Piątce będzie lepiej wykorzystany?

Zaprezentowana konstrukcja ma dwa kolory. Nie powiem, nie wygląda to źle, ale raczej białego pada, tym bardziej z lekko zmatowionym spodem, to ja raczej nie będę chciał. Do dziś mam koszmary jak przypomnę sobie jak się brud, pot, syf i tragedia lepiły do moich padów. O normalnym żółknięciu z czasem nie wspomnę. Zróbcie czarno-czarny, a będzie dobrze.

Krzywizny są też nieco inne niż były wcześniej. W materiale na blogu Sony zarzeka się, że testowane to było z każdej możliwej strony i DualSense powinien pasować do każdej dłoni. Tutaj akurat ja większych zastrzeżeń nie mam, to już słyszałem wśród znajomych graczy, że trochę za krzywy. Nie wygląda jak spełniający normy unijne banan, więc nie wiem skąd obawy, a jak dołożyć do tego, że przez ostatnie kilkanaście lat Sony pady robiło raczej dobre. No nic – po raz kolejny – pożyjemy, zobaczymy.

DualSense - pad PlayStation 5
DualSense – pad PlayStation 5 / fot. Sony

W kwestii baterii i ładowania są zmiany i nie ma zmian. Bateria nadal wbudowana, to zostało po staremu, ale ładowana przez port USB-C. Na pewno karmienie będzie szybsze, a ilość uszkodzeń portu ładowania, związana z próbami wciśnięcia w ciemnościach, na siłę, nie w tę stronę (Matko, jak to brzmi…) będzie mniejsza. Bateria też ma być mocniejsza, przy zachowaniu niskiej wagi, a tego się przecenić nie da, bo jak kilka godzin się gra, to łapa jednak więdnie.

Pad będzie też miał wbudowany mikrofon.

Nie zastąpi on rzecz jasna prawilnego, gamingowego zestawu słuchawkowego, ale że na bezrybiu mikrofon potrzebny, to strasznie zacnie ze strony Sony, że o tym pomyśleli. Z drugiej strony… Mecz online z kimś, kto ma to odpalone na stałe, Zenek w tle, psy szczekają, młodszy brat ma wzdęcie, somsiad zza ściany drze koparę na Grażynę. Powiedzmy, że cierpliwość niektórych użytkowników będzie wystawiona na kolosalną próbę.

I na koniec klawisz „share”, znany z poprzedniej wersji nadal jest, jednak został przemianowany na „create”. Z czym się wiążą zmiany nie wiadomo, bo Sony, swoim zwyczajem, milczy w tej kwestii jak egipska mumia na przesłuchaniu prokuratorskim. Podejrzewam, że może chodzić o jakiś sposób integracji z serwisami streamingowymi, ale to czas pokaże.

Mnie osobiście strasznie ciekawi i sam pad i reakcje jakie w graczach wzbudzi. Na dzień dzisiejszy raczej pewne jest tylko to, że będzie rzeź skarbonek za jakiś czas.