Elephone to jedna z chińskich marek, która ma strasznie dużo smartfonów w swojej ofercie i raczej nie zamierzają zwalniać tempa, bo co chwilę widzę newsy z nowymi modelami. Ma też różnego rodzaju opaski aktywności i trafił się też nawet Elephone W6, czyli najbardziej zbliżona kopia Apple Watcha jaka kiedykolwiek powstała. Teraz przyszedł czas na słuchawki oraz kamerki i patrząc po grafikach, znowu mamy funkcję „kopiuj, wklej”.

Z czym w ogóle kojarzy wam się marka Elephone? Mnie przede wszystkimi ze smartfonami, ale – jakby to ładnie ująć – smartfonami trzeciej kategorii. Bo jak inaczej można nazwać urządzenia, które wyglądają trochę jak zlepek elementów z różnych smartfonów, są przekombinowane, a do tego mają strasznie zamuloną nakładkę na system? Pewnie dlatego jest tak mało recenzji w sieci, bo po prostu nikt ich nie chce testować. Podobnie może być z kamerką Ecam X i słuchawkami TWS: ElePods 1, ElePods 2 i ElePods X.

ElePods 1

Spoglądając na ElePods 1 to od razu na myśl przychodzą słuchawki Redmi Airdots, które już testowaliśmy. Szalenie popularne i jeden z rozsądniejszych do 100 złotych. Wtem, przychodzi sobie taki Elephone, dorzuca do etujoładowarki najtańszy i kompletnie zbędny ekranik LCD i cyk – mamy ElePods 1. Mają Bluetooth 5.0, jakąś redukcję szumów i nawet zbliżoną pojemność akumulatorka w etui – 280 mAh. Mimo wszystko, sporą zaletą jest cena, bo w oficjalnym sklepie Elephone są aktualnie dostępne za niecałe 10 dolarów.

ElePods 1
ElePods 1 / fot. Elephone

ElePods 2 i ElePods X

Mnie ElePods 2 przypominają najbardziej sporo droższe (i to chyba ich jeden plus) słuchawki JBL Tune 120, ale jestem pewien, że gdzieś widziałem jakiś bliźniaczy model z tych tańszych. Dwójki to niemal to samo co ElePods 1 – Bluetooth 5.0, 300 mAh w stacji i po 50 mAh w słuchawkach, jakiś algorytm redukujący szumy. Tylko cena jakieś 4 razy wyższa.

ElePods 2
ElePods 2 / fot. Elephone

Jak pierwszy raz zobaczyłem grafikę z ElePods X to pomyślałem, że to kiepski żart. Jak spojrzałem drugi raz to… było tak samo. Zresztą, spójrzcie sami:

ElePods X
ElePods X / fot. Elephone

Wygląda trochę tak jakby niezbyt wprawiony grafik wkleił na szybko coś co miało być ekranem. Całkiem sporym ekranem biorąc pod uwagę to, że nadal mówimy tutaj o słuchawkach TWS. Ekranem, który ma pokazywać poziom rozładowania słuchawek i etui, a także temperaturę. Nie, nie słuchawek, a ciała, bo etui podobno ma wbudowany czujnik temperatury na spodzie. Szkoda jeszcze, że nie dodali pilnika do paznokci albo zapalniczki.

Cena? Niecałe 50 dolców.

Ecam X

I dochodzimy do „rodzynka”, a to dlatego, że to pierwsza kamerka internetowa w ofercie Elephone. Pierwsza i mam nadzieję, że ostatnia. Co my tu mamy? A mamy prostego webcama, który prawdopodobnie zbyt mocno był zainspirowany kamerką Logitech C270.

Ecam X wpiera protokoły UVC i UVA, nagrywa w 30 klatkach i efektywnej rozdzielczości Full HD, co może oznaczać jedno – mamy tutaj interpolację z 720p. W przeciwnym razie, na obudowie nie chwaliliby się „HD” tylko „Full HD”.

Ecam X
Ecam X / fot. Elephone

Kamerka broni się ceną na poziomie około 115 złotych (jeśli chodzi o epidemiczne czasy), choć takie coś powinno być na koszykowej wyprzedaży za nie więcej jak 59 złotych.

I ja mam pewną teorię na taki stan rzeczy. Jest sobie pewnie jakaś chińska fabryka, która masowo robi jakiś produkt, bez brandu, za miskę ryżu, na szaloną skalę. Dajmy na to słuchawki jak Airdotsy. Albo te hoverbordy, które były produkowane na potęgę i doklejało się do tego tylko logo (Wiecie, że nawet Ronaldinho miał swoją deskę?). Przychodzi najpierw Xiaomi, mówi, że bierze ten projekt, robi swoje słuchawki i żaden inny tego nie może zrobić. Mija trochę czasu i w kolejce ustawiają się inni, mniej znani producenci, którzy przez to, że są mniej znani, nie mają takich możliwości jak wspomniane Xiaomi. Tak potem powstają takie twory jak ElePods 1 czy Upods od UMIDIGI. I gdyby tak się zastanowić, to jest masa produktów, które można by pod to śmiało podciągnąć.