Na pewno nikogo nie zaskoczy to, co teraz napiszę – większość produktów wygląda tak samo. Xiaomi zrobiło swojego Apple Watcha, Rapoo postanowiło zrobić swoją wersję myszy MX Master, a niektóre smartfony (szczególnie te ze średniej półki) wyglądają tak jakby ktoś zrobił „kopiuj/wklej” zmieniając tylko logo. I tym sposobem dochodzimy do Oppo, które tak bardzo chciało mieć swoją opaskę aktywności, że postanowiło zrobić swojego Mi Banda 4. Nazywa się Oppo Band.

Oppo Band
Oppo Band / fot. Oppo

Mi Band 4 to dobra, tania, funkcjonalna, a do tego bardzo popularna opaska aktywności. Nie trafiłem na żadne statystyki w sieci, ale gdybym miał sam zrobić jakiś ranking popularności urządzeń wearables, to Mi Band byłby zaraz za Apple Watchem. I pewnie dużo bym się nie pomylił, gdybym spojrzał kiedyś na oficjalne zestawienia. Wcale nie jestem zaskoczony tym, że inni producenci biorą opaskę od Xiaomi jako wzór dobrego smartbanda. Ale, że Oppo? Firma, która znana jest z kilku naprawdę świetnych innowacji wprowadzonych w swoich smartfonach?

Szczerze? Nie spodziewałem się, że obydwa urządzenia będą tak bardzo do siebie podobne.

Chociaż, z drugiej strony, Oppo Watch też jednoznacznie kojarzył się z jednym urządzeniem (tak, dokładnie tym). Patrząc na Oppo Band jest podobnie, tylko tym razem na myśl od razu przychodzi Mi Band od Xiaomi. No trzeba być ślepym żeby nie zauważyć. Szalenie podobny design i kształt, bardzo zbliżona wielkość wyświetlacza, niemal ten sam pasek, z tego samego materiału i z takim samym sposobem zapinania. Nawet ilość dziurek w pasku jest taka sama, poważnie. Mało tego, nawet grafiki reklamowe są wykonane w identyczny sposób, gdzie urządzenie jest przedstawione w takiej samej pozycji i to nie tylko na jednym zdjęciu. I wiecie co? Tak, Oppo Band też trzeba wyjąć z opaski żeby naładować. Ciekawe czy ładowarka od Xiaomi pasuje ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Xiaomi Mi Band 4 (po lewej), Oppo Band (po prawej)
Xiaomi Mi Band 4 (po lewej), Oppo Band (po prawej)

I jeszcze to logo. Czy rzeczywiście jest sens umieszczania swojego logo na tak małym urządzeniu, w tak widocznym miejscu? Na dodatek, na urządzeniu, które jednoznacznie kojarzy się z tym od Xiaomi? Nie, nie i jeszcze raz nie, bo to mało profesjonalne. Poza tym, Oppo Band ma mieć specyfikacyjnie krótszy czas pracy na baterii, ale za to trochę więcej trybów aktywności (12 zamiast 6). Do tego dochodzi jeszcze nowość w formie czujnika SpO2, który ma monitorować saturację krwi tlenem, jakkolwiek by to nie brzmiało.

Zbierałem się do tego newsa od kilku dni i przyznam szczerze, że poziom zażenowania trochę spadł, ale nadal utrzymuje się wysoko jak wtedy, gdy pierwszy raz zobaczyłem opaskę od Oppo. Trochę szkoda, że wygląda jak wygląda czy to, że NFC ma tylko w lepszej, droższej wersji. Ceny na pewno będą wyższe niż te, w jakich aktualnie można zdobyć Mi Banda 4, a sytuacji wcale nie poprawia fakt, że za kilka dni  zapewne pojawi się już nowszy Mi Band 5.