Huawei potrafi zaskakiwać, co już niejednokrotnie potwierdził. Bardzo często pozytywnie. Tym razem też to zrobił jeśli weźmiemy pod uwagę parametry techniczne topowego modelu Huawei P40 Pro+, a szczególnie te związane z aparatem. Ale to, że chce za ten smartfon 6 tysięcy bez złotówki sprawia, że chwytamy się nerwowo za serce i stwierdzamy, że ten passat w tdi sąsiada wcale nie jest taki zły. I tani.

Dla przypomnienia, topowe smartfony Huawei z serii P40 są trzy: Huawei P40, Huawei P40 Pro i ten tytułowy, czyli Huawei P40 Pro+, który dzisiaj debiutuje w Polsce. Wiedzieliśmy już o nim wszystko, bo przecież oficjalną premierę ma dawno za sobą, ale teraz dowiadujemy się, że cena została ustalona na poziomie 5999 złotych. Tak, pięć tysięcy dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć złotych.

Huawei P40 Pro+ w przedsprzedaży

Od dzisiaj rusza przedsprzedaż, która trochę ratuje sytuację z szalenie wysoką ceną za  tego flagowca. Jeśli zamówimy go do końca czerwca to dostaniemy dodatkowo dwa urządzenia – smartwatch Huawei Watch GT 2e i bezprzewodowe słuchawki Huawei FreeBuds 3. Za złotówkę każde. Jeśli „po januszowemu” odliczymy kwotę 699 złotych za smartwatcha i 549 złotych za słuchawki to cena za topowego P40 prezentuje się znacznie lepiej – około 4750 złotych. Ale…

Oferta na serię Huawei P40
Oferta na serię Huawei P40 / fot. Huawei

Ale okazuje się – co było dla mnie bardzo zaskakujące, gdy to zobaczyłem – że teraz identyczne dodatki można też dostać przy zakupie jednego z dwóch pozostałych modeli – Huawei P40 i Huawei P40 Pro, które odpowiednio kosztują 2999 złotych i 4299 złotych w oficjalnym sklepie producenta. Przypomnę tylko, że w poprzedniej promocji do obydwu modeli był dorzucany tylko sam zegarek – fakt, model lepszy, bo GT2, ale jednak sam zegarek. Czy wam też się wydaje, że dopiero teraz jest idealny moment na zakup Huawei P40 Pro albo tego bez Pro?

Według mnie dopłata około 1700 złotych do lepszego aparatu i 512 GB pamięci wbudowanej mija się z celem, bo już w P40 Pro funkcje fotograficzne są świetne, a 256 GB to sporo przestrzeni na dane. Ja na to patrzę racjonalnie, ale jeśli kogoś stać, to proszę bardzo. Ile by ktoś wydał, to i tak dostanie gratisy i z fotograficznych smartfonów będzie zadowolony. Ale z tego drugiego – bardziej.