Mamy 2020 rok, mimo to, używam Nokii. Wiele osób, tak jak i moich znajomych, może to zaskoczyć. Nie, nie używam telefonu z klawiaturą. Tak, ten fiński producent nadal istnieje i o dziwo nadal produkuje całkiem solidne telefony. Aczkolwiek, prawdopodobnie powinienem rzec smartfony, właśnie takie jak Nokia 9 PureView. Od roku używam tej Nokii, która zastąpiła bardzo udane dziecko powstałe ze związku Xiaomi i Google. Co sprawiło, że ją polubiłem, a co mnie negatywnie zaskoczyło?

Co mnie przekonało do zakupu Nokii 9?

Xiaomi Mi A1 był telefonem, który mimo budżetowej specyfikacji spełniał moje oczekiwania wobec telefonu. Niestety brak NFC skłonił mnie do zmiany urządzenia. Nie było to typowe zastosowanie, a telefon miał mi służyć do pomiaru cukru w zestawie z sensorami FreeStyle Libre, które przekazują wynik poprzez NFC. Kolejnym ważnym argumentem dla mnie był program Android One, którym cechował się zarówno poprzednik, jak i opisywana tutaj Nokia 9. Bardzo cenię sobie to w urządzeniach, że działają płynnie i są aktualne. Mam trochę doświadczeń z samsugnowym TouchWiz, bardzo lubię funkcjonalność rysika, ale moim zdaniem te systemy są tak przepchane, że co nam po specyfikacji flagowca, jak wszystko schodzi na obsługę podwójnych programów. Bardzo mnie również ucieszyły aparaty z optyką Zeiss, zestrojone przez firmę Light (która kiedyś zaprezentowała koncept z 16 obiektywami).

Całościowo urządzenie mnie naprawdę zachęciło, nawet taki szczegół jak ułożenie 5 obiektywów z flashem w kształt heksagonu, którego jestem fanem pod każdą postacią, skomponowało się w jedną wymarzoną całość.

Nokia 9 PureView
Nokia 9 PureView

Co polubiłem w tej Nokii?

Z całą pewnością – aparat. Jak już uda nam się włączyć aparat, ustawimy kadr i zrobimy zdjęcie, każde zdjęcie potrzebuje kilkudziesięciu sekund na obróbkę przez OS. Ja mam ustawiony aparat tak, że zapisuje mi zdjęcia od razu w dwóch formatach: RAW oraz JPG obrobionego przez AI. JPG w 99% jest dopracowanym obrazkiem, który daje jeszcze możliwość rozmycia tła na 1200 warstwach głębi. Obrazek w RAW dla zaawansowanego miłośnika post produkcji zdjęć, daje naprawdę szerokie pole do popisu.

Zresztą, nie ma co opisywać, wystarczy spojrzeć na poniższe zdjęcia.

Comiesięczne aktualizacje to powód numer 2. Dzięki programowi Android One co miesiąc możemy oczekiwać przynajmniej poprawek bezpieczeństwa. Nowe wersje Androida zarówno na Mi A1 jak i tutaj, miałem przed ówczesnymi flagowcami Samsunga.

I zostaje jeszcze funkcjonalność. Na tle zeszłorocznych flagowców Nokia 9 miała zdecydowaną większość funkcji, których po topowym modelu się oczekuje. Mam tu na myśli przede wszystkim czytnik linii papilarnych w ekranie, ładowanie bezprzewodowe czy szybkie ładowanie przewodowe.

Co mnie negatywnie zaskoczyło?

Czas pracy modułu aparatu. Istna tragedia. Korzystam ze skrótu, czyli dwukilku przycisku zasilania wywołującego aplikację aparatu. Czas od kliknięcia do gotowości aparatu do działania zajmuje od kilku do prawie 10 sekund. W chwili gdy potrzebujesz zrobić szybko zdjęcie przejeżdżającego samochodu czy tablic rejestracyjnych pojazdu. Operacja taka może się zakończyć fiaskiem, tylko dlatego że urządzenie potrzebuje dłuższą chwilę na „zastanowienie”.

Druga rzecz, to brak wsparcia ARCore. Mowa o flagowym urządzeniu z 2019 roku z procesorem Snapdragon 845 oraz obiektywami obsługującymi HDR. Mamy wszystkie składniki potrzebne do obsługi ARCore, jednakże Nokia tak skomplikowała obsługę aparatu na poziomie systemowym, że Google’owski ARCore nie jest w stanie się z nim porozumieć. Uniemożliwia to wykorzystanie AR+ w takich grach jak w Pokemon GO oraz wielu innych aplikacjach z coraz to popularniejszym AR. Niestety, przez rok Nokia nie doprowadziła tego do porządku, więc w tej generacji prawdopodobnie możemy zapomnieć o tej funkcji.

Nokia 9 PureView
Nokia 9 PureView

Mam też problem z całkiem sporymi ramkami. Pewnie będę pod tym względem w mniejszości. Często widzę opinie, że pięć aparatów straszy, że urządzenie jest staromodne, że nieładne. Mi się urządzenie uczciwie podoba, mimo to zgadzam się z punktem o tym, że z powodu grubej ramki, szczególnie na górze i dole urządzenia, telefon wydaje się co najmniej rok może nawet 2 lata starszy.

Czy wiedząc to co wiem, ponownie zdecydowałbym się na te urządzenie?

Ciężko mi odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie. Ogromne znaczenie ma tutaj sentyment. Niegdyś Nokia miała połowę rynku telefonów komórkowych czego dotychczas nie udało się dokonać żadnemu innemu producentowi. Dodatkowo w swojej galerii jestem w stanie odnaleźć istne perełki, które niewiele się różnią od zdjęć wykonanych porządnym aparatem. Z drugiej zaś strony, za podobne pieniądze mogłem kupić chociażby Samsunga Galaxy Note 10 Lite, który ma jedyny w swoim rodzaju rysik, procesor flagowców z poprzedniego roku i aparat, któremu można zaufać.