Żyjemy w takich czasach, że do poruszania się na hulajnodze nie potrzebujemy… nogi. Takie powiedzenie pojawiło się zaraz po tym, gdy hulajnoga elektryczna zyskała na popularności. I rzeczywiście coś w tym jest, bo mając hulajnogę z silnikiem elektrycznym, która poniekąd „sama jedzie” nie musimy się już co chwilę odpychać. Jeśli jesteście na etapie zakupu takiego osobistego środka transportu to w tym artykule znajdziecie odpowiedź na pytanie: Na co zwrócić uwagę, gdy kupujemy hulajnogę elektryczną?

Na rynku można znaleźć wiele typów hulajnóg, jednak te elektryczne zmieniły trochę sposób przemieszczania się po centrum miast, szczególnie tych dużych i często zatłoczonych. Jeśli ktoś dojeżdża do pracy i ma do przejechania kilka kilometrów, to zamiast przebijać się przez korki samochodem, może wskoczyć na hulajnogę i – co niektórych może zaskoczyć – przejechać ten odcinek szybciej. Oczywiście zależy to od wielu czynników, ale na własnej skórze przekonałem się, że jest to możliwe. Hulajnogę możemy wypożyczyć, ale jeśli chcemy jej używać codziennie, to lepszym rozwiązaniem będzie zakup takiego sprzętu. Tym bardziej, że wcale nie jest to duży wydatek. Na co zwrócić uwagę przy zakupach swojego „elektryka”?

Dystrybucja i gwarancja

Sposób i miejsce gdzie kupimy swoją hulajnogę może nie jest najważniejsze spośród wszystkich wymienionych tutaj rzeczy, ale bardzo istotne. Dobrą hulajnogę elektryczną możemy mieć już za około 1300-2000 złotych. Może to być Xiaomi M365, ulepszona wersja M365 Pro, Ninebot ES2, do której możemy przyłączyć dodatkowy akumulator czy któryś z modeli Kugoo. Niezależnie od modelu, który wybierzemy, warto skorzystać z oficjalniej polskiej bądź europejskiej dystrybucji. Możliwe, że zapłacimy trochę więcej niż np. sprowadzając taką hulajnogę z Chin, ale w perspektywie czasu, nie można napisać, że przepłacimy. Wszystko ze względu na oficjalną gwarancję i pewnego rodzaju „wewnętrzny spokój”, gdy coś niedobrego stanie się z hulajnogą.

Ninebot ES2 z dodatkową baterią
Ninebot ES2 z dodatkową baterią / fot. Pexels

Bateria i zasięg

Według mnie, bardziej od mocy silnika liczy się bateria i zasięg. Dlaczego? Powodów jest kilka. Przede wszystkim, chodnik czy ścieżka rowerowa to nie tor wyścigowy i wcale nie musimy pędzić po nich tak ile fabryka dała (czyli przeważnie około 30 km/h). Chodzi o bezpieczeństwo ogółu i nie ma co rozwijać dalej tej myśli. Jadąc nawet z „połową mocy” i tak będziemy przemieszczać się szybciej niż w sytuacji, gdy taką samą trasę mielibyśmy pokonać piechotą. Poza tym, lepiej chyba jest, gdy możemy pojechać dalej aniżeli mieć te kilka kilometrów na godzinę więcej.

Obecnie hulajnogi elektryczne na jednym ładowaniu potrafią przejechać od kilkunastu do około 25 kilometrów. Wiele zależy od trasy, ukształtowania terenu, pogody, wagi użytkownika czy prędkości z jaką się poruszamy. Nie mniej, powinno to wystarczyć, by przemieścić się w mieście z punktu A do B. Jeśli jednak ktoś chce mieć lepsze osiągi, to może pomyśleć o dodatkowej baterii, tak jak przy wspomnianej wyżej hulajnodze Ninebot ES2. Z takim przyczepionym akumulatorem przy kierownicy zasięg zwiększa się prawie dwukrotnie – według specyfikacji do około 45 kilometrów.

Koła i amortyzacja

Dobre koła to przede wszystkim wygoda i bezpieczeństwo, ale też pewność podczas jazdy. Przeważnie w hulajnogach mamy 8,5-calowe koła i jest to według mnie wystarczająca wielkość. Zdarza się, że w niektórych modelach koło z tyłu jest mniejsze, więc dobrze jest, gdy obydwa koła mają taką samą średnicę. Opony powinny być pompowane, a nie tak zwane „bezdętkowe”, co sprawia, że nawet nie mając żadnej amortyzacji, koła z takimi oponami będą choć trochę niwelować nierówności.

KUGOO S1 - koło z przodu
KUGOO S1 – koło z przodu

Hulajnoga elektryczna może też być wyposażona w system amortyzacji wstrząsów z przodu jak i z tyłu. To znacznie zwiększa komfort poruszania się, ale wcale nie jest standardem. W wielu modelach mamy amortyzator tylko po jednej stronie, a zdarza się też, że w ogóle go nie ma. Bez tego, przejechanie nawet kilkuset metrów po nierównych chodniku będziemy czuć w nadgarstkach, ramionach i nogach od razu jak tylko zejdziemy z hulajnogi.

Idealnym modelem hulajnogi byłaby ta z dętkowymi oponami o średnicy minimum 8,5 cala, amortyzatorem z przodu schowanym gdzieś pod mocowaniem kierownicy z podestem i amortyzatorem przy tylnym kole. Takiej też szukajcie.

Waga i opcje przenoszenia

Hulajnoga elektryczna ze względu na masywniejszą budowę i akumulatory jest nawet 3-4 razy cięższa od takiej zwykłej hulajnogi. Wiadomo, im lżejsza hulajnoga tym lepiej, ale pewnej granicy się nie przeskoczy. To normalne, bo gdzieś te wszystkie komponenty trzeba upchać, więc przeważnie jej waga wynosi 11-15 kilogramów. Obok wagi jest tutaj istotny też sposób składania hulajnogi i jej przenoszenia. To właśnie na mechanizm składania działają największe siły, więc system musi być na tyle skuteczny, by nie odbezpieczyć się podczas jazdy i nie rozłożyć, gdy transportujemy hulajnogę. Musi też być wygodny i nieskomplikowany, by przygotowanie hulajnogi do jazdy trwało dosłownie chwilę. Ja do tej pory z najlepszym systemem spotkałem się w Kugoo M2 Pro, bo wystarczyły dwa kroki i hulajnoga była gotowa.

Ninebot ES2 (wersja dla Mearth Technology)
Ninebot ES2 (wersja dla Mearth Technology) / fot. Pexels

Pomyślałem też, że w kwestii przenoszenia przydałoby się coś w rodzaju paska na ramię, przypinanego do hulajnogi. Czasami jest tak, że trzeba przenieść ją dalej niż tylko wejście po kilku schodach, więc takie rozwiązanie byłoby przydatne i wygodne. Szkoda, że producenci tego sprzętu nie stosują (jeszcze) czegoś takiego.

System hamowania

Według moich obserwacji, samo hamowanie „silnikiem” w hulajnodze nie wystarczy. Każda hulajnoga powinna być wyposażona w hamulec tarczowy i dźwignię przy kierownicy, by zwiększyć efektywność hamowania. Zupełnie tak samo jak w rowerze. Na całe szczęście te lepsze modele tak mają i obok hamulca tarczowego i elektronicznego jest jest hamulec nożny.

Oświetlenie

Tak jak w rowerze czy samochodzie oświetlenie jest szalenie ważne, szczególnie gdy poruszamy się po zmierzchu. Kompletnym minimum jest jasna i mocna lampka z przodu. Dla mnie jednak hulajnoga elektryczna nie ma prawa bytu jeśli nie ma oświetlenia z tyłu, które też w jakiś sposób określa naszą pozycję. Lekkim wymysłem jest natomiast podłużne, ledowe podświetlenie pod podestem hulajnogi, które raczej trzeba klasyfikować jako bajer rodem z Undergrounda 2 niż coś, co jest niezbędne. Fajnie wygląda i to tyle.

Oświetlenie jest, ale "w dwójkę" nigdy nie jeździjcie :)
Oświetlenie jest, ale „w dwójkę” nigdy nie jeździjcie 🙂 / fot. Pexels

O czym trzeba pamiętać jak już kupimy hulajnogę?

Jedno słowo – serwis. Nie jest tak, że kupimy hulajnogę, zaczynamy jej używać i już nic nas nie interesuje. Jak to się mówi – „jak się dba, tak się ma” i w przypadku hulajnogi też ma to uzasadnienie. Okresowy przegląd, tak jak w przypadku rowerów czy samochodów też dotyczy hulajnogi i nie można tego bagatelizować. Nie twierdzę od razu, by co miesiąc oddawać ją do serwisu na sprawdzenie, ale warto przynajmniej przed i po sezonie zweryfikować takie rzeczy jak:

  • poziom powietrza w oponach, stan kół
  • integralność konstrukcji, mocowanie i stan elementów
  • skontrolować prawidłowość działania mechanizmu składania/rozkładania hulajnogi
  • dokręcenie wszystkich widocznych śrub, szczególnie tych przy kierownicy
  • odpowiednie działanie hamulców, wyregulowanie hamulca tarczowego
  • działanie oświetlenia
  • stan baterii (po sezonie naładować baterię „do pełna”)
  • dostępność aktualizacji oprogramowanie przez dedykowaną aplikację

Artykuł powstał we współpracy z CentrumRowerowe.pl