LG G8X to kolejny przykład, że tych smartfonów nie opłaca się kupować

0

Nie od dziś wiadomo, że smartfony LG są znane z tego, że nie trzymają swojej wartości. Chodzą nawet słuchy, że w trakcie pisania tego tekstu ceny kilku ich modeli jeszcze bardziej się obniżyły. Ma to swoje wady i zalety, ale trochę przykro patrzy się na to, że po kilku miesiącach smartfon, który kiedyś kosztował prawie 4 tysiące, teraz można go mieć za mniej niż połowę tej ceny. Tak, na ciebie patrzę LG G8X ThinQ Dual Screen. Swoją drogą, dłuższej nazwy się nie dało zrobić?

LG G8X to smartfon, którego miałem już w rękach na targach IFA 2019 i muszę przyznać, że nie jest czymś co przywołuje przyjemne wspomnienia. Nawet jeśli ktoś stwierdzi, że był to egzemplarz wybitnie testowy z jeszcze bardziej testowym oprogramowaniem, to stwierdzę, że i tak ten smartfon nie powinien tak nędznie działać. Co dotyczyło nie tylko Androida, ale też samego drugiego, dodatkowego etui-ekranu. Nie było mi dane sprawdzić czy po sklepowej premierze coś się drastycznie zmieniło, ale przyznam, że jakoś niespecjalnie mam chęć do tego wracać. Jest jedna rzecz, która na pewno się zmieniła. Cena, która pokazuje jedno – smartfony LG to słaba inwestycja.

LG G8X ThinQ Dual Screen
LG G8X ThinQ Dual Screen / fot. LG

Jak pamiętam to już LG G6 był smartfonem, który bardzo szybko poleciał w dół z ceną. Były nawet takie chwile, że można było go wyrwać za trochę ponad tysiąc złotych. LG G8X zadebiutował w naszym kraju za 3999 złotych, ale już można go spokojnie znaleźć w cenie bez trójki z przodu. Co więcej, można go znaleźć też poniżej dwóch tysięcy jeśli zajrzymy do niemieckiego Amazonu. Wiadomo, że polski i niemiecki rynek rządzą się swoimi prawami, ale skoro można bez problemu zamówić ten produkt do Polski, to ja nie widzę przeciwwskazań, by to w jakiś sposób porównać.

Zobaczcie sami na poniższy screen:

LG G8X na Amazon.de
LG G8X na Amazon.de

Wchodząc na Amazon.de widzimy cenę w okolicy 500 euro, co i tak jest sporą obniżką w porównaniu do sugerowanej ceny detalicznej w Niemczech na poziomie 949 euro. Ale to jeszcze nic – po wrzuceniu smartfonu do koszyka dostajemy dodatkową obniżkę i wtedy robi się 416 euro, czyli około 1830 złotych. Za wersję 6/128 GB w kolorze Aurora Black i to jeszcze z darmową dostawą.

Taka sytuacja z ceną LG G8X pokazuje, że kupowanie smartfonów zaraz po premierze to czysty idiotyzm.

Bo jak to inaczej wytłumaczyć? Jesteś jedną z tych trzech osób, które napaliło się na najnowszy smartfon LG. Kupujesz go w przedsprzedaży. A po niecałym roku smartfon traci jakieś 60% wartości. To trochę tak jakby kupić w salonie nową Dacie, wiedząc, że za rok można ją sprzedać, ale w cenie 10-letniej Corsy.

LG G8X ThinQ Dual Screen
LG G8X ThinQ Dual Screen / fot. LG

Ani w przypadku Samsunga, a już na pewno nie Apple, nikt by nawet nie pomyślał o takim „cenowym armagedonie”. Mam wrażenie, że przez to właśnie nikt już smartfonów LG nie bierze na poważnie. Ot są, jakoś tam sobie radzą, może mają czasami coś fajnego, ale finalnie i tak nikt nie chce ich używać. A potwierdzeniem tego niech będzie wspomniana już promocja na Amazonie. Widzę ją już od kilku dni i mimo dużej obniżki, promocja jakoś nie chce się skończyć. I niech mi nikt nie pisze, że to przez wydłużony czas dostawy (koniec września), bo sprzedawcą jest Amazon, więc nawet jak się trochę poczeka to produkt na pewno zostanie dostarczony. Zgodnie z regulaminem i opisem.

Co innego jeśli poczekamy kilka miesięcy, co w przypadku LG to już norma. Jeśli ktoś teraz ma do wydania około 1800 złociszy na nowy smartfon i trafi na taką promkę, to jest się nad czym zastanawiać. Tym bardziej, że dostajemy ten dodatkowy wyświetlacz, który bądź co bądź, jest fajną ciekawostką i jakimś niestandardowym dodatkiem.