W obecnych czasach gracze mogą przebierać i wybierać w akcesoriach stworzonych specjalnie dla nich. Mogą robić sobie tematyczne zestawy od jednego producenta, mogą podświetlić sprzęt na swój ulubiony kolor i dobrać wszystko idealnie „pod siebie”. Mysz można potraktować jako kluczowy element takiego setupu i często jest tak, że wspomniany ów gracz nie ogranicza się tylko do jednego modelu. Ostatnio stały się modne myszy z podziurkowaną obudową, co ma sprawić, że będą lżejsze i wygodniejsze. Przetestowałem już taki model jak Xtrfy M4 RGB, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Czy podobnie będzie z tytułowym Cooler Master MM711?

Cooler Master MM711
Cooler Master MM711

Zazwyczaj w przypadku testowania jakiejś myszy staram się jej używać do czasu aż nie skończę jej recenzji. Sporo przed rozpoczęciem pisania i w trakcie pisania recenzji. Tym razem było nieco inaczej, bo używałem jej zamiennie z Logitech MX Master 3, którą też trzeba było sprawdzić. Są to jednak dwa kompletnie odmiennie egzemplarze, dla zupełnie innych odbiorców. Ale może i dobrze, że tak się stało, bo w ten sposób mogłem przekonać się czym najbardziej charakteryzuje się każda z nich.

Przy Cooler Master MM711 trzeba przede wszystkim zacząć od tego, że:

jaka ona jest fantastycznie i zarazem dziwnie lekka!

Jest to z pewnością najlżejsza mysz jaką do tej pory miałem pod ręką. Waży raptem 60 gramów, więc jest o 9 gramów lżejsza od wspomnianej już Xtrfy M4 RGB. A już ta mysz zasługiwała na najwyższe noty jeśli chodzi o redukcję wagi. Stąd też MM711 wygląda tak jak wygląda – obudowa ma pełno otworów, które są na górze, pod spodem, po bokach, a i nawet trochę przyciskom się oberwało. Ma to oczywiście swoje plusy i minusy. Zapewne tych pierwszych da się wymienić więcej, choć trochę to wszystko kłóci się z moim dawnym (bardzo dawnym) przekonaniem o idealnej myszy dla graczy. Pamiętacie gryzonie z odważnikami, które pozwalały dobrać sobie wagę prawie, że z dokładnością do kilku gramów? No właśnie, ewidentnie zapatrywania współczesnych graczy się zmieniły i mysz ma być jak najlżejsza, nie tracąc przy tym na wygodzie, precyzji i jakości. „Dziwność” tej konstrukcji polega na tym, że ma się wrażenie jakby jej czegoś w środku brakowało. Jakby była za lekka i z czegoś wykastrowana. Ale rzeczywistości wszystko jest w porządku i po kilku chwilach można się do tego przyzwyczaić.

Cooler Master MM711
Cooler Master MM711

Cooler Master MM711 jest dobrze wyważoną myszą, szalenie lekką, ale też solidnie wykonaną (jak na tak podziurawioną konstrukcję). Ciężko było mi jednoznacznie określić jaki chwyt najbardziej pasuje do tej myszy, bo jest tutaj każdego po trochu. To znaczy, pasuje pod każdy z trzech znanych chwytów, jak komu wygodniej. Testowany model jest czarny i matowy, co też musiało zostać uwzględnione na pudełku. Wiem jednak, że gracze bardziej lubiący się w minimalistycznych rozwiązaniach mogą sięgnąć po 711-kę w białej odsłonie. Technicy z Cooler Mastera twierdzą, że takie wykonanie nie jest przypadkowe, bo powierzchnia jest pokryta hydrofobową warstwą, co ma sprawić, że mysz poradzi sobie z przypadkowymi zachlapaniami i nadmiernie spoconymi paluchami. Ale czy nie zauważyli, że obudowa ma więcej dziur niż ser i dostanie się wody czy innej coli do środka może „zabić gryzonia”? Próbować nie będę, ale…

Mysz, ze względu na dwa przyciski na boku, jest dedykowana praworęcznym graczom, ale dzięki symetrycznej konstrukcji, nic nie stoi na przeszkodzie, by leworęczni też jej używali. MM711 ma wyjątkowo giętki i luźny przewód w oplocie, co według mnie jest genialnym pomysłem. Przewód kompletnie nie krępuje ruchów i myszy używa się tak jakby w ogóle nie była na kablu. Dla ścisłości, ma prawie 190 cm.

Cooler Master MM711
Cooler Master MM711

Cooler Master MM711 ma łącznie 6 przycisków, licząc też z tym, który znajduje się w rolce. Rolką nie można gibać na boki, ale w sumie rzadko się to zdarza w gamingowych myszach. Stwierdziłbym, że przycisków jest tyle ile być powinno, ani nie za mało, a już na pewno nie za dużo. Poza tymi standardowymi, jest też ten do zmiany DPI i dwa na lewym boku, o których wspomniałem wyżej. Ten od DPI jest bardzo mały i umieszczony w odpowiedniej odległości od rolki. Nie ma szans, by przypadkowo go wcisnąć. Z tymi bocznymi mam mały problem. O ile ten większy, domyślnie działający jako wstecz jest ok, to ten drugi jest po prostu zbyt daleko od kciuka i bez lekkiego

Mysz dla graczy nie byłaby myszą dla graczy bez dedykowanego oprogramowania.

W tym przypadku jest to Cooler Master Master Plus do pobrania z oficjalnej strony produktu, ważący około 77 MB. Jest w porządku, to znaczy, nie zauważyłem, by czegoś brakowało, ale też nie dostrzegłem funkcji przez które powiedziałbym „o kurde, tego nigdzie nie było!”. Soft dobrze wygląda i tak samo działa, co nie zawsze jest takie oczywiste. W gruncie rzeczy opiera się na pięciu zakładkach, gdzie możemy ustawić opcje przycisków, zmienić oświetlenie i parametry myszy, a także tworzyć profile (których może być 5) i makra. Standard, prawda? Trochę tak, ale z drugiej strony – po co więcej?

 

No dobra, czas na testy

Mysz Cooler Master MM711 chciałem przetestować tak samo jak Xtrfy M4 RGB, głównie po to by zachować wcześniej przyjęte zasady i mieć jedną procedurę do testów myszek. Od strony technicznej, mysz ma sensor optyczny PixArt PMW3389 (klasyka) i przełączniki Omron z żywotnością do 20 mln kliknięć. Od strony „gierowej” w ruch poszły takie tytuły jak Wiedźmin 3, STAR WARS Battlefront II, STAR WARS Jedi – Upadły zakon i CS:GO. Trzeba też wspomnieć o trzech, białych i całkiem sporych ślizgaczach, które działają wybitnie dobrze. W pudełku znajdziemy ten jeden komplet zamienników.

Mysz testowałem na podkładce Corsair P9 Gaming DKT. Do sprawdzenia wykorzystałem programy takie jak: Enotus Mouse Test v0.1.4, VMouseBench i zwykłego Painta. Wszystkie próby były przeprowadzone na próbkowaniu 1000 Hz.

Akceleracja – nie zaobserwowałem

LOD (ang. Lift-off Distance) – tutaj wszystko zależy od ustawień w oprogramowaniu. Jeśli ten parametr ustawimy na niski, to podłożenie jednej płyty DVD (przypomnę, o grubości 1,2 mm) to zbyt duża odległość od podkładki. Mysz działa z kolei, na kartach debetowych (grubość 0,76 mm). LOD możemy ustawić na wysoki. Po takiej zmianie dwie położone na sobie płyty DVD (ok. 2,4 mm) to zbyt wiele, ale już jedna płyta i karta debetowa (łącznie ok. 1,96 mm) jest w porządku i sensor działa.

Szumy (Jittering) – Czułość myszy zmieniamy przyciskiem na górze myszy między 7 wartościami: 400, 800, 1200, 1600, 3200, 6400 i 16000. Wartości w każdym kroku możemy określić też „z palca”, a przeskok jest sygnalizowany innym kolorem podświetlenia rolki. Pominąłem jednak test przy 1200 i zmieniłem 6400 na 7200, by trzymać się takich samych wartości jak przy Xtrfy. Zdaje się, że MM711 poradziła sobie lepiej. Ja używałem myszy z DPI na poziomie 800.

Precyzja i szybkość – test przeprowadzony przy DPI ustawionym na 800. Maksymalna prędkość jaką udało się uzyskać to 4,84 m/s, ale myślałem, że przy tej próbie zrobię sobie coś w nadgarstek. Przeważnie były to wyniki w okolicy 3,8 m/s przy zamaszystych ruchach. Płynność i szybkość bez zastrzeżeń.

W Cooler Master MM711 mamy podświetlaną rolkę po obu stronach i „odwłok” myszy od środka. Trzeba przyznać, że ładnie się to prezentuje. Z początku brakowało mi jeszcze podświetlanego logo Cooler Master na górze w wiadomym miejscu, ale potem stwierdziłem, że kojarzyłoby się to bardziej z jebitnymi trzema paskami „adasia” na bluzie sportowej, niż czymś potrzebnym. Ale logo jest i ja lubię takie „smaczki”. Gdy spojrzymy na mysz od spodu to zobaczymy malutkie logo przez jeden z otworów, który ma taki sam kształt jak właśnie znak firmowy producenta. Można ustawić jaki kolor się chce, ale trzeba pamiętać, że jest to spólny kolor zarówno dla rolki jak i wnętrza. Ja używałem jej na domyślnych ustawieniach, bo jakoś najbardziej mi pasowały, ale gdybym chciał ustawić np. białe podświetlenie takie jak mam w klawiaturze, to też byłoby to możliwe.

Cooler Master MM711
Cooler Master MM711

Cooler Master MM711 – czy warto?

MM711 przypomniała mi, że kiedyś już testowałem mysz z „przewiewną” obudową i zastanawiałem się jak wypadnie na jej tle. Chciałem uniknąć porównania, ale chyba inaczej się nie dało i gdzieś ta M4-ka się kilka razy przewijała. Mimo tego, że obie myszy, o których wspominam w tej recenzji są do siebie bardzo podobne i nawet podobnie kosztują, to w gruncie rzeczy i tak mocno się od siebie różnią. Nie mniej, gryzoń od Cooler Mastera jest bardzo lekki, precyzyjny, szybki, a jego niekwestionowaną przewagą jest rozbudowane i dobre oprogramowanie. Nie miałem jeszcze w rękach myszy z tak niesamowicie przyjemnym i nieprzeszkadzającym kablem. Ciężko jest tutaj wskazać wady, które rzeczywiście przeszkadzają. Z pewnością warto przeznaczyć na tą mysz tyle ile kosztuje, czyli około 230-270 złotych.

Plusy

  • Bardzo dobre wykonanie i spasowanie
  • Waży tylko 60 gramów!
  • Sensor PixArt PMW3389
  • Klasyczny układ przycisków
  • Genialny oplot na przewodzie
  • Oprogramowanie Master Plus na… plus
  • Adekwatna cena do możliwości
  • Zapasowy zestaw ślizgaczy w pudełku

Minusy

  • Dyskusyjna odporność na zachlapania
  • Przycisk „Forward” mógłby być bliżej kciuka