Sony nie przestaje przestawiać zastosowania dla swojej linii smartfonów. Tym razem na fotografii i kręceniu wideo skupi się nowiutka Xperia 5 II. Telefon jest mniejszym bliźniakiem ogromnej i przesadnie drogiej Xperii 1 II. A jak się okazuje po kilku recenzjach, wcale nie takiej super. Nowszy model bije jednak poprzedniczkę w wielu kwestiach. Po pierwsze, jest tańszy, bo ma kosztować 949 dolarów. Po drugie, sporym usprawnieniem jest wprowadzenie ekranu o wysokiej częstotliwości odświeżania, bo aż 120 Hz. Co jeszcze tutaj mamy?

Na początek muszę napisać o tym, że dziwną sprawą jest, że wysyłki telefonu ruszą dopiero na początku grudnia tego roku. Biorąc pod uwagę to, że premiera jest w połowie września, zainteresowani tym modelem będą musieli mieć sporo cierpliwości. Jeszcze bardziej dziwi mnie fakt, że smartfon wyposażono w moduł 5G, który nie będzie działał wszędzie tam gdzie użytkownicy by chcieli. Dalej jednak, jest już znacznie lepiej.

Sony Xperia 5 II / fot. gsmarena
Sony Xperia 5 II / fot. gsmarena

Xperia 5 II to odzwierciedlenie idei zapakowania ekranu 21:9 do telefonu, który jest relatywnie mały – w tym przypadku jest to 6,1 cala.

Mimo, że brzmi jak coś wielkiego, to na pewno dużo łatwiej zmieścić ją w kieszeni niż starszy model. Może nie jest to powrót pamiętnych Compactów, ale i tak nowa Xperia coś z ma z tamtej serii. Pamiętajcie jak poręcznym smartfonem był Samsung Galaxy S10e? Tutaj odczucia mogą być podobne, szczególnie patrząc na te wszystkie „patelnie” od różnych producentów.

„Wnętrzności” można zaliczyć do flagowej czołówki. Obok wyświetlacza z odświeżaniem na poziomie 120 Hz, mamy procesor Qualcomm Snapdragon 865, 8 GB RAM czy baterię o pojemności 4 000 mAh. Co więcej, Sony pozostawiło w swoim smartfonie to z czego inni rezygnują – mini jack 3,5 mm czy głośniki stereo i wsparcia dla Hi-Res Audio. Do tego wszystkiego dochodzi Android 10, choć to wcale nie jest takie „wow”, bo zazwyczaj flagowce Sony na starcie miały najnowszą możliwą wersję systemu. Ale może to się zmieni, bo przypomnę, że smartfon w sklepach ma zadebiutować dopiero w grudniu.

Sony Xperia 5 II / fot. gsmarena
Sony Xperia 5 II / fot. gsmarena

Aparaty w tym telefonie to również standard flagowców i to co znamy już z Xperii 1 II. Z tyłu mamy „wysepkę” z trzema aparatami z optyką Zeiss. Wszystkie mają 12-megapikselową matrycę, ale różną wartość ogniskowej, co możecie zobaczyć na poniżej grafice. Producent twierdzi, że będzie to pierwszy smartfon z możliwością nagrywania w zwolnionym tempie w 120 klatkach na sekundę w 4K HDR. Nie zabrakło precyzyjnego auto focusa (podobno), optycznej stabilizacji obrazu czy sztandarowego trybu Photography Pro. Ogólnie, powinno być dobrze, choć rzeczywistość na pewno szybko to zweryfikuje.

Ciekawą opcją jest również możliwość połączenia telefonu z nowszymi bezlusterkowcami Sony w celu wgrywania zdjęć. Dzięki temu dostajemy dużo szybsze połączenie niż Wi-Fi stosowane w innych rządzeniach.

Sony Xperia 5 II - aparaty z tyłu
Sony Xperia 5 II – aparaty z tyłu / fot. gsmarena

Podobno Sony wprowadziło do tego modelu 120-herzowy wyświetlacz z myślą o mobilnych graczach. Granie na smartfonie to nadal trochę abstrakcja, niezależnie od tego jak wybajerzona byłaby obudowa, jak mocne wsadziliby bebechy czy w jak niesamowicie gamingowym uchwycie wylądowałby smartfon. Tu różnicę odczuje się przy zwykłym korzystaniu ze smartfonu, bo różnica już między 60, a 90 Hz jest ogromna, a co dopiero gdy spojrzymy na ekran 120 Hz. Plusy widać… gołym okiem. Ciekawostką w przypadku nowej Xperii może być to pewien trik z zasilaniem. Otóż, Japończycy wpadli na pomysł – i to ewidentnie jest zrobione pod graczy – by podczas korzystania z podpiętego do ładowarki smartfonu nie cierpiała na tym bateria. Jest w pewien sposób pomijana, a smartfon działa „na samym prądzie” z gniazdka.

Podsumowując, smartfon zapowiada się bardzo dobrze i mam wrażenie, że wszystko wygląda lepiej niż przy okazji Xperii 1 II. Szczególnie jeśli spojrzymy na niższą cenę. Ja strzelam, że będzie to 3999 złotych i jakiś zacny dodatek w przedsprzedaży. Podoba mi się to, że do zauważalnie mniejszej obudowy udało się wcisnąć tyle dobrego.