Przyznam bez owijania w cokolwiek, że Microsoft mnie zaskoczył. I to nie raz. Zaskoczył odświeżoną wersją Surface Pro X, która tak naprawdę nikogo nie interesuje, ale jeszcze bardziej swoją laptopową nowością – Microsoft Surface Laptop Go. Stąd też chcę się skupić właśnie na tym drugim urządzeniu. Widać tu podobieństwo w nazwie do Surface Go, stąd też można przypuszczać, że to podstawowy laptop z całej serii. I tutaj drugie zaskoczenie – podobno też najtańszy, chociaż spoglądając na ceny w Polsce, muszę stwierdzić, że mamy zupełnie odmienne postrzeganie tego, co można nazwać tanim.

Microsoft Surface Laptop Go

Surface Laptop Go to kolejny przedstawiciel serii, który ma nam dać znany komfort korzystania z urządzeń Surface, ale w bardziej przystępnej cenie. Ta, jasne. Bardzo podoba mi się to, że nowy komputer Surface wygląda tak nowocześnie i czysto (to chyba najlepsze słowo). Ekstra, że ma 12,4-calowy wyświetlacz z wąskimi ramkami (przypomnę, że najmniejszy Surface Laptop 3 ma 13,5 cala) i na dodatek z idealnymi proporcjami 3:2 przez co laptop sam w sobie będzie bardzo poręczny i zadowalająco lekki. Plus jeszcze za spory touchpad, 10. generację procesora Intel Core i5 (i tylko tego w każdej wersji), czytnik linii papilarnych przycisku zasilania czy długi czas pracy na zasilaniu z baterii. Przydatne będzie też surface’owe magnetyczne złącze czy po jednym USB-A i USB-C. Ale na tym koniec ekscytacji, czas zejść na ziemię.

Microsoft Surface Laptop Go
Microsoft Surface Laptop Go / fot. Microsoft

Według mnie, Microsoft trochę się przeliczył i coś czuję, że jest zbyt pewny swojej pozycji. Uwielbiam urządzenia Surface, sam od dawna używam Surface Pro 4, ale ten poprzedni akapit to wszystko co można dobrego napisać o Surface Laptop Go. Patrzcie na to. Podstawowa wersja z 4 GB RAM i 64 GB pamięci wewnętrznej w 2020 roku? Za trzy tysiące polskich nowych złotych? Szaleństwo. Pamięci eMMC w 2020 roku? To przecież powinno być karane, najlepiej dożywotnim używaniem takiego sprzętu. Czytnik linii papilarnych we wszystkich wariantach? Dobre sobie, w tej „najtańszej” możecie o tym zapomnieć. I na koniec najlepsze – rozdzielczość ekranu. Uwierzycie w to, że mamy tu 1536 x 1024 pikseli? Tak, ponownie przypominam, że mamy rok jaki mamy. Dobrze, że chociaż z dotyku go nie wykastrowali. I baterii. Ale czy klawiatura to jest podświetlana?

Gdy pierwszy raz zobaczyłem informacje o Surface Laptop Go byłem zaciekawiony, ale gdy dogrzebałem się do danych technicznych, to minia mi zrzedła, momentalnie. Wiadomo, że trzeba szukać oszczędności, by zrobić tańszą wersję, ale żeby z tej tańszej robić na siłę… jeszcze tańszą? Ale zaraz, zaraz. Napisałem tańszą? To patrzcie na to:

Ceny Microsoft Surface Laptop Go
Ceny Microsoft Surface Laptop Go / fot. Microsoft

Może dla Microsoftu jest to najtańszy Surface Laptop ever i to się jak najbardziej zgadza, ale trzy tysiące bez złotówki za laptop na pamięciach eMMC i z rozdziałką jak w kilkuletnim tablecie? Ciężko jest to nawet nazwać laptopem, a ta najbiedniejsza wersja powinna być całkowicie wykreślona z cennika. Serio. Patrząc dalej, wcale nie jest lepiej. Tylko za dwukrotnie pojemniejszy dysk każą sobie liczyć prawie tysiąc złotych więcej. I to też nie jest najgorsze. Wiecie, że znowu mamy najdrożej? Zdaję sobie sprawę z tych wszystkich opłat, importów, VAT’ów i tak dalej. Ale 549 amerykańskich dolarów czy 600 euro w żaden sposób nie przekłada mi się na 3000 złotych, niezależnie z której strony bym liczył.

Co wam powiem, to wam powiem, ale wam powiem. Drogo i mogło być lepiej. Kochany Microsofcie, powinno być lepiej.

A artykule pojawił się link Ceneo.