W 2020 roku już nic nie będzie takie samo i raczej wszyscy wiedzą dlaczego. Mamy ostatni kwartał, jeszcze niecałe trzy miesiące do końca, ale biorąc pod uwagę jaki ten rok jest, każdy zastanawia się czy to „tylko” trzy miesiące czy może jednak „aż”. Zawsze pod koniec listopada jest Black Friday, czyli nieoficjalnie święto zakupów. W tym roku może jednak wyglądać zupełnie inaczej niż kiedyś.

Black Friday zawsze wypada w ostatni piątek miesiąca i tym razem nie będzie inaczej – w tym roku będzie to 27 listopada. Zaraz potem odbędzie się też Cyber Monday, czyli takie nieoficjalne przedłużenie czarnopiątkowych promocji, głównie w sklepach internetowych. Nie od dziś wiadomo, że te jednodniowe wyprzedaże już wcale takimi jednodniowymi nie są. Trochę wymknęło się to spod kontroli, a rekordziści potrafią rozpocząć nakręcanie klientów w połowie listopada, kończąc gdzieś przed samymi świętami. Z tym nie wygramy, w tym roku pewnie będzie podobnie, ale coś mi mówi, że to wszystko odbędzie się w nieco innej formie.

Black Friday tylko online?

Zakupy w internecie nie są niczym nowym i z roku na rok ich popularność rośnie. Coraz więcej ludzi wydaje swoje pieniądze  w domu, siedząc przy biurku, klikając myszką i wypatrując różnych promocji na ekranie komputera. Zazwyczaj jednak było tak, że stacjonarne sklepy, szczególnie te ulokowane w galeriach handlowych, też chciały ściągnąć potencjalnych klientów do siebie. A raczej to galerie chciały to zrobić. Reklamy, obniżki, koncerty, dłuższe godziny otwarcia. Normalnie szaleństwo, a co za tym idzie, tłumy w galeriach. Niejeden raz widziałem to na własne oczy i jakoś nie wyobrażam sobie, by w tym roku to przeszło. Różne obostrzenia, absurdalne strefy, obowiązkowe maseczki na dziobie, dystans społeczny, ograniczenia w ilości osób wpuszczanych do sklepów, sporo sklepów pozamykanych. Do tego dochodzi jeszcze fakt, że koniec roku to przecież wzmożony okres zachorowań, nie tylko na „sami wiecie co”.

Galeria handlowa
Galeria handlowa / fot. pxfuel

Organizowanie różnych atrakcji w miejscach publicznych jest skrajnie nieodpowiedzialnie (nie wiadomo czy do tego czasu będzie w ogóle możliwe) i ryzykowne, a każdy menedżer takiej galerii, który zdecydowałby się na takie działania, strzeliłby sobie w stopę. Z kałacha. Z 30 centymetrów. Tym bardziej, że te dodatkowe godziny otwarcia wcale nie przekładają się, z jednej strony na zyski dla sklepów, a z drugiej na mega promocje, które w wielu przypadkach są mocno dyskusyjne. Ludzie przychodzą „bo coś się dzieje” i tyle.

Stąd też stwierdzam, że Black Friday w tym roku powinien całkowicie przerzucić się do Internetu. I pewnie w wielu przypadkach tak właśnie będzie.

Wszyscy tak powinni zrobić, zarówno sprzedający jak i kupujący. W tych dniach i tak sporo kupujemy np. z chińskich sklepów i potem czekamy tygodniami na przesyłkę. Jeśli zerkniemy do kilku innych sklepów internetowych to tylko może przełożyć się na to, że wyhaczymy więcej obniżek. Wtedy też niwelujemy ryzyko kontaktu z osobą zakażoną do minimum, przeważnie mamy więcej czasu na decyzję (choć to też zależy od rodzaju promocji) i… zawsze możemy otworzyć piwo siedząc w wygodnym fotelu. A nie przeciskając się między ludźmi, słuchając dudnienia z głośników i korzystając z promocji, które tak do końca promocjami nie są.

Na koniec mogę jeszcze wspomnieć o dwóch rzeczach. Zapewne w Black Friday zrobimy zestawienie z najlepszymi promocjami, tak jak robiliśmy to w latach ubiegłych. Głównie są to promocje internetowe, więc tym bardziej zachęcam do zostania w domu i śledzenia tego typu wpisu z pozycji komputera, smartfona czy czego tam jeszcze używacie. Możecie też posłuchać jednego z odcinków podcastu Dwóch po dwóch, gdzie rozmawialiśmy o tym jak wygląda Black Friday w Polsce.

Black Friday 2019. Tutaj znajdziecie najlepsze promocje, obniżki i cebule

Wpis powstał we współpracy z Ceneo.
Zdjęcie główne pochodzi z Pixabay.