Teufel jako markę kojarzę od lat, ale Teufel 3sixty to mój pierwszy kontakt z produktami tej niemieckiej firmy. Przyznam szczerze, że na początku podejrzliwie podchodziłem do tego sprzętu, może trochę przez wygląd i trochę przez cenę, ale po kilkunastu dniach 3sixty przekonało mnie na tyle, że myślałem nawet o tym, by zostało u mnie na dłużej. Co się stało, że jednak tak się nie stało?

Jeszcze przed wyjęciem radia z opakowania i pierwszym włączeniem zastanawiała mnie jedna rzecz – jego nazwa. Przyznacie, że jest trochę fantazyjna. Dopiero po zagłębieniu się w opis zorientowałem się, o co chodzi. Może jest to związane z możliwościami 3sixty, które – dzięki specjalnym stożkowatym membranom – potrafi rozprowadzać dźwięk w każdym kierunku. Wiecie, w tak zwanych 360 stopniach, a to 3sixty to trzy i „sixty”, czyli sześćdziesiąt, tylko nieco wymyślnie napisane. Ale zostawmy nazewnictwo, bo to sprawa tak naprawdę drugorzędna.

Czy Teufel 3sixty wygląda jak nowoczesny i „wszystkomający” odbiornik radiowy? Według mnie, bardziej tak niż bardziej nie. Z pewnością wyróżnia się na tle innych tego typu urządzeń i to wcale nie oznacza coś złego. Radio jest proste, symetryczne i prezentuje się bardzo prestiżowo. Po prostu nie kombinowano z wyglądem i mocno to upraszczając, mamy prostokątny klocek na czterech nóżkach z dwoma pokrętłami.

Napisałbym że wygląda bardzo „niemiecko” i to byłoby najlepsze ogólne określenie.

Wygląda jak taki Thomas w okrągłych okularach, ubrany w idealnie dopasowaną koszule, pulower i spodnie w kancik. Ten, który jak się umawia z tobą na 8 rano to nie spóźnia się ani minuty, nawet jeśli musi przyjechać przez cały Berlin. W przypadku 3sixty pomieszano tutaj trochę nowoczesność z klasyką, co może się podobać. Trzeba też zauważyć, że radio nie zajmuje pół biurka i raczej należy do tych mniejszych odbiorników.

Teufel 3sixty
Teufel 3sixty

W kwestii prezencji nie mam kompletnie zastrzeżeń, czego nie mogę powiedzieć o jakości wykonania. Tu jakieś „ale” się znajdzie. Na szczęście tylko jedno. Ogólnie wydając na radio około 1200 złotych powinno się oczekiwać jakości, którą czujesz w każdej chwili. Z Teufel 3sixty właśnie tak jest, spasowanie jest wyjątkowe, a wykonanie porządne, ale całość psuje ten błyszczący front, który bardzo łatwo zbiera zarysowania. Mam wrażenie, że nawet od sporadycznego wycierania szmatką. Na pewno nie wygląda to dobrze i wskazuje jednoznacznie, że nie jest to szkło, a jakiś plastik. Szkoda, bo akurat ten element zajmuje sporo miejsca z przodu i zarówno zarysowania jak i paluchy widać z daleka. Tak jak na powyższym zdjęciu.

Poza tym, bajka. Pokrętła działają precyzyjnie i z odpowiednim oporem. W ogóle ich działanie jest w miarę przemyślane. Pokrętłem po lewej stronie zmieniamy głośność oraz zatrzymujemy i wznawiamy odtwarzanie. Pokrętło po prawej to klasyczny selektor, którym przemieszczamy się po menu i wybieramy konkretne opcje.

Teufel 3sixty
Teufel 3sixty

Przyciski są odpowiednio duże, wygodne i z odpowiednio wyczuwalnym klikiem. Jest ich całkiem sporo – trzy obok prawego pokrętła i jedenaście wzdłuż dolnej krawędzi. Wszystko dlatego, że jest tam aż 5 przycisków, które możemy zaprogramować i w zasadzie jednym kliknięciem wybrać swoją ulubioną stację czy podcast. Taka ilość przycisków wzięła się też pewnie z tego, że w zestawie nie mamy żadnego pilota.

Wyświetlacz też jest niczego sobie, cyfrowy, czytelny i pasujący do całości.Ma jasnoniebieskie podświetlenie i jest „przykryty” tą samą błyszczącą warstwą co reszta przedniego panelu. Ze względu właśnie na to, lepiej wygląda włączony niż wyłączony. Dla ścisłości, ekran nie jest dotykowy.

Teufel 3sixty
Teufel 3sixty

Napisałem w tytule tej recenzji, że cięgle jestem zaskoczony tym jak ten sprzęt dobrze gra. I wcale tutaj nie przesadzam. Wydaje z siebie stanowczo za dużo dźwięku biorąc pod uwagę niewielkie gabaryty. Według specyfikacji ma 30 W całkowitej mocy, ale wydaje się jakby było tego trochę więcej. Przyznam, że Teufel 3sixty grał u mnie najdłużej niż jakikolwiek sprzęt audio, który testowałem. Często było tak, że włączałem radio po powrocie z pracy i tak grało do wieczora czy towarzyszyło w sobotę podczas większych porządków w domu. Albo gdzieś tam sobie cicho przygrywało w tle.

Jakość dźwięku oceniam bardzo dobrze. Dźwięk jest zaskakująco czysty nawet, gdy zbliżymy się do maksymalnych możliwości urządzenia. Podoba mi się to, że niskie tony są na tyle ciepłe i „przyjazne”, że tylko towarzyszą innym, ale nie sprawiają, że wszystko wokół radia podskakuje się się przesuwa. Nie przeszkadza, a podkreśla. Testowałem to nie tylko na ulubionych playlistach, ale też różnych podcastach i zarówno w jednym jak i drugim gęba mi się cieszyła.

Szczerze? Nie miałem jeszcze u siebie w mieszkaniu tak wybitnie grającego sprzętu.

Mocną stroną Teufel 3sixty jest możliwość odtwarzania praktycznie tego co tylko chcemy. Od empetrójek na podpiętym pendrivie, po stacje radiowe z południowego Bangladeszu. A tak na poważnie urządzenie ma radio FM i DAB+, radio internetowe, Bluetooth aptX,  Wi-Fi, Spotify Connect i odtwarzanie z USB. Ja najczęściej korzystałem ze Spotify i działało to dobrze, choć kilka razy miałem tak, że musiałem uruchamiać ponownie 3sixty żeby się połączyło. Sprawdzałem też stacje radiowe i o ile FM czy DAB+ wypadło słabo, to już z internetowym radiem nie było kompletnie żadnych problemów. Wybierało się stację, cyk i po kilku sekundach grało. W przypadku FM nie zależnie od tego jak ustawiłem antenę to zawsze coś „popierdywało”, ale zakładam, że to przez moją lokalizację albo umieszczenie odtwarzacza w rogu pokoju.

Teufel 3sixty - Spotify Connect
Teufel 3sixty – Spotify Connect

Teufel 3sixty pozytywnie mnie zaskoczył, przede wszystkich niesamowitą jakością dźwięku. Nie sądziłem, że z tak kompaktowego sprzętu może wydobyć się tyle dobrego. Zapewne spora zasługa jest tutaj w technologii Dynamore czy specyficznym umieszczeniu głośnika niskotonowego i dwóch „stożków” od tonów wysokich. Ale nieważne, nie ma co zagłębiać się w technikalia, skoro działa tak dobrze, to działa. Szanuję ten model za wykonanie i design, bo przez to drugie, urządzenie dobrze komponuje się w każdym wnętrzu. W sumie sprzęt ma wszystko co potrzeba, włącznie ze wsparciem dla asystentów głosowych Alexa i Google oraz smartfonów z Androidem i iOS.

Długo zastanawiałem się nad tym, by sprawić sobie prywatnie taki wielofunkcyjny odtwarzacz, ale decyzja zbiegła się z… premierą odświeżonej wersji Teufel 3sixty (2020). A tam nie dość, że pojawiła się przepiękna biała wersja, to jeszcze zniwelowali niektóre drobne wpadki poprzednika. Pojawił się też pilot i można sterować przez aplikację. A to wszystko praktycznie w takiej samej cenie. Wniosek? Jeżeli chcecie mieć Teufel 3sixty u siebie, to tylko w nowszej, udoskonalonej wersji. Choć z początku myślałem, że kwota za to radio jest przesadzona, to po testach zrozumiałem, że za porządną jakość trzeba zapłacić. Teufel 3sixty jest warty tych pieniędzy.