Granie w chmurze: Jak nie Google Stadia to może Amazon Luna?

0

Szczerze powiedziawszy to temat usługi streamingowej gier przygotowanej przez Amazon jakoś mnie ominął. Nadal spośród „wielkiej trójcy”, czyli Google, Nvidii i właśnie jak się okazuje Amazonu, najlepiej – według mnie – poradził sobie ten w środku. Mimo pewnych przeciwności losu, usługa działa i co chwilę pojawiają się nowe tytuły w bibliotece. Ale swoją usługę ma też Amazon. Co takiego ma do zaoferowania Amazon Luna?

„Granie w chmurze” dopiero stawia pierwsze kroki, ale podoba mi się to, że ci najwięksi próbują to rozruszać. No bo jak nie oni to zrobią to kto? Nikt raczej nie dysponuje takimi możliwościami, sprzętem i „mocami przerobowymi”. Gdyby rzeczywiście działało to tak jak sobie wyobrażamy, to sam równowartość najnowszego RTX’a czy konsoli next-gen wydałbym na kilkuletni dostęp do usługi streamingu i miałbym granie z głowy.

Co już wiemy o Amazon Luna?

Amazon Luna to kolejny „gracz” na rynku oferujący usługę grania w chmurze, gdzie wystarczy do tego telewizor, pad, dobre połączenie z internetem i aktywna wspomniana usługa. Jak na razie Luna jest dostępna w fazie „wczesnego dostępu” (early access) tylko dla wybrańców na terenie Stanów Zjednoczonych. Taka wiadomość raczej nikogo nie powinna zaskoczyć, bo podobnie było z Google Stadia. Zanim trafi do Europy, a tym samym Polski minie jeszcze trochę czasu. O ile w ogóle się u nas pojawi. Ale czy mamy czego żałować?

Usługa Amazon Luna kosztuje 5,99 dolarów miesięcznie.

Po szybkiej kalkulacji to jakieś 25 złotych na miesiąc. Za dostęp do 50 gier na start i biblioteki, która stopniowo będzie się powiększać. Taka cena obowiązuje w ramach testowego „wczesnego dostępu” i nie wiadomo jeszcze o ile wzrośnie (i czy w ogóle wzrośnie), gdy Luna zostanie udostępniona na ogółu. Nawet jeśli cena trochę by podskoczyła to jest pewien bezpieczny bufor, bo Stadia w najtańszej opcji to 10 dolców.

W tej cenie mamy nieograniczony czas na granie, dostęp do wszystkich wspieranych gier, granie w Full HD do 60 klatek na sekundę czy możliwość streamowania do dwóch urządzeń. Poza tym, można grać na pececie, Macu, Fire TV i webowych aplikacjach dla iOS i Androida. Na powyższym filmie wygląda to szalenie optymistycznie i wręcz nierealnie, więc nie myślcie sobie, że będziecie biegać po osiedlu czy sklepach i będziecie mogli grać na wszystkim do czego się zbliżycie. Ale prawda jest taka, że w obrębie własnej i mocnej sieci Wi-Fi ma to działać tak, że będzie można w dowolnej chwili przerwać granie na telewizorze i wznowić np. na tablecie w drugim pokoju.

Gry w Amazon Luna

Co aktualnie można testować w ramach „cloud gamingu”? Jest tego trochę, a wśród tych bardziej znanych znalazły się takie tytuły jak Control, Grid, Residenl Evil Biohazard, Everspace, Overcooked! 2, Watch Dogs Legion czy nawet nadchodzący Assassin’s Creed: Valhalla. Każda tego typu platforma musi mieć coś gorącego na start i niewątpliwie tą grą jest najnowszy „Asasyn”. Wkrótce ma też być ogłoszona oferta przygotowana we współpracy z Ubisoftem.

Amazon Luna - gry
Amazon Luna – gry / fot. Amazon

Amazon przygotował też specjalny kontroler Luna Controller, który ma dać największy komfort grania. W sumie wyglądem jest mocno zbliżony do pada od Xboxa, bo ma nie tylko podobny kształt, ale bliźniacze ułożenie przycisków. Kosztuje 49 dolarów, ale z tego co wiadomo, nie jest wymagany do korzystania z usługi. Może to równie dobrze być kontroler od Xbox One czy DualShock 4 od PlayStation albo po prostu mysz i klawiatura.

Amazon Luna wspiera Wi-Fi w dwóch zakresach, ale z oczywistych względów preferowane jest to w 5 GHz. Do prawidłowego działania potrzebujemy łącza minimum 10 Mb/s, ale jak wiadomo, im szybciej i z mniejszym „pingiem” tym lepiej.

Ja kibicuję, nawet bardziej niż usłudze Google, ale pewnie wyjdzie tak jak zwykle, czyli słabo. Mimo wszystko – #testowałbym.