Rok 2012. Świat drży w posadach przed zbliżającym się końcem świata, nieświadomy pandemii, która nadejdzie za kilka lat. Tsunami, trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, podwyżki abonamentów telefonicznych – to wszystko na co ludzie na całej planecie nie są przygotowani. Każdy zamartwia się tym, jak będzie wyglądała przyszłość. Ale jest nadzieja! O to pojawia się wybawiciel: CD Projekt Red, autorzy świetnego Wiedźmina, 30 maja zapowiadają nowy model Hype-Train’a typu cyberpunk, który wybawi ludzkość. Kilka miesięcy później nadają mu dumnie brzmiącą nazwę Cyberpunk 2077. Ani twórcy, ani odbiorcy nie są świadomi jak katastrofalne poniesie to ze sobą skutki.

Rok 2077. Po ciągłym przekładaniu premiery swojego najnowszego dzieła, CD Projekt Red rozpętał istne piekło na ziemi. Kilkadziesiąt lat wstecz upadły państwa, a zastąpiły je bezduszne korporacje, które wyznają jedną zasadę: jesteś z nimi, lub przeciw nim. Hype-Train, który miał uratować ludzkość, narobił więcej szkód, niż pożytku. Nieustanne odwlekanie debiutu Cyberpunka 2077 spowodowało zamieszki i zatracanie się społeczeństwa. Nic nie jest w stanie uratować planety, ani jej mieszkańców…

Alternatywna linia czasu

Na szczęście powyższy wstęp to dobry pomysł na scenariusz filmu/serialu/gry/książki w klimatach postapo (który prywatnie bardzo lubię), ale ja nie o tym. Po kilkukrotnym przekładaniu premiery, w końcu debiutuje długo wyczekiwane dzieło studia CD Projekt Red – Cyberpunk 2077. Ich magnum opus, ich „być albo nie być” – sądząc po groźbach jakie wysyłali niezadowoleni gracze, czekający na swój ukochany tytuł, w momencie gdy przesunięto go na 10 grudnia 2020. Co prawda były to skrajne przypadki, ale co się dziwić? Ludzie brali urlopy specjalnie na premierę!

Jak dobrze pamiętam, Cyberpunk 2077 miał mieć pierwotnie swój debiut 16 kwietnia 2020. Następnie 17 września 2020. Kolejną datą było 19 listopada 2020. Aż w końcu podano ostateczny termin: 10 grudnia 2020, który (wierząc plotkom) mógł być ponownie zmieniony. Na szczęście tak się nie stało i dziś gracze na całym świecie mogą cieszyć się najnowszą grą polskiego studia. Oczywiście Ci, którzy zakupili przedpremierowo lub w dniu premiery.

Cyberpunk 2077 wszędzie, dosłownie

Dwa dni temu, Krzysiek opublikował artykuł na temat rzeczy sygnowanych nową grą CD Projekt Red. Oczywiście nie będę ich tutaj przytaczał, odsyłam was do tekstu. Chodzi o to, że w przeddzień premiery byłem zasypywany reklamami: w telewizji, na TikToku, na spotify, w radiu… Strach było wejść do łazienki! Nawet w pracy ludzie gadali o tej produkcji.

 

Nie zrozumcie mnie źle: cieszę się, że coś polskiego jest tak bardzo promowane w kraju, jak i po za jego granicami, ale bez przesady.

Jestem zmęczony tytułem jeszcze przed jego premierą. Liczę tylko na to, że kampania marketingowa nie odbije się na jakości gry, tak jak było w przypadku Marvel’s Avengers. W końcu Patch Day 0 do wersji recenzenckich ważył 43 GB i naprawiał masę błędów. Day 1 też trochę poprawi, ale czy nie będzie jak z Wiedźminem 3? Gra do dziś ma masę błędów, momentami utrudniających grę. No ale bądźmy dobrej myśli!

Cyberglith 2077 – wycieki, kontrowersje, TPP

W jednym z artykułów wspominałem na temat przedwczesnego otrzymania kopii gry przez niektórych nabywców. Były również plotki na temat wykradzionych egzemplarzy z magazynów Amazon. Na szczęście nie popsuło to zabawy graczom, bo producent sprawnie usuwał wszelkie nagrania. Dlaczego to dobrze? Bo była to jeszcze wczesna wersja, która mogła negatywnie wpłynąć na odbiór gry. I to jeszcze przed premierą. A czegoś takiego raczej nikt by nie chciał, prawda? No i oczywiście znienawidzone spoilery.

Coś co mnie osobiście odtrąca na obecną chwilę to widok z perspektywy pierwszej osoby. Nie przepadam za tego typu produkcjami, mimo że wiele jest bardzo dobrych jak np. Dying Light czy Dishonored. Dlatego też Hype-Train odjechał beze mnie, a ja machałem mu na do widzenia na peronie. Poza tym, po co dawać tak bardzo rozbudowany system tworzenia postaci, jeśli nie można podziwiać swojego dzieła? Dla trybu fotograficznego? Bez przesady… Nie każdemu na tym zależy, a jednak Cyberpunk 2077 jest tytułem AAA i ma trafić do jak największego grona. Fani poprzednich gier CD Projekt Red, jak i RPG-ów akcji, liczyli raczej na opcję przełączania widoku jak w Skyrimie. Chociaż nie mogę wypowiadać się za wszystkich, to sporo osób myśli podobnie do mnie.

Przyszłość marki

Jak dotąd wiadomo nie wiele na temat tego jak zostanie rozwinięty Cyberpunk 2077. Wiemy, że będą DLC, ale jak duże? O czym? Czy warte uwagi? Jaka cena? Na to niestety trzeba poczekać. Warto wspomnieć, że CD Projekt Red pracuje również na trybem multiplayer do gry. Z jednej strony ciekawi mnie jak to zostanie rozwiązane, a z drugiej mogłoby tego nie być. Bo po co na siłę pakować coś takiego do każdej produkcji? Póki co, będę się biernie przypatrywał rozwojowi sytuacji i spokojnie czekał. Może sięgnę po ten tytuł szybciej niż myślę? Kto wie…

Ostatnia sprawa. O gameplay’u jak i zarysie fabularnym nie wspomniałem ani słowa. Cyberpunk 2077 był tak promowany, że każdy kto oglądał odcinki Night City Wire wie to co trzeba. Jeśli nie, cóż… zapraszam do nadrobienia zaległości!

Ze swojej strony przypomnę, że premiera gry w dniu dzisiejszym (10 grudnia 2020) ma miejsce na PC, XONE, XSX, PS4 oraz PS5.

Zdjęcie głównie: Google Stadia (Twitter)