Kiedyś klawiatury różniły się od siebie kolorem. Były czarne, białe i szare. Potem pojawiły się takie, które miały płaskie klawisze. Obecnie mamy podział na klasyczne biurowe jak i gamingowe. Dodatkowo są takie po kablu, ale też bezprzewodowe. Tym co zdecydowanie zasługuje na chwilę uwagi są zestawy składające się z klawiatury i myszy. Tak jak w przypadku Logitech MK540 Advanced. Jak się sprawuje taki sprzęt? O tym w recenzji.

Słowem wstępu, czyli co i jak

Wpadł mi jakiś czas temu w ręce zestaw klawiatury i myszy od firmy Logitech – MK540 Advanced. Sprzęt bezprzewodowy i zupełnie mi nie obcy. Chodzi o bezprzewodowość jak coś. Do niedawna korzystałem z podobnego zestawu, ale od firmy Hama. Nie było źle, ale irytował niemiłosiernie, aż spotkał się ze ścianą. Żartuje, wylądował na elektrośmieciach. Nawet dla bardziej opornych sprzętów mam jakąś dozę szacunku. Zwłaszcza takiego co służył mi taki kawał czasu.

Logitech MK540 Advanced
Logitech MK540 Advanced

Pierwsze co od razu mi się rzuciło w oczy po wyjęciu tych zabaweczek od Logitech z pudełka to wygląd. Naprawdę elegancko wykonany, przykuwający uwagę. Ładny, szary matowy kolor (w sumie to może nawet antracytowy?) od góry, a biały od dołu. W myszy, jak i w klawiaturze. Wykonanie jak najbardziej estetyczne. W porównaniu do sprzętu Hamy, ten od Logitech waży trochę i jest po prostu… elegancki. Wiem, że się powtarzam, ale naprawdę ładnie to wygląda.

Design to nie wszystko

Zacznę może od klawiatury, bo jej w sumie używałem najwięcej. Coś co jest na pewno warte uwagi to odchylane nóżki. Zależnie od naszych indywidualnych preferencji, możemy wybrać trzy opcje położenia nóżek: 0 stopni, 4 stopnie lub 8 stopni. Mi najwygodniej było korzystać z trzeciego ustawienia. A gdyby nie świetnie umieszczone ślizgacze, to klawiatura jeździłaby po biurku, jak rząd po konstytucji, lub Internet po Cyberpunku 2077. Serio, trzeba włożyć troszkę siły, żeby ją przesunąć. Naprawdę kawał dobrze wykonanej roboty.

Logitech MK540 Advanced
Logitech MK540 Advanced

Fajnym dodatkiem są klawisze dostępu, których mamy łącznie dziesięć.

Pierwsze trzy można śmiało wykorzystać do sterowania muzyką, powiedzmy w takim Spotify. Dokładnie chodzi o przełączania do poprzedniego lub następnego utworu oraz pauzowanie/wznawianie. Kolejne trzy przyciski odpowiadają kolejno za wyciszenie, zmniejszenie oraz zwiększenie głośności. Najlepsze cztery zostały na koniec. Z dwóch korzystałbym w pracy bardzo namiętnie, mianowicie: przycisku do włączenia kalkulatora oraz zablokowania komputera. No rewelacja! Pozostałe dwa to wskaźnik poziomu baterii oraz przycisk Home. Ten ostatni działa w taki sposób, że wczytuje nam stronę startową przeglądarki lub uruchamia, jeśli nie mamy otwartego żadnego okna. Rozwiązanie dla bardzo leniwych, czyli idealne dla mnie.

Jeśli chodzi o mysz to tutaj nie ma żadnych rewelacji. Standardowe dwa przyciski i kółko. Jest to dokładnie model Logitech M310, który można kupić osobno, jakoś za około 50-70 złotych. Chociaż w sumie dwie rzeczy zasługują na większe zainteresowanie. Pierwszą jest wskaźnik baterii w postaci małej diody trochę nad logiem Logitech. Drugą jest symetryczny kształt, dzięki czemu mysz sprawdzi się dla osób prawo- jak i leworęcznych. Poza tym leży idealnie w dłoni.

Nie wszystko złoto co się świeci

Byłoby zbyt pięknie, ale niestety i ten sprzęt nie jest bez wad. Pierwsza skaza, może nie duża, ale dała mi się we znaki. O co chodzi? Przycisk lewego ukośnika między klawiszami litery Z oraz lewym shiftem. Można się śmiać, ale to naprawdę była sól w oku! Na żadnym z dwóch laptopów jakie mam w posiadaniu, jak i poprzedniej klawiaturze, nie było czegoś takiego. Trochę czasu zajęło mi przyzwyczajenie się do tego, chociaż irytacja momentami sięgała zenitu. Poważnie.

Druga skaza i to najpoważniejsza przyprawiła mnie na początku o przyśpieszone bicie serca. Nie, nie ze złości, a ze strachu, ale od początku. Wypakowuje klawiaturę, podziwiam i w ogóle. Biorę odbiornik Unifying, wtykam do portu USB i czekam chwilę. Mysz? Działa, śmiga jak szalona. Klawiatura? Nie pisze. Moja pierwsza myśl, że klawiatura nie działa, lub co gorsza sam jakoś ją uszkodziłem, tylko pytanie jak? Druga myśl, pewnie w trakcie przewożenia została uszkodzona, no bo jak inaczej? Tak, to na pewno to. Chwytam więc telefon w rękę i piszę szybko SMS-a do Krzyśka, że mam problem z klawiaturą. Oczywiście nie czekając na odpowiedź, szukam odpowiedzi w Internecie.

Logitech MK540 Advanced
Logitech MK540 Advanced

Robiłem różne rzeczy: aktualizowałem sterowniki, usuwałem je i instalowałem ponownie, odpinałem odbiornik, przypinałem ponownie, resetowałem laptopa. Nic, ale to nic nie pomagało. Pobrałem Logitech Options, które okazało się remedium na moje bolączki. Laptop wykrywał tylko mysz, ale w aplikacji jest opcja Dodaj Urządzenie. W taki o to sposób historia zakończyła się dobrze, ale ile się stresu i strachu najadłem to moje. Poważnie Logitech, nigdy więcej takich żartów. Są lepsze sposoby reklamowania swoich aplikacji.

Podsumowanie, czyli kciuk w górę, czy w dół?

Mimo niezbyt przyjemnego początku z zestawem Logitech MK540 Advanced, jestem bardzo z niego zadowolony.

Do moich potrzeb jest w zupełności wystarczający, a podkreślę, że klawiaturę wykorzystuje głównie do pisania artykułów na Galaktycznym. Jak widać, trochę ich się pojawia. Czy zestaw sprawdziłby się przy grach? Myślę, że tak, ale raczej takich mniej wymagających, bez „naparzania” w klawisze i mysz. Moim zdaniem jest to idealny sprzęt do pracy w domu lub w jakimś ładnym, nowoczesnym biurze.

W oficjalnych marketach zestaw ten można nabyć w cenach między 200 a 250 złotych. Z kolei na Allegro widziałem oferty nawet poniżej 150 złotych.