Miałem już trochę wideorejestratorów w swoich samochodach, ale do tej pory nie trafiłem na tego, który pasowałby mi bez marudzenia na cokolwiek. Były takie zwyczajne na szybę, były magnetyczne, były te wbudowane w lusterku czy jak ten testowany teraz z nagrywaniem tego co dzieje się z przodu i z tyłu. Krótko mówiąc, można wybierać i przebierać. Co zatem oferuje Navitel R250 DUAL i czy warto się nim interesować?

Wydaje się, że skoro ten wideorejestrator zrobił ze mną setki kilometrów, to zainteresował mnie na tyle, by go dokładnie sprawdzić i coś więcej o nim napisać. Zawieszony przy szybie i rejestrujący to co dzieje się na drodze czy w pobliżu samochodu. W przypadku tego urządzenia już sama nazwa sugeruje, że coś to ustrojstwo robi podwójnie. W sensie – DUAL. Tutaj oznacza to, że mamy podgląd zarówno na to co dzieje się przed samochodem i to co jest z tyłu (i też trochę po bokach, choć to zależy od tego gdzie umieścimy tylną kamerkę). W zestawie mamy główny moduł z kamerą i ekranem oraz małą, walcowatą „doklejkę”, która będzie patrzyć w drugą stronę.

Navitel R250 DUAL
Navitel R250 DUAL

Navitel R250 DUAL

Od czego zacząłem? Oczywiście od montażu wszystkiego w samochodzie. To też trochę czasu zabiera, a gdy jeszcze dochodzi chęć, by wszystko wyglądało w miarę estetycznie, a kable nie plątały się gdzieś wokół gałki zmiany biegów, to i do pół godziny można dobić. Od razu napiszę, że nie zrobiłem tego „zgodnie ze sztuką”, bo u mnie tylna kamera zamiast wylądować gdzieś przy tylnej szybie, to została przyklejona przed panelem oświetlenia na podsufitce. Dlaczego akurat tak? Chciałem nagrywaniem objąć jak największy obszar, również wnętrza. Ze względu na samochód służbowy z tak zwaną „paką”, ważniejsze dla mnie było to czy ktoś nie przytuli sobie na dłużej jakichś dupereli z bagażnika albo nie przyklei czegoś głupiego na szybę czy to co się dzieje centralnie za tylnym zderzakiem. Umówmy się, przy ewentualnym zdarzeniu drogowym ten z tyłu zazwyczaj jest w gorszej sytuacji.

Mamy wszystko co potrzeba, by sprawnie i trwale przymocować kamerki tam gdzie tylko chcemy. Taśma 3M, a do tego metry kabla, który akurat w moim „setupie” okazał się nawet za długi. Nie znalazłem jednak zapasowych przylepców w pudełku, żeby w przyszłości można było kamerę przewiesić w inne miejsce czy do innego samochodu. Ciężko było jego nadmiar upchnąć pod tym plastikiem za lusterkiem wstecznym. Ale z drugiej strony, tak długi przewód pozwala na doczepienie kamerki „tak jak Navitel przykazał”, czyli z tyłu, gdzieś przy szybie. Powinno to się udać w większości samochodów osobowych, choć to już od inwencji twórczej kierowcy zależy czy pociągnie sobie przewód przez podsufitkę czy może jednak tunelem środkowym i siedzeniami. Ze względu na świeże służbowe auto i gwarancję nie mogłem aż tak mocno w nie ingerować.

Navitel R250 DUAL - tylna kamera
Navitel R250 DUAL – tylna kamera

R250 DUAL na przód mocujemy klasycznie – uchwyt z przyssawką do szyby. I o ile „trzyemka” chwyciła solidnie, tak tym mocowaniem zachwycać się nie mogę. Jakościowo jest tak sobie, a i system odczepiania urządzenia od uchwytu nie wzbudza zaufania. Miałem wrażenie, że za kolejnym razem coś pęknie czy się urwie, więc wolałem tego w ogóle nie ruszać. Na szczęście, uchwyt dobrze trzyma się szyby i kamera nie drga podczas jazdy.

Tylną kamerkę podczepiamy jednym przewodem do tej „głównej”. Ale nie jest to taki zwykły przewód – z jednej strony ma miniaturowego jacka, a z drugiej micro USB. R250 DUAL zasilamy przez micro USB, za co chwała, bo do tej pory w różnego rodzaju rejestratorach „królowało” mini USB.

Navitel R250 DUAL
Navitel R250 DUAL

Navitel R250 DUAL ma dwucalowy ekran TFT i kilka fizycznych przycisków po prawej stronie. Można stwierdzić, że to sprawdzone rozwiązanie, ale takie mocno z poprzedniej dekady. Można się szybko odnaleźć w sposobie obsługi jak i samym menu, ale jeśli ktoś chciałby robić wszystko dotykowo to musi poszukać czegoś innego. Oszem, jest tu niewielki ekran, ale wiem po takich sprzętach jak np. SJCAM SJ8 Pro, że da się w miarę wygodnie obsługiwać takie coś ekranem dotykowych, równie małym. Tutaj zostają przyciski, które są odpowiedniej wielkości i pracują z wyraźnym, ale nieco „gąbczastym” klikiem.

Navitel R250 DUAL
Navitel R250 DUAL

U dołu kamerki jest miejsce na kartę microSD (do 64 GB, ja sprawdziłem 32 GB), a także dwie dziurki – jedna do przywracania ustawień fabrycznych, a druga to mikrofon. Warto więc sprawdzić, gdzie się wtyka szpilkę żeby nie uszkodzić… mikrofonu.

Jak nagrywa i jak działa Navitel R250 DUAL?

W kamerze znajdziemy sensor GC2053, który podobno w nocy ma pokazywać co potrafi. Cokolwiek to znaczy, ale sprawdziłem, że jest to sensor wykorzystywany w tańszych wideorejestratorach, a nawet chińskich kamerkach internetowych. Specyfikacja mówi, że Navitel R250 DUAL nagrywa w Full HD przy 30 klatkach (140 stopni), a tylna w 720p przy 25 klatkach na sekundę. I rzeczywiście, jak się spojrzy w szczegóły plików to cyferki się zgadzają. Inna sprawa to jakość, która jest wątpliwa.

Nie będę tutaj wrzucał próbnych nagrań, bo w ich przypadku, nawet jeśli jakość byłaby mizerna, to będziemy w stanie dostrzec czy wypadek spowodował biały dostawczak, chłop na rowerze czy może konie w zaprzęgu. Dla mnie ważniejsze jest to, czy robiąc stopklatkę będzie można spisać numery z tablicy rejestracyjnej czy rozpoznać kto końmi powoził. Dlatego poniżej możecie zerknąć na kilka wycinków w różnych warunkach.

I tutaj bywa różnie. Jeśli samochód jest w miarę blisko i wolno się przemieszcza to jeszcze numery zobaczymy (nawet w nocy o ile jesteśmy w mieście). Każdy inny scenariusz sprawia, że o numerach możemy pomarzyć. Bardzo ciężko jest dostrzec numery samochodu, który jedzie z naprzeciwka, który stoi na pasie obok czy tego, który porusza się kawałek dalej przed nami.

Na tylnej kamerce możemy się doszukać napisu „real High Definition video”, ale to tylko… napis.

Ni w ząb nie pasuje do tego co prezentuje kamera z tyłu. Może i jest to „real”, ale na pewno nie „High”. Mamy „tylko” 1280 x 720 pikseli i 100 stopni, jeśli chodzi o kąt widzenia. Jakość nagrania jest bardzo przeciętna, zauważalnie gorsza od tego co zbiera sensor z przodu.

Podczas nagrywania mamy też możliwość wyłączenia rejestracji dźwięku (przycisk na samym dole), zmiany podglądu z kamer w kilku ułożeniach (przycisk wyżej) czy flagowania nagrań, które chcemy na pewno zachować (przycisk na samej górze). No i z tym ostatnim mam problem, bo za żadne skarby, przeglądając materiał na karcie, nie byłem wstanie znaleźć tych konkretnych nagrań. Na chłopski rozum powinny być w osobnym folderze, ale takiego nie było. Był ten główny z podziałem na przednią i tylną kamerę oraz „EVENT” od zdarzeń, gdy wykryło ruch.

Fajne z kolei jest to, że kamera w miarę szybko reaguje, gdy wykryje jakiś ruch i jest opcja wygaszenia ekranu, gdy chcemy nagrywać cały czas, ale nie chcemy, by ktoś widział, że „coś się świeci”. Przykładowo, gdy mamy aktywne gniazdo zasilania w samochodzie albo podłączymy rejestrator do powerbanka. Jest też opcja nadpisu najstarszych nagrań, gdy pamięć na karcie się skończy.

Navitel R250 DUAL
Navitel R250 DUAL

Mówi się, że lepiej mieć jakąkolwiek kamerkę niż nie mieć żadnej.

Jak najbardziej, to co wyżej jest prawdą, ale mimo wszystko, poszukałbym czegoś innego. Z Navitelem od zawsze miałem ten problem, że ich urządzenia nie dawały mi pewności, że rzeczywiście w tym newralgicznym momencie sprzęt zadziała jak trzeba. Miałem już dwie takie sytuacje, gdy chciałem odczytać coś z kamery i albo nie było pliku, albo nagrało zbyt późno. Przetestować jak najbardziej można, ale raczej tego modelu bym nie kupił. Może i wygląda fajnie, może i nie kosztuje zbyt dużo, bo 249 złotych i ma kamerę na tył, ale osobiście wolałbym znaleźć w tej cenie coś lepszego. Albo dołożyć drugie tyle i kupić „pewniaka”. Nawet jeśli miałoby nagrywać tylko to co jest przed maską, ale w znacznie lepszej jakości.

Wartością dodaną w przypadku urządzeń Navitel jest to, że w pudełku razem z urządzeniem przeważnie dostajemy jeszcze nawigację na 12 miesięcy, która osobno też trochę kosztuje.