Szczerze, to jeszcze nie miałem tak, by nie wiedzieć co napisać o smartfonie, który właśnie miał swoją premierę. Nigdy nie robię tego na szybko żeby tylko „przedrukować” to co znajdziemy w informacji prasowej. Zawsze dorzucam coś od siebie i tym razem też tak będzie. Ostatnio pojawiły się moto g10 i moto g30, a teraz czas na coś lepszego. Motorola moto g100 już jest, a razem z nią kilka moich przemyśleń.

Motorola moto g100 to..?

To super-średniak czy może prawie flagowiec? Motorola od dawna nie miała smartfonu wycenionego tak, by była dwójka z przodu. Oczywiście poza rozkładaną nową wersją Motoroli RAZR. Tutaj mamy jedną wersję z 8 GB RAM i 128 GB pamięci wewnętrznej. I jedną cenę – 2499 złotych. Akurat to mi się podoba. Z jednej strony zapowiada się bardzo dobry smartfon „nie za miliony”, który ma prawie wszystko. Z drugiej, sam procesor nie sprawi, że będzie to taki flagowiec jakie znaliśmy do tej pory. Dopiero dłuższe testy pokażą w którym kierunku nowej Motce jest bliżej.

Co w tej Motoroli jest fajnego? A to, że rzeczywiście może bardzo sprawnie działać. To zasługa procesora Snapdragon 870, ale też czystego Androida 11 i ekranu z odświeżaniem 90 Hz. Jeśli zbierzemy te trzy rzeczy w jedno, to okaże się, że płynnością i responsywnością dorówna najlepszym. Dobrze wygląda też bateria 5000 mAh, co daje nadzieję, że ciężko będzie ten smatfon rozładować nawet w dwie doby. Szkoda tylko, że szybkie ładowanie to „tylko” 20 W.

Motorola moto g100
Motorola moto g100 / fot. Motorola

Raczej nie patrzyłbym z pięciozłotówkami w oczach na możliwości foto. Było kilka Motoroli, które pod tym względem mnie rozczarowały, tak jak ostatnio Moto G 5G. Tutaj najbardziej przemawia do mnie fakt, że moduł aparatu nie wystaje tak bardzo z obudowy. Szkoda tylko, że ten element wygląda podobnie jak w setce innych smartfonów i nie wyróżnia się tak jak choćby w Galaxy S21.

To pierwszy smartfon Motoroli ze wsparciem „Ready For”. O co chodzi?

To coś na wzór samsungowego DeX’a. Smartfon podepniemy do telewizora czy monitora i będziemy mogli pracować na większym ekranie w trybie desktopowym. Można to zrobić przez stację dokującą, ale też samym przewodem co jest bardzo wygodne. Funkcja nie jest nowością na rynku, ale jest nowością w Motoroli i dlatego pojawia się pytanie – Jak to będzie działać? Oby dobrze.

Motorola moto g100
Motorola moto g100 / fot. Motorola

W trakcie pisania takiego tekstu mogą pojawić się nowe przemyślenia i tak było z moto g100. Wychodzi na to, że flagowy w tym smartfonie jest przede wszystkim procesor. Wszystko inne (albo większość) rzeczy to średnia półka, nawet sugerując się tylko specyfikacją. Ekran, aparat czy cały design. Jeśli położyłbym na biurku jakieś trzy Motorole z ostatnich 2 lat to od razu odgadlibyście, która to g100? No właśnie, pewnie nie. Do tego dochodzi jeszcze to, że moto g100 jest sporym klocem, bo ma 6,7-calowy ekran i waży ponad 200 gramów. Jest NFC, ale grzechem byłby jego brak w tej cenie.

To co, teraz czekamy na moto g200 albo g900? Niezależenie od nazwy, Motorola na pewno jeszcze kilka modeli na ten rok ma w planach. A moto g100 na pewno trzeba przetestować.