Może nie każdy zdaje sobie z tego sprawę, ale już rok „walczymy” z pandemią i zaleceniem jest to, by nosić maskę ochronną. Tak, by dobrze zakrywała usta i nos (tak, nos też!). Przez większość czasu używałem zwykłych masek w standardzie FFP2 lub FFP3, ale postanowiłem też sprawdzić co potrafi maska Xiaomi Purely. I tak już zostało do dzisiaj. Co to jest, jaka działa i czy warto ją mieć?

Czym jest Xiaomi Purely?

To maska ochronna, ale nie taka zwykła czy jak to się mówi pierwsza, lepsza, którą kupimy za kilka złotych na stacji. Widać to nie tylko w jej wyglądzie, ale też cenie. Xiaomi Purely to maska wielokrotnego użytku z wymiennymi filtrami KN95 (FFP3) i niewielkim wentylatorem po prawej stronie. To właśnie ten niewielki wentylator i dodatkowy filtr odróżnia ją od tych jakie używa się w budownictwie czy medycynie. I pewnie dlatego trzeba też za nią więcej zapłacić. Kosztuje około 25-30 dolarów w Chinach. Mnie udało się ją kupić w Polsce za około 100 złotych.

Nie mniej, biorąc ją do ręki od razu widać za co tyle płacimy. Aż dziwne, że w przypadku maski wspominam o jakości wykonania, ale tu naprawdę trzeba to zrobić. Jest kilka różnych materiałów, wszystko jest idealnie ze sobą spasowane i zszyte. Od wewnętrznej strony ma półksiężycowate kawałki z bardzo miękkiego materiału (podobnego do weluru), które mają dwa zadania. Po pierwsze trzymają filtr na swoim miejscu. Po drugie, mają być miłe dla skóry twarzy, bo właśnie w tych miejscach najbardziej się z nią stykają. Korzystam z niej przez prawie całą zimę, była już kilka razy w pralce i nic się z nią nie dzieje. Nie wyciąga się i zachowuje swój kształt, także jest dobrze.

Maska Xiaomi Purely
Maska Xiaomi Purely

Maska zakrywa większość twarzy, ale jest mniejsza niż takie zwykłe maski FFP3. Chodzi o to, że jest nieco inaczej wycięta i nie zachodzi tak bardzo pod brodę. Ale nie można tego odbierać jako wadę. Trzeba się trochę przyzwyczaić, ale jak już ją założymy i „przyciśniemy” na nosie (filtr ma wysokości nosa ma metalową wkładkę), to będzie dobrze leżeć. Można też ją wyregulować na gumkach korzystając z przesuwanych ograniczników. Ogólnie dobrze się w niej chodzi, ale miałem kilka razy tak, że podczas noszenia trochę podsuwała się w kierunku oczu. Tylko dlatego, że nie ukształtowałem jej na nosie.

Xiaomi Purely składa się z części zewnętrznej z gumkami, wewnętrznej, czyli filtru oraz elementu gdzie znajduje się cała elektronika, wentylator, bateria i drugi filtry (ten okrągły).

Co jest w środku?

W ramach testu rozłożyłem wszystko na czynniki pierwsze, by zobaczyć jak to jest zbudowane (i przeczyścić wentylator), ale moja rada jest taka – nigdy tego nie róbcie! Gdy już otworzymy obudowę  (a robiłem to zgodnie ze sztuką) to zatrzaski tak się wyrobiły, że teraz klapkę można otworzyć palcami. Zastanawiam się czy teraz nie skleić tego na stałe.

W środku mamy płytkę PCB (fajnie, że czarną), wentylator i baterię o pojemności 550 mAh. Baterię ładujemy przez micro USB, które znajduje się w dolnej części pod wodoodporną uszczelką.

Maska jest zrobiona tak, by można było swobodnie odpiąć elektronikę, by przeczyścić wentylator i wyprać część materiałową.

Jak działa Purely i czy jest skuteczna?

Teraz najważniejsza część – czy te filtry i wentylator cokolwiek dają? Owszem, w pewnych sytuacjach to się sprawdza (o czym zaraz napiszę więcej), ale pewne jest jedno – całkowicie przed wirusem nas nie ochroni. Ograniczy przedostawanie się cząsteczek, w jedną i drugą stronę, ale oczywiście nie zagwarantuje, że nie zachorujemy. To nie jest maska przeciwwirusowa, a przede wszystkim taka, która sprawdzi się podczas smogu, w zanieczyszczonych miejscach czy podczas prac, gdzie musimy chronić układ oddechowy (np. przed zapyleniem).

To nie jest maska przeciwwirusowa! Przede wszystkim filtruje zanieczyszczone powietrze.

Ja zakładałem ją zawsze wtedy, gdy wychodziłem gdzieś z domu i tam, gdzie było to konieczne. Do komfortu nie mam zastrzeżeń, bo maska dobrze się trzyma i nie przeszkadza podczas noszenia. Prawdziwy test przeszła podczas prawie 8-kilometrowego spaceru w dwie strony przy około 5-minusowym mrozie. Prawdą jest, że ogranicza przedostawanie się zapachów do środka i nie czułem zanieczyszczonego powietrza mimo tego, że smog był wtedy dosyć spory. Nawet zapach ze studzienek się nie przedostawał co przyznam, trochę mnie zaskoczyło (pozytywnie, rzecz jasna). Ale tu już trochę zastrzeżeń mam. Przede wszystkim jedynym słusznym ustawieniem wentylatora jest poziom maksymalny (najwyższy z trzech dostępnych). Włączamy go przyciskiem. Dopiero wtedy czuć, że „coś tam dmucha” i zachodzi wymiana powietrza. Niestety przy dłuższym używaniu dochodzi do skraplania i przy wentylatorze robi się mokro, mało komfortowo. Po takim czymś trzeba wszystko oczyścić, przesuszyć, a już najlepiej to wyprać i wymienić filtr. Na pewno nie jest to maska do biegania, choć lepiej założyć taką niż zwykłą bawełnianą (jeśli już w ogóle musimy coś zakładać).

Maska ma dwa filtry FFP3 (KN95).

Jeden z nich, nazwijmy go tym głównym, wsuwamy od wewnętrznej strony do maski. Drugi, ten okrągły, jest umieszczony od wewnętrznej strony, tam gdzie jest wentylator. Poniżej widzicie zdjęcie nowego filtra po prawej i zużytego po lewej. W przypadku okrągłym też wiadomo który jest który. Tak wygląda zużyty filtr po kilku tygodniach i kilku praniach. Wiem, że nie powinno się go prać, bo traci swoje właściwości, ale czego się nie robi w imię testów ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Maska Xiaomi Purely - filtry
Maska Xiaomi Purely – filtry

Jak korzystać z niej… taniej?

Skoro mamy do czynienia z maską, którą można używać wiele razy, to normalne, że trzeba wymieniać w niej filtry. Sprawa jest prosta, ale w przypadku tej maski bardzo kosztowna. Zestaw 10 sztuk filtrów to koszt około 130-150 złotych, więc więcej niż kosztuje sama maska Xiaomi Purely. Do tego dochodzi słaba dostępność w naszym kraju, więc trzeba zamawiać z dużym wyprzedzeniem. Ale jest na to sposób, by było taniej.

Koszt filtrów zamiennych spada 3-krotnie!

Po lewej widzicie oryginalne, zużyte filtry. Po prawej przygotowany przeze mnie filtr i oryginalny okrągły (tych jest 5 szt. razem z maską). Wystarczy kupić paczkę masek FFP3, dociąć pod wymiar i wyciąć otwory na wentylator. Pięć minut roboty, a koszt zmniejsza się trzykrotnie. Ja za 11 filtrów zapłaciłem 40 złotych z wysyłką. Na upartego z wyciętego elementu można też zrobić okrągły filtr do wentylatora.

Maska Xiaomi Purely - filtry
Maska Xiaomi Purely – filtry

Xiaomi Purely to maska, która rzeczywiście działa, ale sądziłem, że będzie to robić trochę lepiej.

Jak wspomniałem, raczej nie jest dla biegaczy, ale ja i tak bym ją zakładał żeby nie wdychać tego czym ludzie palą w piecach. Jest to na pewno maska, która dobrze filtruje zanieczyszczenia – cząstki PM 2.5 do 99%. Jest to też maska dla tak zwanych geeków, bo ma trochę elektroniki i wentylator. Energii z małego akumulatorka powinno wystarczyć na około 3,5 godziny pracy na najwyższym poziomie. Mimo wszystko polecam, bo można mieć coś fajnego na dziobie i wymieniać tylko filtry, które możemy sami dociąć, by nie kupować tych drogich, oryginalnych.

W artykule pojawił się link w ramach kampanii Ceneo.