Znany chyba wszystkim wydawca gier z serii LEGO Star Wars chwilę temu dał na Twitterze znać, że niestety, ale musi przesunąć premierę The Skywalker Saga. Czy ubolewamy? Bardzo. Czy rozumiemy?

LEGO Star Wars: The Skywalker Saga opóźnione… znowu

W świetle klątwy Cyberpunka nie da się nie rozumieć. Szczególnie zważywszy na ogrom pracy, jaki trzeba włożyć, w ten wcale niemały projekt. Bo co to jest Skywalker Saga? To wszystkie „egranizacje” Gwiezdnych Wojen, jakie udało się Tt Games popełnić na przestrzeni lat, ale w nowej, lepszej, fajniejszej wersji. Na wszystkie nowoczesne platformy, rzecz jasna.

I nie jest to, jak się okazuje taka prosta sprawa, bo nie mamy tutaj do czynienia z prostym remasterem. Tutaj, nie tylko powstają nowe gry, mające przybliżyć epizody 8 i 9, ale też, w zasadzie od nowa, tworzone są nowe wersje tych, które cieszyły oko, nawet na stareńkim Nintendo Wii. Nie wiem jak Was, ale mnie trailer, opublikowany w sierpniu zeszłego roku wywalił skutecznie ze skarpetek i jak jakoś przesadnie nie czekam nigdy na żadne tytuły, tak tutaj nie dość, że się uśmiałem, to przyznam szczerze, że chętnie wrócę do klockowych Gwiezdnych Wojen.

Jak na razie żadne branżowe ptaszki nie wyćwierkały ani słowa na temat potencjalnej, nowej daty premiery, ale w świetle powyższych okoliczności (i fiaska, jakim okazał się Cyberpunk 2077) wcale się nie dziwię. Jak już wspominałem, podjęli się niemałego dzieła, wypadałoby zrobić je jak należy, a wypuścić niegrywalnego gniota, który na zawsze zapadnie w pamięć fanów, to nie taka prosta do odkręcenia sprawa.

Pocieszające w całej sprawie jest to, że fani wyrazili się nad wyraz ciepło na wieść o przesuniętej premierze.

Dawno już nie widziałem tyle dobrych słów w tweetach pod, jakże łamiącą serduszka, wiadomością. Wychodzi na to, że klątwa, która od stanowczo zbyt wielu lat wisi nad światem okołogrowym, polegająca na wydawaniu coraz to mniej skończonych tytułów, tutaj nie będzie miała pola do popisu. Trzymamy kciuki za powodzenie i jak najszybszą premierę.