Miecz świetlny. Kto o nim nie marzył, niech pierwszy rzuci droidem! A tak zupełnie poważnie, to na rynku mamy masę sklepów oferujących tego typu elegancką broń. Niektóre z nich życzą sobie kwotę jak za nową konsolę do gier, a inne tyle co premierowy tytuł. Ja postanowiłem zamówić jeden na Wishu i jestem miło zaskoczony.

Być niczym Jedi… lub Sith

Przed zakupem nie myślałem długo. Zobaczyłem gadżet, o którym marzyłem i go kupiłem. Zwłaszcza, że cena była bardzo atrakcyjna, jak na takie „urządzenie”. Nie żałuje ani złotówki na ten zakup i jestem z niego bardzo zadowolony, ale nie jest niestety bez wad. No ale o tym później. Bardzo podobne są do kupienia na Aliexpress, ale u mnie padło akurat na Wish. Czym się różnią? Chyba tak naprawdę niczym. Różnice, o których wiem, to ten z Aliexpress ma opcje zmiany koloru, a wishowy niestety nie. Chociaż podejrzewam, że nie każdy. Nie przeszkadza mi to, bo i tak od początku miałem wybraną barwę. Fioletowy, jak u mistrza Mace’a Windu.

@drazsil

nowa zabawka! #dc #dlaciebie #fyp #foryou #foryoupage #drazsil #drazcast #starwars #lightsaber #jedi

♬ original sound – Daniel Jarvis

No ale zacznijmy od początku. Czym jest właściwe miecz świetlny?

Każdy kto oglądał filmy z uniwersum Gwiezdnych Wojen wie, że jest to broń, którą posługiwali się obrońcy pokoju – Jedi. Ale i ci źle, czyli Sithowie. W każdym razie obecna forma miecza świetlnego została opracowana, właśnie przez użytkowników mrocznej strony Mocy. Początkowo rękojeść była podłączona do akumulatora, przypiętego do paska. Mało wygodne i eleganckie, prawda? Tak w ogóle powstał już prototyp takiej broni, a link do filmiku macie poniżej.

Ale mniejsza o szczegóły. Każdy młody adept Jedi (czyli padawan) musiał w pewnym etapie swojego szkolenia, zbudować własny miecz świetlny. Nie będę zagłębiał się w szczegóły, ale taką budowę miecza mogliśmy „przeżyć” sami w grze Star Wars Jedi: Fallen Order, ale już więcej nic nie mówię – spojlery. Najważniejszym elementem jest kryształ kyber. To właśnie on nadawał barwę ostrzu miecza, ale też mógł mieć dodatkowe bonusy dla użytkownika tejże broni (a także Mocy). Takie kamyczki zdobyć można było na planecie Illum. Tyle jeśli chodzi o krótką historię. Jeśli sami chcielibyście zbudować swój własny miecz świetlny, to śmiało można coś takiego zrobić. Niestety w amerykańskich Disneylandzie. Szkoda.

Miecz świetlny prosto z Chin

No dobra. Przejdźmy do konkretów. Na początek chce powiedzieć, że paczka przyszła o miesiąc wcześniej niż planowano. Rewelacja, prawda? Zamówiłem w okolicach 10 marca, a 2 kwietnia miałem wszystko. Miecz był wysłany dwoma partiami. W pierwszej była rękojeść, w drugiej „ostrze”. Różnica kilku dni, jeśli chodzi o dostawę. Z kolei przewidywany termin dostawy wynosił 9 maja. Także całkiem sprawnie im poszło.

Jak widać, miecz wraz z ostrzem jest długością podobny do gitary elektrycznej.

Jeśli chodzi o pierwszy element dostawy, to składało się na to: rękojeść, informacja od chińskich majfrendów (że dwa oddzielne zamówienia, ze względu na limity logistyczne), instrukcja obsługi, czarna taśma na uchwyt i klucz. Ostatni element jest potrzebny, żeby docisnąć ostrze i uniknąć jego wypadania. W przypadku taśmy, zapobiega ślizganiu się rękojeści. No i wygląda dużo lepiej niż bez! O drugim elemencie dostawy nie ma co za wiele mówić. „Ostrze” z tworzywa sztucznego. I to takiego dość wytrzymałego.

Broń z możliwością regulacji? Biorę!

O co chodzi? Otóż nasza wspaniała rękojeść ma opcję zmiany praktycznie wszystkiego! Trzy rodzaje dźwięku jaki wydaje miecz, gdy jest włączony i jak nim ruszamy. Kilka typów wyglądu ostrza: stałe, pulsujące, błyskające, niestabilne. Ma to imitować różne rodzaje kryształów. Fajnie, co nie? Mamy też regulacje głośności i… w sumie to wszystko. A każdą z opcji ustawiamy w rękojeści.

Miecz świetlny
Miecz świetlny

Zamiast kryształu, barwę ostrzu nadaje żarówka LED o mocy 5W. Dodatkowo rękojeść jest wyposażona w baterię o pojemności 1200 mAh. Wejście na ładowarkę jest tuż pod włącznikiem. Całość, że się tak wyrażę, obudowy jest wykonana z aluminium. Natomiast tasiemka na rękojeść jest gumowana.

Ostrze wydaje dźwięk, gdy jest włączone. Również, gdy je włączamy lub wyłączamy. Jak coś, to przy ruszaniu też.

Ogółem brzmi niemalże identycznie jak filmowe pierwowzory, ale nie aż tak dobrze jak te cudeńka od np. Sabertrio. Tamto jest dopiero sztos! I tu kolejna wada. Kolor ostrza. Na zdjęciach, czy nagraniach wygląda bardziej fioletowo niż na żywo. Niestety. Od tych lepszych twórców (gdzie miecze kosztują od 100 do 500 dolarów) wygląda to o wiele lepiej. Ale i tak jest dobrze.

Niech Moc będzie z wami… i waszymi portfelami.

Jak finalnie to oceniam? Jak na budżetowy miecz świetlny, bardziej cieszy niż zawodzi. Swoje minusy ma, ale i tak warte zakupu. Zwłaszcza jeśli nie chcemy wydawać kilkuset złotych na taką zabawkę, a musimy ją mieć w swoim domu. Dodatkowo świetnie się sprawdza jako latarka. Poważnie! Ile ta przyjemność kosztowała? Z przesyłką około 250 złotych. Szczerze polecam, bo naprawdę jest to warte uwagi. Zwłaszcza, że można wybrać inny kolor!