Ratchet & Clank: Rift Apart to druga gra od Insomniac Games, którą mam przyjemność zrecenzować na łamach Galaktycznego. Co było pierwsze? Oczywiście Marvel’s Spider-Man: Miles Morales, którego recenzje możecie przeczytać tutaj. Wracając do Ratcheta i Clanka, to zostałem miło zaskoczony. Choć nie powiem, jest to więcej (ponownie) tego samego, ale z małymi usprawnieniami względem remake’u z 2016 roku. Czy to źle? Absolutnie nie! Od razu mówię, że nadal nie ograłem starszych części przygód Ratcheta, więc będę się opierał o moje doświadczenia z remake’u.

Omniklucz i młot

Pierwsze od czego chcę zacząć to taka jakby najświeższa nowość. Chodzi mi mianowicie o Rivet, lombaksicę, która pojawia się w obecnej części. Jest też to jedna z czterech postaci jakimi możemy kierować w trakcie gry. Tak, twórcy gry dali nam opcję – może nie wyboru, a możliwości – wcielania się w innych bohaterów. Poza dobrze znanymi bohaterami, mamy wspomnianą Rivet oraz odpowiednik Clanka – Kit. Mechanicznymi przyjaciółmi lombaksów za dużo nie gramy, ale jednak jest to warte wspomnienia.

Ratchet & Clank: Rift Apart / Rośnijcie kwiatki. Zdrowe.

Ratchet, jak i jego żeński odpowiednik są przedstawicielami tej samej rasy, czyli wspomnianych już lombaksów. Oczywistym jest, że są do siebie w pewnym sensie podobni. Nie tyle co pod względem anatomicznym, ale stylem rozgrywki. Chodzi o to, że bronie odblokowane na jednym, działają na drugim i odwrotnie. Podobnie jest z przedmiotami, które ułatwiają eksplorację np. magnebuty. Jedyne co wyróżnia naszą dwójkę futrzaków to podstawowa broń biała. U Ratcheta to standardowo omniklucz, a u Rivet młot, którego może używać jako dźwigni w określonych miejscach. Wygląd tej broni można zmienić, ale to po zdobyciu odpowiedniej złotej śrubki. Można też zauważyć, że HUD też jest inny w zależności od tego czy kierujemy Ratchetem, czy Rivet.

Stare bronie, w nowym wydaniu

Jeśli ogrywaliście remake, to na pewno kojarzycie Pana Zurkona. Taki robocik, który robił jako support i skupiał się na pomniejszych wrogach. Świetne wsparcie, zwłaszcza przy bossach. Otóż pojawia się on w najnowszej części, ale jako NPC. Broń, która zastępuje go to Pan Grzybek. Zasada działania dokładnie taka sama. Tylko zamiast robota zagłady, który ma chęć anihilować każdego, mamy fruwającego grzyba z depresją. Są też starzy „przyjaciele” jak Piłomiot czy Pikselator – bronie dobrze znane z remake’u. Ale twórcy zafundowali nam lekki powiew świeżości, choćby taką bronią jak Zraszacz roślinogenny. Jego działanie jest proste: rzucamy między wrogów, on ich opryskuje wodą (chyba), a ci zamieniają się w bezbronne żywopłoty. Jedyne co nam wtedy pozostaje to udać się na żniwa! Buahahaha! Wybaczcie ten śmiech złola. Ogółem nie będę opisywał każdej broni z osobna (jest ich 20), chce jedynie przybliżyć jak to mniej więcej wygląda.

Ratchet & Clank: Rift Apart / Co by tu wybrać?

No dobra, ale jak zdobyć taką broń? Po pierwsze potrzebna nam waluta, którą bez zmian są śrubki. Je zdobywamy standardowo z wrogów, skrzyń czy zniszczonych (niektórych) elementów otoczenia. Po drugie musi być ona dostępna. Chodzi o to, że nie mamy możliwości zakupu wszystkich sprzętów od razu na start. Odblokowują się one wraz z postępem fabuły. Po trzecie musimy znaleźć handlarza. W Ratchet & Clank: Rift Apart nie jest to Gadgetron, a… Pani Zurkon. Ta sama, która była bossem w remake’u z 2016 roku. Ostro co? Nie koniec na tym. Zurkon Jr. zajmuje się prezentacją broni! To jest coś czego nie było wcześniej. W momencie, gdy dane urządzenie masowej zagłady zostanie odblokowane, jest opcja obejrzenia krótkiego filmiku. W skrócie przedstawia on nam działanie broni. Bardzo przydatna rzecz i momentami bardzo zabawna. Chodzi mi oczywiście o komentarze młodego Zurkona.

Ulepszenie to podstawa

Jest jeszcze jedna kwestia warta poruszenia jeśli chodzi o bronie. Mianowicie ich poziom. Podobnie jak w poprzedniej części wraz z używaniem broni, wzrasta jej siła ataku. Odblokowywane są też kolejne ulepszenia, które wykupujemy przy pomocy rarytanium. Specjalna waluta, która wylatuje z wrogów, ale można też znaleźć ją luzem na mapach. Maksymalny poziom broni to 5, ale w Trybie Wyzwań (taka jakby Nowa Gra +) zwiększony jest do 10. O ile wykupimy wariant omega, czyli lepszą wersję. Jeśli chodzi o samo ulepszanie, to oczywiście następuje to u handlarza bronią.

Ratchet & Clank: Rift Apart / No tak… Nie ma rarytanium, nie ma ulepszeń…

Kolejnym aspektem, który jest nowością są zbroje.

Zebranie i założenie całego setu daje nam bonus np. do ataku wręcz, ilości wypadanych śrubek, czy przewagi wobec konkretnych typów wrogów. Można oczywiście zestawy mieszać, żeby otrzymywać konkretne bonusy, ale mają one wtedy mniejszą skuteczność. Czyli finalnie możemy wymieszać dwa (lub trzy) zestawy, dzięki którym zdobywamy np. odrobinę więcej doświadczenia, ale z naciskiem na wypadanie rarytanium. Bardzo przydatne, gdy chcemy mieć wymaksowane wszystkie bronie.

A skoro już przy zdobywaniu punktów doświadczenia jesteśmy. Nasze postacie również levelują. Zwiększa się ich maksymalne zdrowie. Dzięki temu można przyjąć większą ilość obrażeń bez konieczności szukania nanotechu (takie apteczki). Jest to również wspólne dla obu postaci. Wbijemy np. 10 poziom Ratchetem, a Rivet będzie mieć ten sam. Ułatwia to trochę grę, ale psuje wrażenie odmienności bohaterów. Ale rozumiem, twórcy musieli jakoś się ratować. W końcu jest to pierwsza część serii, która daje w ogóle taką opcję.

Nowości nie widać końca

Mamy nową grywalną postać, nowe bronie, innego handlarza broni… No trochę tego jest. A co powiecie na szybsze przemieszczanie się po mapach? Planszę w Ratchet & Clank: Rift Apart są momentami bardzo obszerne, a nie mamy do dyspozycji żadnych wierzchowców. Twórcy za to dali nam odrzutowe buty, dzięki którym możemy znacznie szybciej się przemieszczać. Możemy nawet zwiększać prędkość! Nawet nie wyobrażacie sobie jaka to wygoda. Zwłaszcza przy czyszczeniu mapy.

Ratchet & Clank: Rift Apart / Tylko jak się to zatrzymywało?!

A co do map… no tu jest całkiem normalnie. Kilka planet do wyboru, nic wielkiego. Podobnie zresztą jak w Ratchet & Clank z 2016 roku.

Z tą różnicą, że są to nieznane dotąd miejsca – przynajmniej dla mnie. W remake’u nie było takich planet jak Sargasso, Savali czy Blizar Prime. Podejrzewam, że w innych częściach można się z tym spotkać, ale jak wspominałem – opieram się jedynie na doświadczeniach z wersji z 2016 roku. Dwie planety mają również opcję przełączania się między ich odpowiednikami z różnych wymiarów. I jest to robione w locie! Bez żadnych ekranów ładownia. Po prostu jedno wielkie WOW.

Ratchet & Clank: Rift Apart / Międzyplanetarne Google Maps

Wcześniej wspomniałem o zbrojach, ale nie napisałem jak je zdobyć. To jest właśnie coś nowego. Na konkretnych poziomach są tzw. kieszenie międzywymiarowe. W skrócie najłatwiej opisać to można jako poziom w poziomie. Nic dodać, nic ująć. Drugim sposobem jest walka na arenie Zurkona Jr. To taki odpowiednik wyścigów deskolotkowych. Są trzy puchary do zdobycia i masa nagród. Nie tylko zbroje, ale też śrubki czy szpiegobot (potrzebny do uzyskania broni ŻUBR).

Wspaniała przygoda, która dobiegła końca

Grę już mam ukończoną. Nie mam jeszcze platyny i broni ulepszonych na maksa, więc będę miał co robić. Sam wątek fabularny można ukończyć do 15 godzin, co jest strasznie krótko jak na cenę premierową (319 zł), ale i tak bawiłem się przednio. Mimo, że posiadam stary telewizor to i tak widoczna jest różnica w grafice. Płynne 60 klatek na sekundę, na trybie wydajności też cieszą oko. A najlepsze jest to, że gra wykorzystuje możliwości nowego pada – DualSense. Gdy lewa bądź prawa stopa postaci uderza w ziemię w trakcie biegu, to wibruje ta sama część kontrolera. Z kolei przy strzelaniu np. pistoletem (Wielostrzał), spust stawia opór. Przy ciągłym ogniu drży jak w prawdziwej broni. Rewelacyjne rozwiązanie jeśli chodzi o imersję. I wiecie co? Polski dubbing daje radę! Poważnie. Dobrze dobrane głosy i wyreżyserowane dialogi.

Ratchet & Clank: Rift Apart
Ratchet & Clank: Rift Apart / … i po wizycie Perfekcyjnej Pani Planety

Jedyne do czego się muszę przyczepić, to finał fabuły. Jest on co najmniej rozczarowujący. Przez całą grę liczyłem, że po pokonaniu głównego antagonisty będzie jakieś dodatkowe zakończenie. Niestety, złudne były moje nadzieję. Na szczęście historia kończy się tak, że śmiało można zrobić kolejną część. Większych błędów nie doświadczyłem poza dwoma: przy przełączaniu między wymiarami na jednej z planet zawiesiło mi konsolę, tak że musiałem robić twardy reset. A drugi to przy tej samej czynności, nie wczytało mi tekstur. Ale to idzie załatać.

Jeśli mam być szczery, to jest to dla mnie najlepsza gra tego roku i daję jej najwyższą ocenę na Galaktykomierzu!

Ratchet & Clank: Rift Apart
Ratchet & Clank: Rift Apart / Blizar Prime przed…

Jak mogę podsumować Ratchet & Clank: Rift Apart?

Finalnie jest to tytuł konieczny do ogrania. Warto co prawda poczekać na jakąś dobrą promocję, bo płacić ponad 300 zł za max 15 godzin historii to żart. Smutny, ale niestety rzeczywisty. Mimo wszystko – gra dostaje ode mnie 10/10. Nawet redaktor naczelny nie przekona mnie do zmiany zdania. Przygody najbardziej znanego lombaksa w galaktyce zdecydowanie na to zasługują. Nie zależnie od ceny, czy długości fabuły. Tymi słowami się z wami żegnam i wyruszam do galaktyki Solana, na kolejne kosmiczne przygody!

Mocne strony

  • Rewelacyjna oprawa audiowizualna
  • Humor (nie zawsze dla dzieci)
  • Masa broni do wyboru
  • Stary, ale sprawdzony sposób progresji postaci
  • Różnorodne lokacje do wyboru
  • Większe plansze do eksploracji
  • Dobrze zrobiony polski dubbing
  • Wykorzystanie możliwości  DualSense
  • Ciekawie poprowadzona historia…

Słabe strony

  • …z rozczarowującym zakończeniem
  • Za krótka fabuła w stosunku do ceny
  • Nieliczne błędy
  • Tylko na PS5 🙁

Recenzja powstała na podstawie wersji na PS5 (no bo innej w sumie nie ma). Gra ufundowana z własnych środków. Światowa premiera miała miejsce 11 czerwca 2021.