Niby człowiek wiedział, a wcale się nie łudził. Nintendo nareszcie odświeża swoją konsolę-hybrydę. I nie każe nam na nią czekać zbyt długo. Oto Nintendo Switch OLED!

Teoretycznie spekulacje o nowej wersji konsoli krążyły od kilku lat. W praktyce to w tym roku strzępka informacji uchylił m.in. Bloomberg czy data-miner ukrywający się pod pseudonimem SciresM. Dziś wszystkie te informacje pora skonfrontować z rzeczywistością i oficjalną prezentacją sprzętu.

Nintendo Switch OLED czy może Switch 3.0?

Zacznijmy może od największej zmiany. Tej, która przewijała się najczęściej w przeciekach. Switch otrzyma ekran OLED. Wyprodukowany przez Samsunga wyświetlacz urośnie do równych 7 cali (do tej pory było to 6,2 cala) i wpłynie nie tylko na jakość wyświetlanego obrazu, ale również na pobór mocy. Od teraz przenośny Doom będzie jeszcze bardziej krwisty, a marchewka w Animal Crossing bardziej… marchewkowa.

Nintendo Switch OLED
Nintendo Switch OLED / fot. Nintendo

Nintendo Switch w wersji 3.0 (V2 już było, w 2019, i dostało usprawniony chipset) dostanie również szerszą podstawkę, która być może wreszcie utrzyma sprzęt na stole. Osobiście z podstawki skorzystałem dwa razy, raz żeby włożyć kartę pamięci, drugi raz… żeby zmienić ją na większą. Na szczęście Nintendo zauważyło również problem związany z małą ilością miejsca na gry i nowy Switch otrzyma więcej pamięci wewnętrznej, konkretnie 64 GB. Do tego jeszcze poprawione głośniki i można by stwierdzić, że większość zmian poprawia konsolę głównie w trybie przenośnym i wolnostojącym. Nic bardziej mylnego. Zmiany dotknęły też stację dokującą. Otrzyma ona port LAN!

I… to wszystko?

Na obecną chwilę tak. Nic nie wiadomo o poprawieniu joy-conów, którym driftowanie zdarza się nawet w konsoli w wersji V2. 4K i mocniejszy chipset? Nie tym razem. I może to i dobrze. Walka o wodotryski graficzne niech trwa między Sony, a Microsoftem.

Nintendo Switch OLED – cena i data premiery

Nintendo zachowa niską cenę i kompatybilność gier na wszystkich wersjach „pstryczka”. Nintendo Switch OLED podrożał bowiem o niecałe 50 dolarów względem poprzednich wersji. Teraz jest to 349 dolarów. Nadal powinno utrzymać konsolę poniżej pułapu 2000 złotych. Czy głos zawiedzionych okaże się znaczący przekonamy się po premierze ustalonej na 8 października.