Co można kupić za półtora miliona dolarów? Szybki research ustalił, że w tej cenie można zakupić super-samochód pokroju Astona Martina Valkyrii, domek w Malibu, 1000 nowych iMaców albo 4457 sztuk Nintendo Switch w wersji OLED. Można też kupić zafoliowaną kopię Super Mario na Nintendo 64.

Półtora miliona dolarów za… grę.

W minioną niedzielę, w serwisie Heritage Auction egzemplarz w kategorii „nówka sztuka nieśmigana” najlepiej sprzedającej się gry na konsolę piątej generacji japońskiej firmy został sprzedany za kwotę 1,56 mln dolarów. Kto jest szczęśliwym nabywcą? Nie wiadomo? Czy to jest naprawdę coś wyjątkowego? Dom aukcyjny, który odpowiada za sprzedaż twierdzi, że w tak dobrym stanie na świecie obecnie udokumentowane jest około 5 egzemplarzy tej gry. W skali Wata, firmy zajmującej się oceną stanu egzemplarza gry, egzemplarz oceniono na 9.8 z 10 w skali ogólnej, oraz A++ jako stan zafoliowania. Wymiętoszone i powyginane pudła z kartridżem uruchamiającym się raz na pięć włożeń raczej znajdują swoje miejsce trochę niżej w skali.

Super Mario 64
Super Mario 64 / fot. ha.com

A jeszcze kilka dni temu rekord dzierżyła zafoliowana kopia The Legend of Zelda. Jak zauważył The Verge, przez ostatni rok ceny osiągane przez „nowe” gry na aukcjach zaczęły gwałtownie rosnąć. Zapis z ostatnich 12 miesięcy prezentuje się następująco:

  • 10 lipca, 2020 – Super Mario Bros za 114,000 USD
  • 23 listopada, 2020 – Super Mario Bros. 3 za 156,000 USD
  • 2 kwietnia, 2021 – Super Mario Bros za 660,000 USD
  • 9 lipca, 2021 – The Legend of Zelda za 870,000 USD
  • 11 lipca, 2021 – Super Mario 64 za 1,560,000 USD

A skąd te wzrosty zapytacie? Nostalgia, pandemia, szukanie sposobu na lokowanie pieniędzy w czymś innym niż czysta waluta najprędzej przychodzą mi do głowy. Choć wizja prania pieniędzy przez włoską mafię za pomocą Super Mario 64 brzmi jak pomysł na film klasy B.

Ciekawe kto powinien zostać polskim rekordzistą. Idealny egzemplarz pierwszego wydania Kangurka Kao czy może nieodfoliowana kolekcjonerka pierwszego Wiedźmina?

Zdjęcie główne pochodzi z serwisu Pixabay